imie: Z Internetu - czas: June 22, 1999 at 21:06:53 - IP: 216.214.206.223
Co dobre dla Zydów, dobre dla Polski W niektórych jest malo wylewny. Prasa polska, omawiajac jego wizyte w USA (luty 1998 r.), pisala: Geremek rozpoczal ja w niedziele od spotkania z organizacjami zydowskimi w Nowym Jorku. Spotkanie to Geremek "wyczerpujaco" podsumowal dla prasy w nastepujacy sposób: Najgorsze jest milczenie w sprawach bolesnych. O tresci rozmów jednak takze milczal. Co musialo byc z kolei "bolesne" dla oczekujacych dziennikarzy. Przypomina to sprawozdanie naszego posla w Teheranie sprzed kilkudziesieciu laty: Po ceremonii Szach zaprosil mnie na koniak i cygaro, ale nie moge napisac, o czym byla rozmowa, bo Szach zastrzegl sobie dyskrecje. Swoja droga, czy wszyscy "nasi" ministrowie z uporem maniaka musza rozpoczynac oficjalne wizyty w USA od spotkan z organizacjami zydowskimi? Nie roba tego nawet politycy izraelscy. Nie sposób tu takze pominac doktrynalnego filosemityzmu w polityce Geremka, liczenia sie glównie z zydowskimi, niepolskimi racjami stanu, dazenie glównie i za wszelka cene do poprawy stosunków z Zydami amerykanskimi, stawania na bacznosc przed kazdym zadaniem organizacji zydowskich. Dzisiaj dewiza polskiej dyplomacji jest: To co dobre dla Zydów, dobre dla Polski. Kolejna cecha polityki Geremka to dyspozycyjnosc wobec niepolskich centrów decyzyjnych, neoficka nadgorliwosc w wypelnianiu ich zalecen, wierne kopiowanie polityki USA, niepohamowana, spontaniczna gotowosc do najdalej idacych ustepstw wobec zagranicy. Wieloletni (w przypadku Geremka jednoroczny) trening w ZSRR oraz wiszenie przez wiele lat u klamki zachodnich sponsorów daja swoje rezultaty. Zasadnicze decyzje dotyczace naszego kraju nie zapadaja od dawna w Warszawie, lecz sa podejmowane w Waszyngtonie, Bonn i Brukseli (tak jak przed 1989 r. w Moskwie). O kluczowych sprawach, w tym obsadzie stanowisk dyplomatycznych i rzadowych rozstrzygaja miedzynarodowe instytucje polityczne oraz gremia nieformalne. Nie ukrywaja tego polskojezyczni nadzorcy polityki zagranicznej RP, np. Jan Nowak-Jezioranski, którzy bez zenady, publicznie, z wykorzystaniem krajowych gazet i TV przekazuja instrukcje owych instytucji. Zacytujmy tego ostatniego. Ten emerytowany, niskiej rangi funkcjonariusz utajnionej czesci administracji amerykanskiej pisal: W tym ukladzie koalicyjnym UW odgrywa role uwierzytelniajaca nowy rzad w oczach Zachodu (...) w moim przekonaniu, podyktowanym wylacznie poczuciem interesu panstwa, w ciagu nastepnych krytycznych miesiecy nikt nie móglby przyczynic sie skuteczniej do pokonania oporów przeciwko przyjeciu Polski do NATO anizeli Geremek. Zaden inny kandydat na ministra nie ma tylu wplywowych przyjaciól w Europie Zachodniej i USA. Niestety chyba malo kto ma tylu oponentów po prawej stronie sceny politycznej. Nadeszla jednak historyczna chwila, kiedy interes panstwa powinien przewazyc nad osobistymi animozjami. Instrukcje te, jak chociazby zacytowana, sa dokladnie i w pospiechu realizowane zarówno przez prawice, jak i lewice. W Polsce nadzorca ich wykonania jest UW. Serwilizm i klientelizm naszych decydentów jest tak duzy, ze z ubolewaniem skonstatowac trzeba, iz lepiej od naszych obecnych sojuszników traktowali nas lub robili to dyskretniej Sowieci. Przynajmniej czasami starali sie zachowywac pozory oficjalnej suwerennosci PRL. Zbawiciel polskiego piekla Pod czujnym okiem Geremka, tocza sie negocjacje akcesyjne z UE i rozstrzygaja tym samym zywotne interesy Polski. To wlasnie on od wymienionych gremiów otrzymal pelnomocnictwo do reprezentowania wobec Brukseli polskich interesów. I tu brak wizji politycznej, prócz bezwolnego podporzadkowania sie UE. Jest zwolennikiem