Jul 162010
 


(==>audio< ==) Minal tydzien. Tylko jeden i dlatego ten felietonik bedzie krotki. Nie wiem ile logiki mozna by sie doszukac w tym co wlasnie powiedzialam ale z pewnoscia jest jej wiecej niz prawdy w sloganie bylego marszalka na temat zgody, ktora buduje.

To nie znaczy, ze jesli ktos inny kiedys znowu powie, ze zgoda buduje to tez nie bedziemy mu wierzyc. Bo tak to juz jest, ze to samo zdanie wypowiedziane przez roznych ludzi moze miec zupelnie inna wartosc. Tak jest na przyklad kiedy dwoch ludzi nie zgadza sie w jakiejs sprawie i obaj mowia: ja mam racje. Chociaz obaj mowia to samo, to przeciez przynajmniej jeden z nich klamie. I tak wlasnie jest kiedy Komorowski mowi, ze zgoda buduje. Po doswiadczeniach dni ktore wlasnie minely, juz wiemy co tak naprawde mial on na mysli powtarzajac ni w piec, ni w dziesiec kilka razy dziennie : “zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Continue reading »

 Posted by at 5:41 pm
Jul 092010
 

(==>audio< ==)I znow minelo kilka miesiecy. Im wiecej czasu mija od ostatniego monologu piatkowego – zauwazylam - tym wiecej przychodzi mi na wstepie slow o przemijaniu tegoz czasu powiedziec. Tym razem jednak nie jest to jakies tam mizdrzenie sie, niewiele znaczace slowa, ktore maja wypelnic czas potrzebny na zebranie mysli do kupy, tak aby potem kiedy juz je sobie poukladam, w zdania pozbieram, beda znaczyly cos wiecej niz mialy znaczyc. Tym razem rzeczywiscie, czas ktory przeminal az prosi, zeby cos o jego wzglednej dlugosci napomknac. Ciocia Klara z mojego ogrodka Zeby przypomniec, ze czasem minuta tak wiele znaczy iz do opisania jej zawartosci godziny zabraknie, a innym razem caly dzien nie wiadomo gdzie sie podzial, nic po sobie nie zostawiajac. Z ostatnimi miesiacami bylo jak z ta minuta. Jednak nie czasu brakuje aby co sie w nich wydarzylo powiedziec, ale raczej nie do konca wiadamo co sie stalo, dlaczego i co to wszystko znaczy. Wierze, ze kazde zdarzenie oprocz swej tresci wymiernej, posiada tresc symboliczna, ukryte znaczenie, ktore jesli odczytac sie uda, latwiej jest zyc potem i latwiej sens zobaczyc w chaosie, do nikad – jak sie wydaje – nie prowadzacych nastepnych dni. Im bardziej uniwersalny symbol uda nam sie oswoic tym wieksza jego moc sprawcza i porzadkujaca nam zycie. Bylismy najpierw oslupialymi swiadkami wydarzen a potem brali czynny w nich udzial, tak jak rozumielismy nasza powinnosc. Nie jeden raz jeszcze przyjdzie nam o tym rozmawiac na antenie, nie jeden monolog piatkowy z tych rozmow powstanie.
Jesli posialam metlik w Panstwa glowach, to od razu zarzekam sie, iz tym razem nie mialam tego zamiaru. Chodzilo mi o tragedie pod Smolenskiem, pierwsza kampanie, pierwsze wybory, druga kampanie, drugie wybory i jakby tego bylo nie dosc, to jeszcze … ale nie uprzedzajmy faktow. Continue reading »

