Pierwsza tura za nami.

W piatek i dzisiaj (niestety zapis dzisiejszej audycji ulegl procesowi, ktory z braku lepszego slowa mozna nazwac fragmentaryzacja, a to co po nim pozostalo mozna posluchac tu, tu i tu – eh ten brak profesjonalizmu w ciemnogrodzie) rozmawialismy na antenie o wyborach. Najpierw o tych, ktore wlasnie sie zblizaja a potem o tych, ktore wlasnie minely. Jak bylo do przewidzenia w Chicago zwyciezyl Jaroslaw Kaczynski, uzyskujac prawie 80 procent glosow (dokladne wyniki wyborow w Chicago i okolicach mozna odnalezc klikajac tutaj). Jest to nieco mniej od tego co przewidywala nasza nieoficjalna sonda przeprowadzona kilka dni wczesniej. Tego tez mozna bylo sie spodziewac, jako ze sluchacze Otwartego Mikrofonu wyrozniaja sie swoim zaangazowaniem i swiadomoscia tego co dzieje sie w Polsce. W piatkowej audycji, sluchacze majac ostatnia szanse promowania swojego kandydata – jak jeden maz (i zona) wypowiadali sie na temat wyzszosci kandydata PiSu nad innymi kandydatami i to nawet nie z tego powodu, ze wedlug czolowych liderow PO jestesmy malpiarnia. Wlasciwie ten zoologiczny stosunek Niesiolowskiego do Polonii chicagowskiej przypomnial tylko jeden z rozmowcow.
Poniewaz w piatek nie zadzwonil do nas zaden ze zwolennikow Bronislawa Komorowskiego, w dalszym ciagu pozostaje dla nas tejemnica z jakich powodow ktos moze moze zobaczyc w jego osobie przyszlego prezydenta. Z innych zrodel dowiedzialam sie co kieruje niektorymi z wyborcow, jednak sa to powody poza merytoryczne i nie odbiegaja wiele od slyszanych tu wczesniej argumentow bazujacych na “inteligencji” i relatywnej dlugosci marszalka.
Wyniki wyborow w Polsce, niestety roznia sie od naszych i dlatego nie mozemy poprzestac na tym co juz zrobilismy. W czasie nadchodzacych dni jeszcze nie raz jeszcze bedziemy rozmawiac o tym co mozemy zrobic a fragmenty tych rozmow bedziemy zamieszczac tutaj.
O zaangazowaniu srodowiska chicagowskiego swiadczy rowniez wiele oddolnie podejmowanych inicjatyw i akcji przez indywidualnych zwolennikow Jaroslawa Kaczynskiego. Niektorzy na tym nie poprzestaja, ale rowniez lacza sie w mniej lub bardziej formalne grupy i komitety. Od jednego z nich dostalam dzisiaj list, z ktorego trescia mozna sie zapoznac klikajac tutaj.