wejscia do Unii za wszelka cene, bez zadnych warunków wstepnych. Stoi obok i patrzy na Polaków z irytacja. W optyce Geremka, Polska jest zacofana pod kazdym wzgledem, a jej przypadlosc to ciemnota objawiajaca sie w pozycji Kosciola katolickiego i jednorodnosci etnicznej, wstecznictwo, sarmacki obskurantyzm i antysemityzm. Bruksela jawi sie wiec Geremkowi jako zbawiciel polskiego piekla i sojusznik w rzadzeniu ciemnym narodem. W swietle powyzszego na zdefiniowanie wlasnych warunków akcesji, obrone interesu narodowego czy narodowej tozsamosci nie ma juz oczywiscie miejsca. Z góry przyjal za nas pozycje petenta. Zgadza sie ze wszystkimi zadaniami UE, a nawet je wyprzedza. Ba, zdarzaly mu sie przypadki uprzedzania sugestii Brukseli. Tak bylo, gdy gdzies tam w jakiejs tam gazecie ukazal sie sygnal, ze UE zaproponuje rozwazenie wprowadzenia w przyszlosci wiz polskich dla obywateli panstw postsowieckich. Decyzja Geremka o ich wprowadzeniu byla natychmiastowa. Oczywiscie takie drobiazgi jak wielomiliardowe straty w obrotach handlowych i upadek przygranicznych bazarów nawet przez chwile nie zaprzatnely jego frasobliwej twarzy. Przy czym zaznaczyl grzecznie, ze jego decyzja "wychodzi" naprzeciw oczekiwaniom UE. Nie sposób nie postawic tu pytania, czy Polska jest rzeczywiscie suwerennym panstwem. W 1992 r. spartaczono negocjacje ukladu stowarzyszeniowego z Unia. W rezultacie okazal sie on bardzo niekorzystny dla naszych interesów gospodarczych. Deficyt w obrotach handlowych z UE siega 12 mld USD rocznie. Wówczas uklad w zaciszu gabinetu, bez zadnych konsultacji, poza plecami narodu "wynegocjowal" A. Olechowski. Dzis w podobny sposób knoca sprawy Geremek i jego ludzie. A wiedziec trzeba, ze natretne, nachalne usilowanie wkradniecia sie w laski kosmopolitów z Brukseli, cielecy zachwyt Unia i posluszne dostosowanie sie do jakiejs unijnej dyrektywy jest czesto równoznaczne z utrata pracy dla setek tysiecy ludzi. Wielki Jezykoznawca Niebezpieczne jest przy tym, ze historyk, autor dysertacji nt. zycia kurtyzan i zebraków szesnastowiecznego Paryza, jak niegdys "Wielki Jezykoznawca" Stalin, zna sie na wszystkim, m.in. na gospodarce. Prestizowy "Financial Times" opisuje plan Sorosa, w którym proponowal wymiane polskiego dlugu na majatek. "FT" precyzuje: Rzad warszawski(sic!) przekazal wszystkie przedsiebiorstwa panstwowe agencji likwidacyjnej, która przeprowadzilaby ich organizacje (...) z 25-35 procent kapitalu utworzono by fundusze powiernicze zajmujace sie obsluga zadluzenia kraju. Ich szefów mianowaliby wierzyciele (...) do planu Sorosa przychylnie ustosunkowal sie Geremek. Dalej Soros pisze, ze swój projekt przedstawil Geremkowi i Trzeciakowskiemu, obydwaj odniesli sie do planu z entuzjazmem. Polaczylem swe wysilki z Sachsem (...) sponsorowalem jego prace przez Fundacje Batorego. Denuncjator nacjonalistów Geremek jest autorem niechlubnej praktyki prowadzenia polityki poza plecami koalicyjnego partnera - AWS i premiera. Regularnie denuncjuje swych wspólkoalicjantów za granica. Jego udzial w prowokacji politycznej, obliczonej na odsuniecie z KIE za wszelka cene wplywów narodowych utozsamianych z Czarneckim, byl czescia sporu o pelna kontrole polskiej dyplomacji, w tym procesu integracji z UE. W tej sferze UW zapewnila sobie monopol. Czarnecki byl pierwszym i jedynym zwiazanym z prawica politykiem, który przypadkowo dostal sie do kregów decyzyjnych polskiej polityki zagranicznej. Mimo iz chlopina staral sie jak mógl dla wkupienia sie w laski UW i "europejczyków", nie uznano go za "swojego". W mediach zwiazanych z UW rozwinieto ogólnokrajowa akcje prasowa. Do Brukseli rozdzwonily sie telefony (m.in. ministra SZ) denuncjujace tego "niebezpiecznego nacjonaliste". Donosy poskutkowaly. Bylo az nadto widoczne, ze tlem nie byla troska o sprawe, lecz chec skompromitowania Czarneckiego i koalicyjnego partnera. O lojalnosci Geremka i jego partii wobec wspólkoalicjanta niech swiadczy takze to, iz o planowanych przez Balcerowicza zmianach podatkowych wczesniej wiedzial ambasador UE w Warszawie niz premier polskiego rzadu. Anarchisci i pacyfisci w zgodnym trudzie W kontaktach z politykami Europy Zachodniej Geremek ma ulatwione zadanie. Do wladzy doszlo tam lewackie pokolenie 68 r., tj. byli trockisci, pacyfisci, zieloni i inni socjalisci, zapatrzeni niegdys w Daniela Cohn-Bendita, Mao i Lenina. Wielu z nich zajmuje dzis eksponowane miejsca w rzadach i parlamentach trzynastu sposród pietnastu panstw UE. To oni niegdys przygarneli polskich KOR-owców i emigracje marca 1968 r., (która z kolei dzis rzadzi w Polsce), goscili, dawali trockistowskie stypendia itp., czym oczywiscie zapewnili sobie ich dozgonna wdziecznosc. Geremek i jego ludzie to blizniacza formacja polityczna - lewica ze skrajnym rodowodem, która podobnie jak wymienieni przeszla lewackie ideologiczne fascynacje i zauroczenia, mlodziencze trockistowskie zapaly. Zazylosc ta, podobienstwo biografii i jednosc pogladów rodzi jednak powazne wyzwanie dla polskiego interesu narodowego. Niegdys zachodnia eurolewica kontestowala NATO, kokietowala ZSRR, miala tendencje do weryfikacji zadan i ksztaltu NATO, izolacjonizmu, redukcji roli USA w Europie, a nawet rzucala hasla rozwiazania Sojuszu. Ciagot tych nigdy sie nie pozbyla (vide: szkodliwe dla naszych interesów "pomysly" bylego anarchisty i pacyfisty - J. Fischera zrezygnowania NATO z prawa do odstraszania nuklearnego). Sa to idee sprzeczne z zywotnymi interesami bezpieczenstwa Polski. Bedzie wiec bardzo trudno przy nich je zagwarantowac. Jerozolima kolebka praslowianszczyzny Geremek - kwintesencja i ucielesnienie polskich Europejczyków ma na temat Europy bardzo oryginalny poglad. W opublikowanym w "GW" artykule Europa i pamiec objawil, ze kontynenty maja jedynie tozsamosc geograficzna. Jednoczaca sie Europa potrzebuje wspólnej pamieci. Aby miec wlasna tozsamosc, realizuje marzenia o UE. Dla osiagniecia tego celu trzeba ja dopiero stworzyc, oczywiscie na gruzach tradycji poszczególnych narodów, które wczesniej nalezy zniszczyc i o których trzeba zapomniec. Baza dla tej internacjonalistycznej i kosmopolitycznej pamieci powinna byc m.in. spuscizna i dziedzictwo judejskie, wywodzace sie z Jerozolimy. Poniewaz chrzescijanstwo - wedlug Zydów - to odszczepienstwo od judaizmu, a krzyz to potepiony bozek, jedyna wartoscia duchowa Europy pozostaje judaizm. Tradycje i historie poszczególnych narodów (jak to widzimy na przykladzie Polski) sa tepione i skazane na zaglade. Geremek w swym zlowieszczo brzmiacym eseju zrobil jeden bardzo wazny wyjatek. Otóz nie o wszystkim, co dzialo sie w przeszlosci, trzeba zapomniec. Jedno nalezy pamietac koniecznie - holocaust. On musi pozostac w zbiorowej pamieci Europy. Katyn i miliony Polaków pomordowanych przez Niemców i Sowietów trzeba oczywiscie puscic w niepamiec. Ubi bene ibi patria Geremek utozsamia sie z UE do tego stopnia, ze zapomina kogo reprezentuje. Na europejskim forum w Alpbach (sierpien 1998 r.) zadeklarowal, ze do 2000 r. nalezy, zgodnie z planami UE, zmniejszyc liczbe gospodarstw rolnych w Polsce z 2,7 mln do 700 tys. Nie rozwinal tematu, nie powiedzial, kto go upowaznil do takiego zobowiazania i co stanie sie z rolnikami i ich rodzinami ze zniszczonych 2 mln gospodarstw (moze posle ich do gazu?). W wywiadzie dla "Zycia" (20.02.98 r.) oswiadczyl: Polskie mleko jest brudne. Byl to wyraz bardzo oryginalnej strategii promowania