 Posted by at 6:03 pm
Mar 262010
 

Znowu minal czas jakis i jak tak dalej pojdzie to bede mogla powrocic do pierwotnego zwyczaju i nazywac ten czas ktory uplynal od ostatniego piatkowego monologu, nie jakims tam czasem, ale zwyczjnie tygodniem. Jednak, aby nie zapeszyc a takze aby za wiele nie mowic o rzeczach nieistotnych, od razu przechodzimy do rzeczy. Bo w rzeczy samej, nazbieralo sie tych spraw do omowienia jak zwykle co niemiara. Najlepiej byloby poruszyc je w punktach, ale z doswiadczenia wiem, ze to prowadzi do jeszcze wiekszego chaosu zamiast porzadek w monolg wprowadzic. 2 psy jeden ogon Juz po chwili od rozpoczecia punktowania pojawia sie potrzeba podpunktow, a jeszcze potem podpunkty do podpunktow i ani sie obejrzec nie wiadomo juz czy mowimy o problemie 3.5.1 czy 5.1.3. Zupelnie jak to bylo z kolejnymi wersjami Windows. Nic dziwnego, ze bardzo szybko numerowania zaniechano i zaczeto uzywac etykietek, a to Vista, a to cos tam. To jednak chyba tez sie nie sprawdzilo, bo oto znowu pojawilo sie okno numer siedem. Moze to nie tak i siedem nie powinno tu byc rozumiane liczebniczo lecz w przenosni, jak np siedem dni tygodnia lub siodemka w kartach, czyli tydzien lub kosa. Albo jeszcze cos bardziej nie wiadomo co. No i znowou zboczylismy tam gdzie nas nieposiano ani nie zamierzalismy ladowac, czyli na manowcach. Gdyby nie to, ze marginesy zostaly wyrugowane, powiedziec by mozna, ze znowu nas znioslo na margines. A zreszta, po co ja o tym opowiadam skoro tyle waznych spraw stoi w kolejce i o kazdej z nich chociaz kilka zdan trzeba powiedziec. Bo jesli nie, to wiadomo – slowa krytyki, obrazanie sie a nawet zwyczajne impertynencje moga mnie spotkac ze strony uwaznych sluchaczy. Dlatego juz nie ogladajac sie na boki, przechodze do meritum i na wstepie przypominam, iz ostatnim razem rozmawialam o poprawnosci politycznej, przy czym chociaz tematu nie zakonczylam to jednak udalo mi sie sprowokowac kilku sluchaczy do wypowiedzenia sie ‘za’. Dwa razy tyle wypowiedzialo sie przeciw a najwiecej sposrod nich swoim zwyczajem zachowalo pelne wymowy milczenie. Z tymi ostatnimi nie bede dyskutowac, chocby z powodu owej brzemiennosci w ich milczeniu. Continue reading »

 Posted by at 6:25 pm
Mar 192010
 


No i znow minal tydzien, gora dwa, a ja zgodnie z obietnica juz jestem z powrotem. Jak widac, wiele mozna osiagnac pozbywajac sie marginesow. Nie nalezy z tego wyciagac pochopnych wnioskow bo marginesy tez do czegos sluza. Iluz to naszych znajomych lub nawet przyjaciol z powodzeniem kontynuuje co na marginesie kiedys zaczeli, a niektorzy z nich nie tylko kontynuuja ale i fortuny tam zdazyli porobic. I nie tylko zreszta fortuny. Znane sa przypadki, ze z tego co ktos powiedzial na marginesie, nie jeden inny potrafil sobie zyciorys wzbogacic. biale
Nie wspomne juz o marginesach spolecznych, gdzie nie tylko rozmaite menele sie zywia ale i calkiem pokazna sfora z glownego nurtu tez zje, wypije, rozerwie sie i sil nabierze zanim w telewizorze wystapi i opowiadac bedzie jak zyc godnie trzeba, z daleka marginesy obchodzac. czarne Dlugo bym mogla snuc te rozwazania na marginesie o marginesach, dlugo kontynuowac bez skladu i ladu, mnozyc przyklady, dawac upust, robic aluzje – a w koncu jakos to wszystko spuentowac nie stawiajac kropki nad “i”, tak aby ani wilki ani owce haka w slowach wypowiadanych nie znalazly. Bo dlugo mozna gadac o niczym i sprawiac wrazenie, ze wprost przeciwnie, ze jednak mowi sie o czyms. Ze to co sie mowi nie tylko sens ma gleboki ale i wartosc ogromna dla kazdego ktory wysilku sobie troche zada, rozum natezy i sensu onego poszuka w slowach uslyszanych. Dlugo bym tak mogla, ale przeciez nie o tym mialo byc. Dzisiaj nie o telewizji mialam Panstwu opowiadac a juz tym bardziej nie zamierzalam kpic z gadajacych tam glow. Bo i nie ma potrzeby, wystarczy wlaczyc telewizor kiedy na wazne tematy grono ekspertow powaznie dyskutuje. Na pierwszy rzut oka nie sposob oprzec sie wrazeniu, ze cos epokowo madrego przed naszymi oczami ma miejsce i trudno powstrzymac podziw i zazdrosc, ktore nas ogarniaja. Bo oni, ci eksperci, tak gleboko a przy tym do konca i autorytatywnie wyjasnic potrafia co nam by ani przez mysl nie przeszlo, zeby wyjasniac. Ale jak juz zaznaczylam, ja nie o tym dzisiaj. Continue reading »

