imie: z Amerykanskiej Czestochowy, 30.05.1999 - czas: July 05, 1999 at 17:07:22 - IP: 216.214.207.3
Przewielebny O. Prowincjale, ojcowie paulini wszyscy kapłani zgromadzeni tutaj z różnych stron Ameryki Północnej. Kochani Siostry i Bracia tutaj zgromadzeni. Kochani kombatanci, którzy walczyliście za Polskę o wolność i walczycie dalej swoim świadczeniem na co dzień, Rodzino Radia Maryja, drodzy pielgrzymi z tej Rodziny Radia Maryja z Chicago, Nowego Jorku, Toronto, część z London, z Detroit, Conectticut, z Florydy. Siostry i Bracia. Słuchacze Radia Maryja, Rodzina Radia Maryja, ci którzy przyjęli ten dar z ojczyzny, z Polski, już drugi raz gromadzimy się na tym świętym miejscu i słyszymy: "Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto Go przyjmie nie zginął". Tak Bóg umiłował świat, a na miłość odpowiada się miłością. Na miłość nie można odpowiedzieć inaczej, jak tylko miłością. Jezus wezwał nas, tak bardzo umiłował Ojca, tak bardzo Mu zależało na nas, byśmy tę miłość przyjęli, że wołał - ostatnie Jego słowo przed wstąpieniem do nieba: Idźcie na cały świat i głoście, głoście wszędzie, głoście na dachach. O miłości trzeba mówić, trzeba wołać, miłość przynagla nas. I apostołowie poszli. Przynagliła ich miłość, ale i przynagliło ich prześladowanie. Wtedy w tamtych czasach, zaraz po wstąpieniu Jezusa do nieba, po zesłaniu Ducha Świętego, rozpoczęło się prześladowanie, jeszcze w IV wieku krwawe prześladowanie. Zbiorowe mordy za Chrystusa. Oni byli ludźmi, chcieli żyć, uciekali, szukali wolności. Zobaczcie, jakżesz podobna sytuacja do emigrantów. Też wypędzani, też szukający wolności, też prześladowani, też szukający chleba, chleba powszedniego. Czy nie jesteśmy uczniami Chrystusa, czy od tysiąca lat nie wyrastamy na Chrystusie, czy od ponad tysiąca lat nasz naród nie doświadcza miłości Chrystusa? A jeżeli się kocha to o tym się krzyczy, o tym się śpiewa, o tym się mówi. Idzie się i mówi. Jesteśmy wezwani, otrzymaliśmy Chrystusa i trzeba dzielić się wiarą jak chlebem. Mówi o tym Jezus, mówi o tym Kościół, woła nas Duch Święty w naszych czasach. Woła Duch Święty przez Kościół, przez Jana Pawła II, wołającego bardzo mocnym głosem- czas ludzi świeckich w Kościele. Kościele obudź się. Ojciec św. wzywa do nowej ewangelizacji. Wszyscy wyszliście stamtąd, gdzie nasze korzenie i o korzeniach nie można zapomnieć. Naród, który nie pamięta przeszłości, nie ma przyszłości. Człowiek nie pamiętający przeszłości nie ma przyszłości. Trzeba wołać o tej miłości, wołać o tym doświadczeniu całej Polski. O tym doświadczeniu, w którym punktem kulminacyjnym jest dar z nieba - Jan Paweł II. Chrystus widział, że dojrzeliśmy do tego, że dojrzał świat, dojrzał Kościół, dojrzał naród i z dalekiego kraju wezwał - krew z krwi naszej, brata naszego, który znał, co to jest walka o chleb, co to jest ciężka praca, co to jest sieroctwo, co to jest zdobywanie mądrości, co to jest prześladowanie. Wtedy, gdy chcieli nas wyciszyć, gdy były pobudowane mury, Chrystus przekracza wszelkie zamknięte mury i wzywa z dalekiego kraju. I runęły mury. To miłość Chrystusa wszystko sprawia. To miłość Chrystusa tak działa. To Jezus Chrystus wzywa nas: będziecie Mi świadkami. Idźcie