polskiego eksportu. Uwazny obserwator spraw zagranicznych nigdy nie spotka sie z sytuacja, aby minister SZ lub nawet posledniej rangi dyplomata wyrazal sie zle na forum publicznym o produktach swego kraju. Tej podstawowej umiejetnosci "nasz" minister jednak nie posiadl. Jak w takiej sytuacji dziwic sie rolnikom, ze podczas uroczystosci dozynkowych na Jasnej Górze odspiewali "Rote", zmieniajac slowa na "zydowska zawieruche" lub nie przyklasnac chlopom wykrzykujacym przed ministerstwem Balcerowicza: Wylaz zydowski szczurze! i jak nie przyznac racji jednemu z polityków PSL, gdy mówi: Nie boimy sie Unii Europejskiej, lecz Unii Wolnosci. No, ale na polskiej wsi nie ma klienteli wyborczej tej partii. Innym osiagnieciem promocyjnym "naszego" ministra bylo zacytowanie do telewizyjnej kamery podczas polsko-niemieckiego spotkania na szczycie w Krakowie (sierpien 1998 r.) szeroko w Niemczech rozpowszechnionego tzw. Polenwitz, z którego wynikac mialo, ze Polacy to notoryczni zlodzieje samochodów. Ów glupawy dowcip jeszcze w dodatku opatrzyl pan minister, i to glosem pelnym troski, równie glupim i pelnym filozoficznej glebi komentarzem, ze tak nie wolno, bo do Unii nam nie pozwola wjechac. Od ministra SZ mozna by oczekiwac wiekszej dbalosci o interesy Polski, zwlaszcza ze dobrze mu placa. Namiestnik Brukseli Przedstawicielem Geremka przy Unii Europejskiej w Brukseli jest Jan Truszczynski, kolega Rosatiego z okresu studiów, który zreszta go na to stanowisko mianowal. Przydzielony do MSZ z puli wojskowej. Pyszalkowaty, typowy przedstawiciel dyplomacji zadziornej. Jeden z niezliczonych resortowych agentów. W MSZ od 1972 r. Nieprzerwanie w Departamencie Kadr, co swiadczy jednoznacznie, z jakimi sluzbami byl powiazany (zreszta jest synem oficera-politruka LWP). W stanie wojennym m.in. selekcjonowal i opiniowal kandydatów na wyjazdy do organizacji miedzynarodowych i na zagraniczne staze naukowe. Byl takze sekretarzem Komitetu Zakladowego PZPR przy MSZ oraz przewodniczacym ZMS. Zaiste oszalamiajaca kariera partyjno-milicyjna. Jak widac, ciaglosc kadrowa i operacyjna z PRL w jego osobie nie zostala przerwana. Zreszta w przeciwienstwie do R. Czarneckiego, którego nominacja na szefa KIE od samego poczatku budzila negatywne reakcje "europejczyków" z SLD i UW, Truszczynski cieszy sie bardzo pozytywnymi opiniami wyzej wymienionych gremiów. Jego nominacje z wielkim entuzjazmem odnotowala "Polityka" i "GW". Wlasciwie nie wiadomo, czy w Brukseli reprezentuje Polske, czy tez interesy UE. Niegdys stawal na bacznosc, gdy z Wydzialu Zagranicznego KC otrzymywal telefoniczne instrukcje kadrowe. Teraz jest na czele pedu do UE. Odegral negatywna antypolska role w aferze z funduszami PHARE. Truszczynski przyczynil sie osobiscie do wytworzenia zlego klimatu wokól osoby Czarneckiego. Pozwalal sobie nawet na publiczne, pogardliwe na jego temat wypowiedzi w gronie unijnych biurokratów. Równa nielojalnosc wykazuje wobec premiera. Cieszy sie za to bezgranicznym zaufaniem Geremka. Truszczynski nie ukrywa zreszta, ze juz teraz czyni starania, aby po przyjeciu polski do UE zajac w jej strukturach urzedniczych intratne stanowisko. Na przyszlego namiestnika Brukseli (uwzgledniwszy jego powiazania partyjne, pochodzenie etniczne i konfidencka przeszlosc) w jednym z regionów PRL-bis nadaje sie doskonale. Podobnie jak jego boss, jest zwolennikiem wejscia Polski do Unii na kolanach, za wszelka cene i na warunkach niesuwerennego panstwa. Krzysztof GÓRECKI Motto: O kluczowych sprawach, w tym obsadzie stanowisk dyplomatycznych i rzadowych, rozstrzygaja miedzynarodowe instytucje polityczne oraz gremia nieformalne. W Polsce nadzorca wykonania tych instrukcji jest Unia Wolnosci.
|