Blog po to jest, żeby pisać o tym co się dzieje dookoła. W moim przypadku dookoła mnie jest głównie Otwarty Mikrofon.

Wczoraj po programie otrzymałam wiele maili i telefonów. Głównie w sprawie słuchacza, który zadzwonił na antenę i zaklinał mnie żebym nie przerywała mu i nie siała nienawiści. Opowiadałam juz Panstwu o tym co sie dzieje w polonijnych mediach, o tym jak od wielu lat Otwarty Mikrofon znajduje sie na celowniku niewielkiej, jednak hałaśliwej grupy ludzi, ktorzy zamiast najpierw zwalczyc zło we własnym życiu, szukają go na zewnątrz.
Nie będę tu wyliczać kategorii tych podsłuchiwaczy – począwszy od obrońców dobrego imienia Anodiny, poprzez zwolennikow ujednolicenia sposobów ogłupiania Polonii aż do tych, ktorzy z powodu jakichś osobistych krzywd swoją misję życiową utożsamiaja ze zniszczeniem mojego programu. Wiele na ten temat można odnaleźć a nawet posłuchać w moich felietonikach piątkowych.

Dzisiaj tylko kilka ogólnych refleksji. Przede wszystkim na temat tzw publicznych biznesów. Posrod nich słuchacz ów zobaczyl…. Otwarty Mikrofon. Otoz kazdy zgodzi sie, ze jedynym publicznym przedsiewzieciem bedacym prywatna wlasnoscia jest dom publiczny. I dokladnie to rozumial wczorajszy sluchacz. Otwarty Mikrofon mimo, ze jest moim prywatnym przedsięwzieciem jest rowniez takim miejscem, domem dla tysiecy Polakow w Chicago. Jest naszym domem, w ktorym wczorajszy słuchacz – juz nie pierwszy raz, zachowywal sie jak ten przyslowiowy pijany marynarz w domu publicznym.

Pomijam wszelkie powody jakie nim kieruja, bo jakiekolwiek by one nie byly, nawet polaczone z wysokim wynagrodzeniem finansowym, nie jestem w stanie zrozumiec dlaczego z takim bólem wysluchuje naszego programu – “jedynego programu, w ktorym sie go wyłącza”. Przecież w tym samym czasie w chicagowskim eterze sa jeszcze dwie inne polskojęzyczne audycje.
Nie wspomne o tubylczym radiu i telewizji. Jest tez rodzina, znajomi – tyle możliwości żeby przyjemnie spędzić czas. On jednak uparcie wydzwania do mnie i domaga sie, zebym wreszcie przestala skłócać Polonię.
Po dlugich probach porozmawiania z nim okazalo sie, iz oznacza to , ze mam go przestac wylaczac z anteny. Co dokladnie chcialby powiedziec na tej antenie, nie wiem. Mimo moich usilowan dotarcia do zrodla jego frustracji, powtarzal jak katarynka swoją mantre: niech pani przestanie wyłaczac mnie z anteny i przez to skłócać Polonię!

Moze ot tak chcial sobie poględzic, zająć czas, żeby jak najmniej innych sluchaczy mogło sie wypowiedziec – taki domorosly filibuster. Moze ma jakas emocjonalna potrzebe na tle Anodiny – niedawno jeden ze sluchaczy poinformowal nas, ze dotychczasowe miejsce w internecie gdzie zbierali sie wyznawcy tego kultu zostalo im zamkniete.

Wiele moze byc przyczyn dla których probuje ów sluchacz zrobic z mojego radia miejsce publiczne, a zatem będące również jego wlasnoscią – miejscem w ktorym będą prezentowane jego poglądy. To tak jakby poszedl do jakichs delikatesów i żądał, nie prosił ale żądał, że tam ma być sprzedawany “salceson bolszewik”. Bo on tak lubi. A jeśli właściciel nie posłucha to on zorganizuje przed sklepem awanturę. Będzie informował, pouczał, szantazował a nawet groził klientom. Bo on poza salcesonem bolszewikiem inych spraw nie trawi.
A przecież są w mieście setki innych delikatesów, niektóre z pewnoscią oferują bolszewika. Może nawet większość z nich. Ale słuchacz ma swoje zasady – bolszewik ma byc wszędzie. Bo jak nie to będzie robił naloty na sponsorów. Jak to czyni od lat. Zamiast zająć sie rodziną, dziećmi, rodzicami, przyjaciółmi – musi przecież miec kogoś w pobliżu komu mogłby pomóc. Albo oni jemu.

Na tym zakonczę swoje po-poniedziałkowe podsumowanie.

(…)

To tyle dzisiaj o wczoraj, a ja na koniec mam do Państwa prośbę. Prosze w dalszym ciagu informowac mnie o wszystkich próbach zastraszania sponsorów mojego programu. Jest demokracja i każdy może siać nienawiść do mnie osobiście i do mojego programu.

Ale jest też prawo a w nim pełno paragrafów. W tym rownież dla ochrony dóbr osobistych, w tym dobrego imienia każdego biznesu i jednostki.

PS. Jak już niektórzy zdążyli się zorientować, komentować można bez rejestrowania się i bez podawania adresu e-mail. Obiecuję wpuszczać komentarz, który przejdzie pobieżną cenzurę.

 

2 Responses to Wyłączanie poprzez sianie nienawiści. I na odwrót.

  1. Lucja Sliwa says:

    Dokonałam autocenzury wyrzucając część wpisu jako że została ona zrozumiana nie tak jak była pomyślana. Wyrzuciłam też komentarz Pani uczycielki oraz mój komentarz do jej komentarza.

    Uważam sprawę za zakończoną i nie mam zamiaru do niej wracać.

  2. uczycielka says:

    Pani Lucjo,
    dlaczego wyrzucila pani moj wpis i nie wpuscila nastepnego?
    W ostatnim komentarzu nie wymienialam nikogo po imieniu. Tylko ogolne uwagi o pewnej kategorii meszczyzn.
    Z ciekawosci zapytam sie ile innych komentarzy pani ocenzurowala.

Leave a Reply

Your email address will not be published.