Zalaczam ciekawy artykul, jaki znalazlam w Usenecie:
Powojenna okupacja Polski W sobotniej "Rzeczypospolitej" ukazal sie esej Jana Grossa pt. 'Cena Strachu' zamieszczony jako polemiczny "glos w dyskusji o powojennej 'zydokomunie'". Artykul ow jest tak bezsensowna kupa oszczerstw i antypolskich insynuacji, ze hitlerowskie gadzinowki moglyby przy nim uchodzic za wzor etyki dziennikarskiej. Nie bylby on wart przyslowiowego spluniecia, gdyby nie fakt, ze dzieki proznosci autora, chcacego popisac sie nowo odkrytym materialem, polski czytelnik ma tu rzadka okazje zapoznac sie z faktami nieczesto publikowanymi w oficjalnej prasie. Pan Gross bedac Zydem jak rowniez wykladowca New York University, zobowiazany jest niejako z urzedu podtrzymywac teze o calkowitej zagladzie Zydow polskich i o polskim antysemityzmie bez Zydow. Co tez czyni. Ambicje profesjonalne pchaja go jednak do wlasnych odkryc. Sprokurowal wiec swoja osobista teze, ze spolecznosc zydowska, owszem, zyla po wojnie w Polsce ale ... w ciaglym strachu. Rezultatem tych dwoch sprzecznych teorii sa takie paradoksy (zeby nie powiedziec brednie), ze w pierwszym zdaniu eseju czytamy, iz "Zydow doszczetnie wymordowano podczas okupacji niemieckiej", zas w jego konkluzji dowiadujemy sie, ze "opuszczenie ojczyzny przez niespelna cwierc miliona ludzi (tyle mniej wiecej Zydow wyjechalo z Polski do konca 1948 roku), (...) to prawdziwe wyzwanie (...)". A zatem doszczetnie wymordowana grupa etniczna, ktorej juz nie ma, jest jednakowoz tak liczna, ze cwierc miliona jej czlonkow moze jeszcze wyemigrowac! Co wiecej, nieporownanie liczniejsza grupa Zydow najwyrazniej w Polsce pozostala, powolano bowiem do ich ochrony ogolnopolska siec zydowskich organow bezpieczenstwa zwanych Komisjami Specjalnymi (KS). Czytajac o szczegolach ich dzialalnosci wyraznie rysuje sie obraz Zydow jako okupantow; jako spolecznosci, ktora wymagala takiej samej protekcji jak ludnosc niemiecka mieszkajaca w okupowanej przez III Rzesze Polsce. Oto jak Centralna Komisja Specjalna (CKS) podsumowuje swoje zadania: "Glownym zadaniem C.K.S. bylo: przez nalezyte zorganizowanie ochrony i obrony instytucji zydowskich pomoc wladzom w obronie zycia ludnosci zydowskiej w kraju, zapobiec panice i umozliwic zydowskiemu spoleczenstwu spokojnej, konstruktywnej pracy (tak w oryginale - przyp. aut.) nad odbudowa jej zycia. Pierwszym krokiem C.K.S. bylo nawiazanie scislego kontaktu z Wladzami Bezpieczenstwa Demokratycznej Polski. Wladze te przychylnie ustosunkowaly sie do naszych zamierzen i poparly nasze wysilki udzielajac nam wszechstronnej pomocy. Kontakt K.S. (Komisji Specjalnych - przyp. aut.) w calym kraju z Organami M.B.P., M.O. i O.R.M.O. byl scisly i wspolpraca dala dobre rezultaty. W okresie swej dzialalnosci K.S. przeprowadzily przeszlo 2000 interwencji u Wladz w calym kraju. Praca naszego aparatu informacyjnego byla wszechstronna. Mielismy swoich ludzi na fabrykach, bazarach, szkolach, uniwersytetach, itp. Ludzie nasi chodzili do kosciolow". W dalszym ciagu artykulu p. Gross pisze: "W ciagu lipca, po decyzji powolania do zycia CKS, komisje specjalne zostaly utworzone najpierw przy zydowskich komitetach wojewodzkich, a potem w terenie. Wspolpracowaly z soba w tej materii wszystkie partie reprezentowane w komitetach zydowskich. Sporzadzono liste obiektow wymagajacych ochrony, takich jak domy dziecka, magazyny, domy starcow, repatriantow, lokale partyjne czy kibuce, i wystawiono straze. Ponad polowa personelu pracowala spolecznie, reszta oplacana byla z budzetu CKS. Okolo 3 milionow zlotych wydawano miesiecznie na pensje dla straznikow - srednio ok. 3500 zl. W sumie uzbrojono prawie 2500 osob. Komisje specjalne podporzadkowane byly w teorii ORMO, a w rzeczywistosci podlegaly komitetom zydowskim i CKS w Warszawie. Rownie wazne, co wystawienie strazy, bylo zorganizowanie systemu alarmowego w terenie, pozwalajacego jak najszybciej powiadomic o niebezpieczenstwie najblizszy posterunek MBP albo milicji. Zalozono wiec telefony, gdzie to bylo mozliwe, i wyznaczono lacznikow. Plany chronionych budynkow zostaly wyrysowane wraz ze schematem okolicznych ulic i zaznaczeniem najblizszych posterunkow Urzedu Bezpieczenstwa i MO. Mozna je dzis odnalezc w archiwach CKZP, zdeponowanych w ZIH." Trzeba przyznac, ze jak na "doszczetnie wymordowana" spolecznosc, zredukowana jeszcze o cwierc miliona emigrantow, Zydzi otoczeni byli troska wrecz paranoiczna. Telefony, lacznicy, agenci w fabrykach, szkolach, na bazarach i w kosciolach, 2500 uzbrojonych straznikow do ochrony zydowskich domow dziecka, zydowskich magazynow, zydowskich domow starcow, zydowskich domow repatriantow, zydowskich lokali partyjnych i zydowskich KIBUCOW! A wszystko to w czasach kiedy polskie spoleczenstwo podlegalo masowemu wywlaszczeniu, aresztowaniom, deportacjom, likwidacji struktur politycznych i spolecznych oraz procesom i morderstwom politycznym. W sumie, artykul ten jest jeszcze jednym antypolskim paszkwilem jakich ostatnio pelno w "polskiej" prasie. Ale czy to z glupoty, czy z nieudolnej proby podpierania sie dokumentami, autor niechcacy wyjawil sporo faktow na temat panstwa w panstwie jakie zydowska bezpieka wraz z zydowskim NKWD tworzyly dla swych zaskakujaco licznych ziomkow w powojennej Polsce. Artykul zawiera jeszcze sporo innych perelek. Mozna go przeczytac w calosci pod adresem: http://www.rzeczpospolita.pl/Pl-asc/dodatki/plus_minus_981003/plus_minus_a_2.html lub - z polskimi znakami - pod: http://www.rzeczpospolita.pl/Pl-iso/dodatki/plus_minus_981003/plus_minus_a_2.html
|