Artykul z Zycia Warszawy na temat napadow w Warszawie


[ Czytaj odpowiedzi ] [ Wpisz swoj komentarz ] [ Otwarty Mikrofon - Forum Dyskusyjne ]

imie: Podroznik - czas: July 15, 1999 at 13:48:11 - IP: 207.152.116.135


Coraz czesciej dochodzi do napadow w warszawskich tramwajach. W bialy dzien, na oczach
pasazerow, ofiary musza bandytom oddawac pieniadze, bizuterie. Tylko nieliczni zglaszaja napad
policji, wiec na podstawie statystyk uwaza ona takie sytuacje za marginalne. - Musialem oddac dwom
dresiarzom portfel - opowiada nam Pawel. - Przylozyli mi noz do brzucha. Nikt w tramwaju nie
zareagowal. Maciek i Tomek stracili zegarki, portfele, walkmany i czesci do komputera. Bali sie czterech
roslych dresiarzy. Bandyci powiedzieli im, ze tylko w ten sposob unikna pobicia. Pasazerowie w
tramwaju udawali, ze nic sie nie dzieje. Turyste z Algierii otoczylo szesciu dresiarzy. Prosil o pomoc.
Stracil 600 zl. Moze gdyby mowil po polsku, ktos chociaz zwrocilby glowe w jego strone. To tylko trzy
z rozbojow, jakich dokonano w ciagu ostatniego tygodnia w centrum stolicy. Bandyci napadali w bialy
dzien. W godzinach szczytu. Przy dziesiatkach swiadkow. Ile takich zdarzen ma miejsce codziennie - nie
wiadomo. Wiele osob nie zglasza napadu policji. Dlatego w policyjnych statystykach zjawisko jest
prawie niezauwazalne. - Problem jest marginalny. Wydaje nam sie, ze troche opanowalismy ten rodzaj
przestepczosci. Nie moge jednak wykluczyc, ze takie rzeczy sie zdarzaja - mowi podinsp. Henryk
Tokarski, komendant komisariatu w Srodmiesciu. Srodmiesciu. Warszawa nie jest miastem
bezpiecznym. Codziennie dochodzi tu do ok. 10 rozbojow. Coraz czesciej bandyci atakuja w bialy
dzien. W najbardziej ruchliwych miejscach. Tlum zapewnia im anonimowosc. Znieczulica spoleczna
daje poczucie bezkarnosci. Historia pierwsza - Nie ma swiadkow 29-letni Pawel wsiadl ok. godz. 13 do
tramwaju na przystanku przy skrzyzowaniu Marszalkowskiej z Al. Jerozolimskimi. Za nim do pojazdu
weszlo dwoch dresiarzy. - Nie mieli wiecej niz 17-18 lat. Rozgladali sie po tramwaju. Klnac
komentowali wyglad pasazerow. W koncu podeszli do mnie - opowiada Pawel. Jeden z dresiarzy
pochylil sie nad mezczyzna. Zaczal przyciskac go do sciany pojazdu. Drugi oparl sie na ramionach
Pawla. - Dawaj kase - powiedzial glosno. Ludzie odwrocili glowy. Pawel chcial zapytac, o co chodzi.
Wtedy dresiarz, ktory sie o niego opieral, wyciagnal z kieszeni noz sprezynowy. Otworzyl go i
przystawil do brzucha mezczyzny. - Dawaj kase, bo cie przedziurawie - ostrzegl. Pawel rozejrzal sie po
tramwaju. Nikt sie nie ruszyl, by mu pomoc. Ludzie tylko co chwila zerkali w jego kierunku. Byli
przestraszeni. Pawel oddal portfel. Mial w nim ok. 200 zl. Dresiarze przejechali jeszcze jeden przystanek
i wysiedli na pl. Konstytucji. Pawel nie zglosil zdarzenia policji, bal sie, ze nie beda mogli nic wskorac.
- No bo skad znalezliby sie swiadkowie - dodaje cicho. Opowiesc druga - Wycieczka do Warszawy
30-letni Ahmad przyjechal do stolicy z Algerii. Przed poludniem odwiedzil Stadion X-lecia. Zrobil
