Szukamy anonimowego paszkwilanta.

Mial duzo do powiedzenia, jednak wrodzona skromnosc nie pozwolila mu podpisac sie wlasnym nazwiskiem ani podac adresu. Dlatego gdyby ktos przypadkowo znal te dane i chcial sie nimi podzielic, bedziemy bardzo wdzieczni. Jesli wiadomosc zostanie potwierdzona nie wykluczona jest renumeracja finansowa.
Oto probki pisma z jednej z kopert w ktorych rozsylane byly anonimy szkalujace wiele osob z naszego srodowiska:

CIMG4603-1

Zdajemy sobie sprawe ze donosicielstwo to brzydka sprawa, jednak jesli chodzi o uchwycenie czlowieka, ktory knuje jak by tu jeszcze bardziej namieszac w i tak skloconym srodowisku niektore z zasad dobrego wychowania moga zostac naruszone.

Jak ktos juz dawno powiedzial: Nie ma wolnosci dla wrogow wolnosci, tak i my mozemy powiedziec: Wszelkie metody sa dobre abu ujawnic tych co od lat ciezko pracuja nad tym zeby z Polonii zrobic to o czym marzyl Marszalek Niesiolowski.

A oto nastepna probka pisma z koperty:

CIMG4602-1

From: Komitet Pamięci Polonijnej w USA [mailto:ujawnic.esbekow@gmail.com]
Sent: Tuesday, October 27, 2009 2:25 PM
Subject: Esbecka prowokacja w Chicago-kto obraża Prezesa Spulę podszywając się pod Ciesielczyka?!

Dzisiaj (27 października) dowiedziałem się, iż do mediów polonijnych w Chicago przesyłany jest w rzeczy samej anonim, pozorowany na podpisany przeze mnie list, który i w swej formie, i treści jest – co stwierdzić mogę na podstawie przedstawionych mi fragmentów – obrzydliwym quasi tekstem, który podobno odnosi się m.in. do Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej, pana Franka Spuli oraz redaktora Dziennika Związkowego, p. Piotra Domaradzkiego.

Co więcej, fałszerstwo nie tylko dotyczy mego rzekomego autorstwa, ale także adresu. Podany jest mianowicie adres programu radiowego pani Łucji Śliwy. W ten to sposób autor tego anonimu próbuje – w dość infantylny – rzec trzeba – sposób – zdyskredytować i mnie, i panią Łucję.

Oczywiście – co już zresztą powiedziałem dzisiaj w programie „Otwarty Mikrofon” – nie jestem autorem ani jednego słowa tego osobliwego „manifestu” postesbeckiego. Zdumiewać może miałkość intelektualna autora tego tekstu, który tak prymitywnie go skonstruował, iż nawet ci, którzy nie są moimi fanami, z łatwością mogą stwierdzić, iż nie mogę być autorem tak prostackiego i niesmacznego zarazem „bolszewiaka”.

Pocieszającym jest, iż antylustracyjne lobby w Chicago jest tak słabe intelektualnie, że nie jest w stanie w miarę wiarygodnie skonstruować tego typu tekstu. Zarówno pan Prezes Spula jak i redaktor Domaradzki – jak sądzę – znają mnie i mój styl tak długo – iż jest wyjątkowo mało prawdopodobne, że mogliby uwierzyć, iż mógłbym być autorem tak płazowo-gadziego tekstu.

Przypomnę w tym miejscu – najpierw moja żona otrzymała anonimowy telefon z Chicago, że wrócę w trumnie, gdy ujawnię nazwiska esbeków w lutym tego roku, następnie – gdy zapowiedziałem ujawnienie kolejnych dokumentów z IPN w październiku br. – otrzymała kartkę okolicznościową z okolic Chicago z kondolencjami z powodu śmierci męża. Później – na dwa dni przed moim wykładem w SWAP w Chicago 18 października – doprowadzono do bezprawnego wypowiedzenia umowy na wynajem sali, w której miałem ujawniać dokumenty z IPN. Następnym krokiem lobby proesbeckiego w Chicago były telefony do policji, informujące o rzekomej demonstracji w sali, którą udało się znaleźć przy kościele św. Pakracego w ostatniej chwili, by mój wykład doszedł do skutku.

Jestem pewien, iż nie tylko dotknięci w anonimie panowie Spula i Domaradzki, ale także wszyscy ci, którzy od lat śledzą wydarzenia w środowisku polonijnym, domyślają się, kto i dlaczego (właśnie teraz!) jest autorem tych wszystkich esbekopodobnych prowokacji.

Pozdrawiam całą Polonię, która – podobnie jak św. Grzegorz I Wielki – papież i doktor Kościoła – uważają, że – „nawet jeżeli prawda może powodować zgorszenie, lepiej dopuścić do zgorszenia, niż wyrzec się prawdy”.

Marek Ciesielczyk