 Posted by at 6:50 pm
Feb 262010
 

myI znow minal styczen i luty i poprzednie miesiace minely a ja nic. A przeciez kiedys zdarzalo mi sie tydzien w tydzien – cos. Z byle powodu piatkowym popoludniem przechodzacym we wczesny wieczor zapowiadalam na poczatku programu, ze dzisiaj bedzie mial miejsce moj tradycyjny monolog. Nie poprzestawszy na tej pogrozce, obietnice wprowadzalam w czyn i w dalszej czesci programu znajdowal sie ow tzw ‘felietonik piatkowy’. A w felietoniku jak to zwykle w nim, nieodpowiedzialnie pozwalalam sobie powiedziec to, co ani w wiadomosciach ani tym bardziej gdzie indziej nie moglam byla powiedziec.
A teraz, nie wiem dokladnie dlaczego, bardziej wole czytac co inni mowia niz ze swoja prawda naprzeciw drugim wychodzic. Wiele ku temu zgaduje powodow, a z nich zwyczajne lenistwo nie na ostatnim miejscu wymienic nalezy. Sprawa nie jest jednak az tak prosta, zeby brak checi do pracy jedyną a juz tym bardziej pierwszoplanową przyczyną tu nazwac. Bo kazdy przyzna, ze sluchajac i czytajac co sie dookola wypisuje i mowi, latwo czlowiekowi – a tym bardziej kobiecie, popasc w apatie i zwatpic w mozliwosc przebicia sie ze swoim glosem przez ten szum medialny. Ludzie czesto potrafia – ja rzadziej – takie bzdury pisac, tak wierutnie lub w kazdy dostepny im sposob klamac, ze az wlosy na glowie sie jeza na mysl co jeden z drugim by zrobil gdyby mu pozwolic rownie bezkarnie i anonimowo jak pisac tak i czynic. Nie pozostal by kamien na kamieniu, tym bardziej czlowiek obok czlowieka. Czy to w potrzebie jakiej naglej czy gdziekolwiek indziej. I tu od razu przyznaje, iz te najbardziej z pesymistycznych mysli nasunely mi sie w chwili kiedy po kilkutygodniowej przerwie cos mnie podkusilo, zeby zajrzec na moje wlasne forum dyskusyjne. Rece najpierw zalamalam, potem onez mi opadly a w koncu, zdajac sobie sprawe ze zle czynie – chwycilam nimi za pioro, tzn za mysz i w klawiature tak dlugo walilam az posialam spustoszenie w szeregach samozwanczych hrabiow, bolciow i osobnikow mianujacych sie ojcami. W koncu zdalam sobie sprawe z faktu, ze trud moj daremny i nikt z tego owocow czerpal nie bedzie. Continue reading »

 Posted by at 6:43 pm
Nov 072009
 

I znow minal tydzien … oops jaki tydzien, jaki tydzien?! Dwadziescia lat minelo. No i co z tego – zapytac moze, i zapyta niejeden z moich sluchaczy.
Ano nic – odpowiem natychmiast. Jednak gwoli scislosci rowniez natychmiast musze przyznac, ze nie zawsze bylam gotowa do takiej natychmiastowej odpowiedzi.

Achtung.

Achtung.