zakupy i postanowil wracac do hotelu. Wsiadl do tramwaju przy rondzie Waszyngtona. Kiedy pojazd
wjechal na most Poniatowskiego otoczylo go szesciu roslych dresiarzy. - Napastnicy kazali mu oddac
pieniadze. Kiedy ten powiedzial, ze nie rozumie, co do niego mowia, zaczeli go bic - mowi policjant z
komisariatu w Srodmiesciu. Napadniety krzyczal po angielsku do wspolpasazerow by mu pomogli. Nikt
sie nie ruszyl. Ludzie odwrocili glowy. Podobnie jak w poprzednim przypadku, bandyci spokojnie
wysiedli z tramwaju. Jednak poszkodowany zglosil napad policji. Opowiesc trzecia - Trzeba miec
nadzieje Maciek i Tomek, dwaj licealisci, wracali od kolegi z Pragi. Dochodzila godz. 17. Jechali
tramwajem przez most Slasko-Dabrowski. Kiedy pojazd dojezdzal do Starowki, dosiadlo sie do nich
czterech bandytow w dresach. - Jeden z nich powiedzial, zebysmy oddali wszystko, co mamy przy
sobie. To byl taki duzy chlop z kwadratowa szczeka - mowi Maciek. W tramwaju bylo kilkanascie osob,
w tym kilku postawnych mezczyzn. Jednak nikt nie zareagowal. Dresiarze zabrali portfele, zegarki i
walkamany. Kiedy jeden z pasazerow spojrzal w ich strone, zwymyslali go. Chlopcy doslownie trzesli
sie ze strachu. Gdy wysiedli z tramwaju podszedl do nich mlody chlopak i spytal, co sie stalo.
Postanowil pomoc pokrzywdzonym. Opowiedzial wszystko policjantowi. Kilka minut pozniej na
Krakowskim Przedmiesciu dresiarze zostali zatrzymani. Niestety udalo sie odzyskac tylko czesc
zrabowanych przedmiotow. Reszte przestepcy "zgubili" po drodze. Nasi Czytelnicy alarmuja, ze
podobnych historii dzieje sie w miescie kilkanascie dziennie. Ludzie juz boja sie jezdzic autobusami
nocnymi. - Czy teraz bedziemy drzec ze strachu jadac lub wracajac z pracy - zastanawia sie jedna z
czytelniczek. Imiona bohaterow zostaly na ich zyczenie zmienione. RAFAL PASZTELANSKI -
Wrazliwosc ludzi, chec pomocy ofierze oraz wspolpraca - to podstawowe zachowania, ktore nie tylko
uchronilyby pasazerow autobusow, ale wszystkich ludzi majacych do czynienia z bandytami - radzi
jeden ze stolecznych policjantow. Wedlug funkcjonariuszy jezeli kilka, a nawet kilkanascie osob stanie
po stronie napadnietego, bandyta natychmiast ucieknie. - Malo tego, jezeli w akcji wezmie udzial wiecej
ludzi, zbira mozna przytrzymac i poczekac z nim na przyjazd policji - dodaje policjant. - Niestety ludzie
czuja sie tak zastraszeni, ze nie reaguja nawet na 13-latka, ktory wyrywa torebke starszej kobiecie. Nieco
gorzej wyglada sytuacja ofiary, ktora mimo, ze jedzie w zatloczonym autobusie, wciaz nie moze liczyc
na pomoc pasazerow. Nieoficjalnie wiekszosc policjantow ma jedna rade: jezeli napastnik jest jeden,
powinnismy po prostu narobic zamieszania, podejsc do kierowcy i poprosic go, zeby podjechal pod
komisariat. Jezeli natomiast bandytow jest kilku i widac, ze zamierzaja zrobic krzywde, lepiej oddac im
portfel, a dopiero pozniej powiadomic o wszystkim funkcjonariuszy. - Czasami naprawde nie nalezy sie
rzucac, ublizac im czy grozic. Niektorzy przestepcy sa niestety zdolni do wszystkiego... - mowi jeden z