na cały świat, idźcie i głoście. Jesteście tutaj, w Ameryce Północnej, jesteście wy wszyscy, którzy otrzymaliście chrzest, którzy zostaliście wszczepieni w Jezusa Chrystusa, w Jego krew. W naszych żyłach od tej chwili płynie również Jego krew, jesteśmy latoroślami w tym niesamowitym szczepie winnym. On działa w nas i nie czujecie Jego miłości ? Czy nie głosicie Jego miłości? Ojcowie nasi głosili Jego miłość. Było im bardzo ciężko, nie znali języka, cierpieli biedę, ale miłość głosili. Budowali świątynie, budowali szkoły, pomagali tej ziemi, z której wyszli, dzielili się ostatnim kawałkiem chleba. Tak było, ale i tak jest. Ale dzisiaj Jezus wzywa nas więcej. Nie tylko dał nam wiarę, nie tylko wszczepił nas w samego siebie, ale dzisiaj Jezus umacnia nas coraz bardziej. Dał nam Jana Pawła II. Sprawił, że runęły mury totalitarnych systemów, że jeszcze Polska nie zginęła, chociaż niejeden system, który chciał nas zniszczyć, zginął albo dogorywa. Dzisiaj Jezus Chrystus - wierzę w to mocno - dał nam przez Swoją Matkę jeszcze jedno narzędzie i dziękujemy mu za to. Narzędzie do jednoczenia się, do umacniania nas. To, co nazywają Maryjnym uniwersytetem - ciągłe pogłębianie, ciągła modlitwa, ciągłe trwanie, ciągłe ewangelizowanie. Czyż szczytem ewangelizacji nie jest modlitwa? Jezus dzisiaj zgromadził nas, tak jak uczniów w Wieczerniku, a oni trwali razem z Maryją na modlitwie. I trwali na łamaniu chleba, i dzielili się miłością, i głosili Jezusa Chrystusa. Czy słuchacze Radia Maryja nie są podobni do tamtych uczniów w Wieczerniku? Czy to nie jest podobna sytuacja? Trwamy z Maryją. Gdy wczoraj w New Jersey, czekając na bankiet, słuchałem Radia Maryja, pierwszy raz mogłem sobie tak usiąść i słuchać Radia Maryja na dobrej aparaturze, Radia Maryja nadającego 24 godziny i dziękowałem Panu Bogu jeszcze raz. Jezu jakżesz Ci dziękuję, że mogę patrzeć na Twoją miłość, na ten cud, jakżesz Ty nas jednoczysz! Dla Ciebie nie istnieją granice państw, dla Ciebie nie istnieje przestrzeń oceanów, kontynenty, Ty szukasz swoich braci i sióstr. Trwamy razem z Maryją w Wieczerniku naszych czasów, a Ona nas umacnia i ciągle prowadzi do Jezusa. Kochani i Ona nam mówi: spieszcie się, żyje się tylko jeden raz i już minuta nie powróci, minuta się nie zatrzyma, czas się nie zatrzyma. Tak chciałem, żeby się zatrzymał przed kilkunastoma minutami czas, jeździłem wokoło tego sanktuarium z różnych stron i znaleźć nie mogłem. I tylko się modliłem w duchu: Panie Jezu, pewno będą wielkie dary skoro ktoś tak tutaj nam przeszkadza. A w domu kiedyś mówili: tak wodzi, żeby uwieść, żeby przeszkodzić. Mówię: nie przeszkodzisz, dojedziemy. A było bardzo blisko. Nie zatrzyma się czas, nie powróci żadna minuta, nie możemy stracić jednej sekundy. Jezus woła idźcie i głoście Ewangelię w naszych czasach. I wierzę w to, jestem pewien, że to On was postawił tutaj. To żołnierz strzela, ale Pan Bóg kule nosi, wiedzą o tym bardzo dobrze nasi kombatanci. To człowiek planuje, ale Pan Bóg pisze na tych liniach. I pisze swój plan. Jesteście tutaj, Jego uczniowie, jesteście na tym kontynencie. Jesteśmy Polacy, wszyscy tam, gdzie nas posłał Bóg, gdzie Bóg dozwolił, żebyśmy byli. I teraz z tej