Orest

Przeżyliśmy w ogródku – małą bo małą, ale jednak jakąś tam chwilę grozy: Orest zniknął! Potem przez kilka dni pojawiał się ukradkiem. Takoż samo, czyli ukradkiem zjadał przygotowywaną dla niego strawę. Zjadał i znikał. Z początku nie robiliśmy z tego dużego problemu, myśleliśmy: ot tam, ma jakieś problemy rodzinne, wszystko się wyklaruje i będzię tak jak było. Jednak w międzyczasie zdałam sobie sprawę z faktu, że jeśli jastrząb zjada ukradkiem to ja go tak samo, tzn ukradkiem karmię.

Junior

Co w tym złego – zapyta ktoś niewinnie. Ale tylko ktoś naiwny może się zdobyć na taką naiwną niewinność. Każdy kto chociaż pobieżnie – np. z filmów zna historie powszechną, a już w szczególności historię drugiej wojny światowej, dokładnie wie co robił ukradkiem Stierlitz dla urozmaicenia sobie ciężkiej pracy. Otóż – przypominam tym co zapomnieli, albo nigdy nie zapoznali sie z apokryficznymi tekstami do 17 mgnien wiosny – przypominam, że w chwilach wolnych od pracy Stierlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Nie trzeba dodawać, że od tego ukradka dzieci puchły i umierały.
Kiedy to wszystko jak błyskawica przeleciało mi przez głowę, ogarnęła mnie panika, strach oraz postanowienie, że już nigdy nie pomogeę nikomu ukradkiem. Nie dość, że ukradkiem wspomożony będzie no ogół wdzięczny komu innemu a na nas będzie pluł, to potem spuchnie i spotkają go największe nieprzyjemności. Na szczęście po kilku pełnych niepokoju dniach, Orest pojawił się a niepokój zniknął. Pojawił się nie tylko on ale ich troje. Na pewno conajmniej dwoje lub dwóch, bo jeden jest stanowczo mniejszy. Co do pozostałych to nie jestem zupełnie pewna, ale wygląda na to, że są to dwa różne ptaki.
Może to tylko moja antropomorficzna projekcja, ale od tej pory będę traktowała zjawisko jastrzębii w moim ogródku jako rodzinę: ono, ona i Orest.

Mama


Oczywiście zdaję sobię sprawę, że natychmiast odezwą sie protesty i wyzwiska pod moim adrsem. Że jestem homofobką i takie tam inne listy z pogróżkami do sponsorów i czynnikow społeczno-politycznych. Na szczęścię nie boję sie aż tak bardzo jak powinnam, bo główne zarzewie takich poczynań pod moim adresem zgasło – progressforpoland zniknął z internetu i mogłabym zakrzyknąć: hulaj dusza, piekła nie ma. Mogłabym, gdyby nie to, że naiwna aż tak to ja nie jestem i wiem, że piekło może i zniknęło ale diabły pozostały.

Włóczą sie gdzieś tam, nawet łączą w układy na podobieństwo tych postkomunistycznych i to co mają w swojej diabelskiej posoce to i kontynuują czynić.

Taki MK, naprzykład! On nie potrzebuje żadnej strony na internecie. Nikt nie uwierzy, że ponieważ zabrakło mu forum gdzie może bluzgać to zaraz zajmie się żoną, dziećmi i przestanie spędzać dnie na lataniu od sponsora do sponsora i proszeniu, błaganiu i grożeniu aby zaprzestali popierać moją wrażą robotę radiową.
Mimo, że nie jestem osobą mściwą ani pamiętliwą doznanych krzywd to blisko mi do opowiedzenia publicznie historii z przed lat, kiedy to MK zadzwonił w środku nocy z posterunku policji do mnie. Nie do żony, nie do adwokata, nie do księdza spowiednika ale do Otwartego Mikrofonu.

Tolerancja.

To było na marginesie i oczywiście była to tylko czcza pogróżka – nie opowiem tego na antenie. Za to z najdrobniejszymi szczegółami opowiem w moich wiekopomnych wspomnieniach i ogłoszę drukiem. Chyba, że MK zajmie się wreszcie własną rodziną a nie mną.

No ale dosyć tych aluzji. Wracam do moich jastrzębii. Jak juz Państwo zauważyli, jeden z nich ma w końcu swoje imię: Orest. Jakoś tak samo przylgnęło do niego. Może dlatego, że miał z niego orzeł wyrosnąć? Moze z powodu iż kiedy jest w pobliżu to boję się o swoją głowę, a przecież kiedy kobieta boi się o głowę to wiadomo, ze głównie chodzi jej o włosy. Może jeszcze z innych powodów, dość że Orest ma w końcu imie swoje w przeciwieństwie do dwoch jeszcze nie nazwanych ptaków.

Podkreślam, że z tych dwóch – jedno to dziecko a drugie matka. Innych konfiguracji nie biorę pod uwagę, a gdyby się okazało, że jednak powinnam była – to natychmiast przegonię perwertów z ogrodka.

Tolerancja, tolerencją ale nie w moim ogródku – jak mowia tubylcy.

Strach

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.