funkcjonariuszy. SAL u Warszawska policja szacuje, ze w autobusach, pociagach i tramwajach
codziennie grasuje okolo 350 kieszonkowcow. Wiekszosc z nich dziala w kilkuosobowych grupach. Z
informacji uzyskanych od funkcjonariuszy zajmujacych sie tego rodzaju przestepczoscia wynika, ze
niektorzy zlodzieje wypatruja juz wczesniej swoje ofiary przy robieniu zakupow, badz po wyjsciu z
bankow. u W kwietniu tego roku prase obiegla informacja, ze w warszawskim autobusie linii 503 trzech
mezczyzn usilowalo okrasc grupe mlodych Niemcow. Tylko jedna z pasazerek zareagowala.
Kieszonkowcy naublizali jej, pobili. u Podobna sytuacja miala miejsce na poczatku czerwca. Do redakcji
ZW zglosila sie mloda dziewczyna, ktora zareagowala, kiedy w autobusie linii 122 kieszonkowcy
okradali jednego z pasazerow. Jeden z bandytow zwyzywal ja, uderzyl glowa w twarz, przewrocil i
uciekl. - Chcialam tylko pomoc - mowila przez lzy 16-latka. u 16 kwietnia trzech trzydziestoletnich
mezczyzn zdemolowalo autobus linii 195. Najpierw napastnicy zaczeli uderzac piesciami w kabine
kierowcy. Nastepnie pocieli nozem siedzenie ikarusa, powybijali szyby, usilowali wyrwac drzwi
autobusu. Uciekajacych pasazerow straszyli pobiciem. SAL Powiedzieli Ryszard Pietrzykowski,
Komenda Stoleczna Policji: W tej chwili nie ma najmniejszych szans na to, aby w kazdym warszawskim
autobusie czy tramwaju jezdzil policjant lub straznik miejski. Nie mamy tylu ludzi i srodkow.
Oczywiscie policja jest odpowiedzialna za cale bezpieczenstwo w miescie, mamy jednak ograniczone
mozliwosci. Bezpieczenstwo w komunikacji miejskiej staramy sie poprawiac miedzy innymi prowadzac
akcje skierowane przeciwko kieszonkowcom. Wspolpracujemy w tym ze straza miejska. Andrzej
Wisniewski, rzecznik ZTM: Poczucie bezpieczenstwa w tramwajach i autobusach jest odbiciem poczucia
bezpieczenstwa warszawiakow w calym miescie. Ustawa o policji mowi, ze tylko policja ma prawo
zatrzymac, zakuc w kajdanki itd. Do nas nalezy bezpieczne przewiezienie pasazera, ale podkreslam, w
znaczeniu technicznym. Jezeli chodzi zas o wprowadzenie lacznosci miedzy kierowcami, to z tego co
wiem, obecnie jest organizowany przetarg na wyposazenie autobusow w system lacznosci glosowej.
Kierowca autobusu proszacy o zachowanie anonimowosci: Zawsze reaguje, kiedy widze, ze cos sie
dzieje w autobusie. Czesto zerkam w lusterko sprawdzajac, czy nic sie nie dzieje wsrod pasazerow.
Jezeli jest tlok i jakis pasazer podejdzie do mnie i powie, ze ktos jest wlasnie bity czy okradany, z
pewnoscia zareaguje. Nigdy nie odmowie nikomu pomocy. Nie raz juz sie zdarzaly sytuacje, kiedy
podczas kursow nocnych zwracalem uwage samotnym kobietom, zeby usiadly na miejscach blizej
kabiny kierowcy. Nie raz zwracalem uwage roznym oprychom. Jezeli doszloby do powazniejszych
sytuacji, bez namyslu podjechalbym pod komisariat policji.




Odpowiedzi:



Wpisz Twoj komentarz:

Imie:

E-Mail:

Tytul/Temat:

Wpis:

Opcjonalne:

URL do strony:

Tytul strony:

URL do zdjecia:


[ Czytaj odpowiedzi ] [ Wpisz swoj komentarz ] [ Otwarty Mikrofon - Forum Dyskusyjne ]