amerykańskiej Częstochowy słyszymy się i na Wschodzie i na Zachodzie, w Europie, Azji, Australii, ba w Chinach. Pamiętam, jak Ojciec Święty wołał w czasie naszej I-szej pielgrzymki Rodziny Radia Maryja: życzę Radiu Maryja, by dotarło aż do Chin, a przynajmniej na Syberię - tak się powstrzymał. Dostajemy listy z Chin, Pekinu i z Japonii. Niedawno gościliśmy siostrę zakonną z Nagasaki. Opowiadała co jej daje Radio Maryja, jej brat z Toronto mówi: Jeździłem po całym świecie, dziękuję Bogu za Radio Maryja, moje życie się wyprostowało, dziękuję wam. Mówię podziękujmy Matce Najświętszej, to Ona to sprawia, Ona prowadzi nas najszybciej do Jezusa. Jesteśmy wszędzie, słuchać nas teraz tu z amerykańskiej Częstochowy. Pozdrawiamy wszędzie, wszystkich Polaków, począwszy od tego największego z rodu Słowian i Polaków - Jana Pawła II, który wierzę w to, że dzisiaj dowie się, przekażą mu, że my się tu modlimy. A może wyślijmy jeszcze telegram do niego, stąd do Ojca Świętego, z tej pielgrzymki, do tego pielgrzyma pokoju, pielgrzyma nadziei! Ja wierzę w to, że w tej chwili słyszą tam, na Watykanie, czy przy Watykanie nawet i słyszą te oklaski, i doświadczają waszej miłości. Kochani, jesteśmy wszyscy znad Wisły, znad Bugu, znad Odry, jesteśmy z tego dalekiego kraju i z tego dalekiego kraju powołał was Pan. Po pierwsze powołał, żeby Jego głosić, głosić Jego miłość, być świadkami, głosić wszędzie. Czy potrzeba w tej chwili jeszcze wszędzie głosić, czy potrzeba głosić w Polsce? Chciałem zacytować Kardynała Wyszyńskiego, ale z tego wszystkiego zostały zapiski w samochodzie. Kardynał Wyszyński opisuje sytuację w obozie koncentracyjnym, gdy esesmani znaleźli różaniec. Zawinął esesman ten różaniec na swój but, zawołał Polaków i pytał się: czy wierzysz w to, jeżeli mówili nie wierzę, to mimo wszystko kopał i kazał całować, jeżeli wierzysz to też całuj i kopał, a później wdeptał ten krzyż i wdeptał ten różaniec. Pytam się, czy minęło to nieludzkie myślenie, czy nie potrzeba wszędzie głosić Ewangelii, wszędzie głosić krzyża Jezusa Chrystusa? Czy jesteśmy z tego zwolnieni w tej chwili, a jak jest teraz? Odpowiedzcie sami Chrystusowi. Pozostaje nam milczenie. W naszych czasach trzeba dużo widzieć, myśleć, milczeć i czynić. Potrzeba jeszcze bardziej czynu, potrzeba polskiego czynu i potrzeba polskiej prawdy. Chrystus mówił: nie miłujcie słowem i językiem, ale czynem i prawdą. A my głosimy miłość. Jaki jest w tej chwili polski czyn? Jaka jest w tej chwili polska prawda, jak wygląda prawda, czy można cokolwiek zbudować, czy można zbudować przyszłość bez prawdy? Czy zbudujemy zaufanie, czy zbudujemy pokój? Głosić Chrystusa. Posłał was Pan tutaj, abyście głosili, abyście dawali świadectwo Jego miłości, nie tylko za chlebem was posłał. Nie można przyjmować chleba eucharystycznego, nie troszcząc się o tę miłość. Nie można przyjmować chleba eucharystycznego, troszcząc się tylko o chleb doczesny. Potrzeba jeszcze więcej. Może przez was chce Pan Bóg nas czegoś nauczyć i po to jest Radio Maryja, jestem pewien, że po to. Abyście przekazali doświadczenie wasze, korzeniom waszym, ziemi, z której wyszliśmy. Bo Polska nauczyła się i świat nauczył się, co to jest system