Minelo wiele czasu, zanim nastapil moment w ktorym jestem gotowa natychmiast odpowiedziec ‘a no nic’ na pytanie ‘co z tego, ze Otwarty Mikrofon obchodzil dwa tygodnie temu swoje dwudziestolecie?’ . Przyznaje, przez glowe przebiegaly mi w tym czasie rozmaite mysli – teraz to widze w calej rozciaglosci – widze i opisuje, bo trzeba o czyms w koncu pisac. Przebiegaly mi przez glowe mysli, jak zwykle kiedy obchodzimy jakis jubileusz, zwyczajna rocznice, czy chocby tylko urodziny, imieniny lub w ogole kiedy mamy mozliwosc zaakcentowac swoja indywidualna obecnosc na tym padole. Tu z rozpedu chcialam dokonczyc: na tym padole lez i rozpaczy, ale szybko polapalam sie, iz byloby to conajmniej niestosowne. Po pierwsze – ktos juz dawno temu, a moze jeszcze dawniej uzyl tego poetyckiego zwrotu przy zupelnie innej okazji. Po drugie – nie przesadzajmy, nie bylo az tak zle. Owszem, nie zawsze sloneczko w swojej nieogarnionej szczodrob-liwosci swiecilo beztrosko na bezchmurnym niebie patrzac z gory na meandry, ktorymi wil sie Otwarty Mikrofon z jego sluchaczami, wspolpracownikami, i – nie ma co ukrywac – calkiem pokazna gromadka naszych wspolnych zapyzialych wrogow. Oj, nie zawsze. Ale po co o tym pamietac w dniu kiedy o tak uroczystej rocznicy mowimy. Continue reading »

 Posted by at 12:19 am
Aug 142009
 


(==>audio< ==)I znowu minelo troche czasu. Czy w tym czasie wydarzylo sie cos waznego o czym warto by mowic? Na pewno tak, bo gdyby nie, to bym przeciez nie zaczynala dzisiejszego monologu. Jedyny problem to jak wybrac sposrod waznych, te sprawy ktore sa wazniejsze? A wogole czy mozna wybierac? Przeciez o tym co dzisiaj najwazniejszym sie wydaje - najczesciej kazdy za rok pamietac zapomni, a to co waznym sie stanie, nawet najdociekliwsze gazety - jesli pisza juz dzisiaj, to na siodmej stronie u dolu. Wiec skoro nie jestem jeszcze pewna o czym chcialam mowic, poczekam az jakis temat mi sie skrystalizuje na tyle, zeby go mozna chocby pobieznie dotknac. Poczekam na jakas klarownosc a w miedzyczasie opowiem byle co. Chcialam powiedziec ‘opowiem co mi slina na jezyk przyniesie’ ale to mi przypomnialo, ze juz dawno nie mowilam o tym co mi poczta przynosi. Wiec zaczne od listow ktore w tym tygodniu do mnie dotarly. Mowie o bardzo specyficznych listach, takich w ktorych zawarta jest szczegolowa informacja jak nalezy rozwiazac wszelkie problem naszej gospodarki, opieki spolecznej, imigracji, malzenstw homoseksualnych, terrorystow i innych - ze tak powiem - czarnych owiec ktore zycie nam zatruwaja. Continue reading »

 Posted by at 5:55 pm
Apr 242009
 


(==>audio< ==)I znow minal czas jakis. Minal a problemy o ktorych mowic trzeba, jak byly tak i sa nierozwiazane. Zaczynam podejrzewac, ze za tydzien tez beda i za trzy tygodnie tez beda. Moze jak przyjdzie lato to z powodu upalow bedzie lepiej, chociaz nie jestem pewna. No bo mijaja lata, jedno po drugim i nic sie nie zmienia. To znaczy i owszem jest jakby inaczej, czasem gorzej a problemy ... eh, szkoda gadac. Jednak gadac trzeba. Taka nasza natura, co czlowiek zobaczy to zaraz musi o tym opowiedziec, obgadac, nazwac. Imie nadac chce rzeczy - powiedzial poeta. Rozumiec nie musi, ale zaszufladkowac i na szufladce etykietka nalepic, koniecznie chce. Kiedy to co go boli nazwie - bolec nie przestanie ale jakby mniej doskwiera. Problem nie zniknie, jednak mniej straszyl bedzie. I ulga dla innych z takiego pustego gadania tez jest, przyjma gadanie za swoje, powtarzac beda. Tak, tak swieta racja, to jest wlasnie tak – powtorzy nie jeden. Gadam tak bo wiem. Z wlasnego doswiadczenia wiem. Inaczej mowiac nasz swiat wydumanych nazw i idei zastapil nam swiat realny, pelen tajemnic swiat niepoznawalny przehandlowalismy na znaki rzeczy samych. Latwiej jest przyjac czyjes zgrabne metafory niz najprostsze spotkanie z rzeczywistoscia. Ilez wygodniej zobaczyc gore w telewizorze niz wejsc na nia. Ilez bezpieczniej przezywac i sledzic z wypiekami na twarzy czyjes tarapaty niz pograzyc sie we wlasnych. A zycie mija. Lato za latem. I przyjdzie czas, ze gdyby wszystkich telewizorow i gazet zabraklo to zyc bysmy nie umieli. Continue reading »