totalitarny, hitlerowski, nazistowski, bo Polska poznała, co to jest system totalitarny komunistyczny, kosztujący nas wiele milionów ofiar, ale Polska jeszcze nie zdążyła poznać, co to jest system liberalny, totalitaryzm liberalny. A on jest groźniejszy od tamtych totalitaryzmów. I wtedy, o zgrozo, nawet w czasach hitlerowskich, w czasach niesamowitego męczeństwa naszego narodu i wielu narodów świata, również byli wśród nas zdrajcy. Nie znam tych historii z doświadczenia, ale znam z książek i z opowiadań starszych, tych którzy walczyli o Ojczyznę. Ponoć było nieraz tak dużo donosów, że AK samo preparowało donosy, by pomylić szyki, szyki tamtym totalitarystom, tamtym okupantom, ponoć było tylu kolaborantów, że AK i walczący o Polskę podsyłali fałszywe informacje i fałszywych kolaborantów, żeby im pomylić szyki. Sprzedawali się również mówiący naszym językiem ludzie słabi. Albo kupowano ich, albo szantażowano ich, sprzedawali się tym, którzy byli spod znaku totalitarnego systemu komunistycznego. A jak myślicie, czy ten system nie jest sprytny, ten totalitaryzm liberalny nie jest sprytny, nie jest zorganizowany? Myślę, że wy wiecie jeszcze więcej ode mnie. Jak myślicie, czy ten system nie potrafi mieć kolaborantów, nawet mówiących naszym językiem? I dlatego jesteście bardzo potrzebni, żebyście szybko przekazywali to doświadczenie, zderzenie z tym totalitarnym systemem liberalnym Polakom w Polsce. Ta Polska to wielki naród; naród - zauważcie - o jednym języku, o jednej kulturze, o jednej religii, mniejszości są niewielkie. A więc jeden i to jest bardzo niebezpieczne dla tego, który dzieli od początku, jest kłamcą i mordercą człowieka od początku, dlatego chcą nas podzielić. A my budujmy jedność. Zobaczcie jak dzielą. Myślę, że mieliście takie doświadczenia wtedy, kiedy wyjeżdżaliście wy czy wasi ojcowie za chlebem, prześladowani albo wypędzeni. Myśleliście, że zdobędziecie wolność, spokój i myśleliście o ojczyźnie. No cóż, za wami, za Polakami szli zaraz ci, którzy dzielili, szli specjalni wysłannicy złego i dzielili, i dzielą do dzisiaj. Co trzeba robić? - jednoczyć się. Jak rozpoznawać, że jesteśmy tego samego ducha. Chrystus mówi: po owocach ich poznacie. Oczywiście nie będą doskonali, ale będą usiłowali iść w kierunku Chrystusa, w kierunku jedynej prawdy. Dobre drzewo nie przynosi złych owoców. Dobre drzewo usiłuje przynieść owoc, nawet jeżeli nie przyniesie żadnego. Budować jedność, iść dalej w jedności, w jedności służyć dalej. Popatrzcie, czy nie jest potrzebne wasze świadectwo w tych czasach przemian, czasach umierania komunizmu, tamtego strasznego systemu przeciwko Bogu i człowiekowi? Czy nie jest potrzebne wasze świadectwo? Miłować Boga, to znaczy miłować też bliźniego. A Ojciec Święty Jan Paweł II, nie tak dawno, bo przecież dwa lata temu - czekamy, żeby znowu nas pouczał - wołał w Legnicy: "Kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego" (1 J 4, 20-21). (...) Wielokrotnie poruszałem kwestie społeczne w przemówieniach, a nade wszystko w Encyklikach: "Laborem exercens", "Solicitudo reli socialis", "Centesimus annus". Trzeba jednak do tych tematów powracać dopóki, na świecie dzieje się choćby najmniejsza niesprawiedliwość. Inaczej Kościół nie byłby wierny misji, którą zlecił mu Chrystus - misji sprawiedliwości. (...) Mówię o tym także w Polsce, bo wiem, że trzeba jej tego orędzia sprawiedliwości. (...) Co dnia przekonujemy się, jak wiele jest cierpiących niedostatek rodzin, szczególnie rodzin wielodzietnych. Wiele jest samotnych matek, borykających się z ogromnymi trudnościami. (...) Nie można przemilczeć obecności pośród nas tych wszystkich naszych braci, którzy także należą do samego Ciała Chrystusa. Przychodząc do Stołu Pańskiego, aby posilać się Jego Ciałem, nie możemy pozostać obojętni na tych, którym brakuje codziennego chleba". Mówił Jan Paweł II o niesprawiedliwości, która jest w Polsce. Mówił o tych, którym brakuje codziennego chleba, mówił o tych, którzy cierpią prześladowanie, którym brakuje pracy. Czy od dwóch lat zmieniło się coś na lepsze? Dowiaduję się przed kilkoma dniami, że w Polsce będą zwolnienia grupowe w 660 zakładach, przewiduje się jeszcze przynajmniej 550 tys. ludzi w zwolnieniach grupowych, na bruk. W Polsce jest już ponad 300 tys. ludzi bezdomnych. Czy wolno wam o tym milczeć? Czy nie są to bracia wasi i wasze siostry? A może cos innego na kanwie tych spraw społecznych mówił w latach 60-tych kardynał Wyszyński: "Chciejcie się odnowić Duchem, chciejcie być plemieniem nowych ludzi, inaczej rozsypiecie się. My sami w jakimś wymiarze musimy to sobie powiedzieć. Może za płytko oraliśmy, może trzeba raz jeszcze przyłożyć rękę do pługa i odważnie powiedzieć całemu narodowi i sobie. Nie idzie o to, by wymieniać ludzi, tylko o to, aby się ludzie odmienili, aby byli inni, aby - powiem drastycznie - jedna klika złodziei nie wydarła klucza od kasy państwowej innej klice złodziei. Idzie o odnowę człowieka i ktoś to musi powiedzieć. I mói dalej kardynał Wyszyński w latach 60-tych: dwieście lat temu Polska konała, jej rozkład moralny był wtedy straszny, na sejmie grodzieńskim w 1794 roku sprzedawano Polskę po prostu kawałkami. Może się dziś komuś wydawać, że ktoś ma nas uratować. Powiedziałem w katedrze warszawskiej w dniu 6 stycznia nie możemy handlować naszą ojczyzną, nie możemy też liczyć na to, że ktoś nas zbawi. Zbawi nas tylko Pan nasz Jezus Chrystus, jeżeli zaufamy Jego Ewangelii i rozpoczniemy rzetelną odnowę duchową od siebie, nie oglądając się wokół na innych, tylko zaglądając we własne sumienie. Pamiętajmy, że ludzie ze starymi nałogami nie odnowią ojczyzny. A Jan Paweł II ileż razy wołał: "W Polsce jest czas próby ludzkich sumień". Wołał tak w czasie kanonizacji św. Jan Sankandra, wołał tak w 20. rocznicę pontyfikatu na placu św. Piotra: "Od dziś potrzeba w Polsce ludzi wiary i prawych sumień". Czy zdezaktualizowały się słowa kardynała Wyszyńskiego: "Nie sprzedajcie Polski", a może nabrały jeszcze bardziej dramatycznego sensu? Jesteście tutaj wezwani, by głosić miłość Chrystusa. A nie miłuje Boga ten, kto nie miłuje brata swego. Miłość Boga i bliźniego. Tak Bóg umiłował świat, ze Swego Syna Jednorodzonego dał. Głosić miłość Jego na cały świat. Może obawiamy się bardzo, co będzie z nami, może bardzo się boimy. Mówi się o globalizmie, dowiadujemy się strasznych rzeczy, co nas czeka. Właściwie nad naszymi łóżkami, na ścianach naszych domów, gdy budzimy się, to może widzimy te trzy słowa: "mene, tekel, ufarsin" (Dn 5,25). Może wołamy, co się stanie. I mówi kardynał Wyszyński: "Nic się nie stanie najmilsze dzieci. Bóg jest Miłością. A my wszyscy uwierzyliśmy Miłości. Miłość ta załatwia sprawę umysłem serca Swego. Gdy nieraz wyczekują daremnie jakiegoś kataklizmu, Bóg przychodzi cichutko i mówi mi: co ty sobie właściwie o Mnie myślisz, jak ty Mnie sobie wyobrażasz, przyjrzyj się jaki jest twój Ojciec, czego się boisz? Czy nie wiesz, że Ja jestem Ojcem, ze mam Serce Ojcowskie? Jeśli ty masz serce i znasz się na jego tajemnicach i pragnieniach, to jak możesz posądzać Mnie o to, że Ja nie mam serca i że nie umiem się nim posługiwać? Ty masz pragnienia, a Ja nie umiałbym ich zaspokoić"? Na innym miejscu Kardynał Wyszyński mówi: "Początkiem nowego pojmowania świata i nowego pojmowania Boga jest właśnie Maryja". Jesteśmy tutaj na cudownym miejscu, w Częstochowie, tym razem amerykańskiej. Bogu niech będą dzięki za to, że Ona istnieje. Początkiem nowego świata i nowego pojmowania Boga jest właśnie Maryja, która nam odsłoniła, jak Bóg będzie porządkował świat. Kardynał Wyszyński mówił: mente cordis - nie mocą Swej dłoni, ale mocą Swojego Serca Bóg odnawia świat. Dlatego nie bójmy się, ale przyjmijmy miłość i głośmy miłość na cały świat. Rodzino Radia Maryja, jak głosić tę miłość. Bardzo prosto. Proponuję dwie rzeczy. Po pierwsze mówić, że takie radio istnieje, po drugie rozpowszechniać możliwość odbioru, ale nie przez godzinę, za mało - dwadzieścia cztery godziny na dobę. Jesteśmy po pewnych rozmowach w sprawach technicznych, sprawach satelitarnych również dla Kanady. Proszę o modlitwę, żeby to wszystko wyszło - bo jak jest coś Bożego to ten zły tak wodzi i psuje, żeby mu Jezus przez Krew Swoją przerwał to psucie. I więcej mówić, że takie radio istnieje, nie od jutra, od wczoraj. Mówcie o tym, nie lekceważcie. Będzie tyle dobra, ile uczynimy, tyle zła, ile naszej obojętności, tyle miłości, ile w nas, w naszym sercu. A miłość woła. I módlmy się. Najwyższą formą ewangelizacji jest modlitwa, a Duch Święty resztę podpowie. Jakże cieszę się, gdy dowiaduję się, że ludzie modlą się w Polsce, w byłym Związku Radzieckim, w Europie, powstają grupy modlitewne. Ludzie najpierw się modlą, a później czynią to, co usłyszeli na modlitwie, to co im Duch Święty podpowiedział, to co im Kościół mówi. Jakże ucieszyłem się, że jest modlitwa na Florydzie i dzisiaj tutaj jesteście. Najwyższą formą ewangelizacji jest modlitwa i nie bójmy się. Na koniec może to, co powiedział wielki poeta: "O Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie I od wszystkich zaginionych niechaj przyjdą listy. - Ileż razy pani Józefa z Wrocławia dzwoni: syn zginął mi w Kanadzie, już lata czekam na list i ta matka płacze. Niechaj przyjdą listy. I weź wszystkich , którzy cierpiąc patrzą w Twoją stronę, Runął mur, runęły mury komunizmu, czy nie powstają mury w naszych sercach- pyta się Jan Paweł II, czy zbudujemy przyszłość w świecie, w Europie, w Polsce, jeżeli nie będziemy kamieniami przepalonymi Ewangelią? Niechaj druty się rozluźnią, niechaj mury pękną, A więc w górę serca. Amen. Alleluja i do przodu. Bóg zapłać. *** |