 Posted by at 5:50 pm
Feb 132009
 


(==>audio< ==) I znow minal czas jakis, a dokladnie minal tydzien. A ja co? Czyzbym nie mogla znalezc sobie nic lepszego do roboty niz ten monolog wyglaszac? Ano moglam.Jednak z mozliwosci tej nie skorzystalam a zamiast tego autoterapie w formie chwilowego zapomnienia o ponurej rzeczywistosci sobie zaaplikuje. Po chwili refleksji musze dokonac korekty: ta rzeczywistosc nie jest ponura, co najwyzej troche dziwna. No prosze, juz sa pierwsze pozytywne efekty terapii, a jeszcze chwile temu dala bym sobie reke uszkodzic, ze otacza mnie ponura rzeczywistosc. Odrobina wysilku i juz udalo mi sie odrzucic najbardziej szkodliwy ze wszystkich wariantow i przyjac do wiadomosci, ze nic nie jest takie jakim sie ono na pierwszy rzut oka wydaje. Rzeczywistosc nie jest ponura chociazby wszystko wskazywalo na to, ze taka jest. Oto kilka przykladow pokazujacych, iz mimo ze moglabym upierac sie przy swojej pierwotnej diagnozie to jednak po zastanowieniu sie widze, ze tak byc wcale nie musi byc . Oto przyklady:
Moj srodowy program radiowy ulegl zakloceniu w chwili kiedy rozmowa zeszla na ministra sprawiedliwosci i jego perypetie. Przyklad drugi, dzialacz polonijny znany powszechnie z dzialalnosci na pograniczu biznesu, sztuki i patriotyzmu z braku lepszego obiektu wybral sobie mnie na ofiare swojej bezprzytomnej agresji werbalnej i rozsyla zawiadomienia swiadczace o mojej wrazej roli krzyzujacej jego dzialalnosc. Malo tego, zapowiada eskalacje i grozi, ze bedzie rozsylal powyzsze okolniki w formie audio-wizualnego dokumentu. Przyklad nastepny: jakies zwierzeta zamieszkaly u mnie na strychu i halasuja tak uciazliwie i glosno, ze mysli zebrac nie sposob. Przyklady moglabym mnozyc. A kazdy nastepny bardziej ponury niz poprzedni i wiecej emocji budzi. Continue reading »

 Posted by at 6:00 pm
Feb 112009
 

Zyl z malpami, zyl z malp a mimo to pozostal absolutnie krysztalowy. Niesiolowski to potwierdza wlasnym autorytetem bo tez tam byl, widzial transparenty tych skloconych malp i zeby samemu nie zdziczec, recytowal sobie cos z Mickiewicza, ale na moj rozum to raczej bylo z Michnika lub Urbana. A zreszta, prosze otworzyc ponizszy link, przeczytac, posluchac i zobaczyc:

Czumę oskarża małpiarnia z Chicago

Stefan Niesiolowski wystepowal z podobnie krasomowcza obrona Lecha Walesy (video obok z prawej). Jak dotad pan Czuma nie podziekowal publicznie St. Niesiolowskiemu, wyrazil jedynie zazenowanie i lekki smutek spowodu zainteresowania jego zyciem finansowym. Chociaz pan Czuma znany jest w Chicago glownie ze slow “nic nie umknie naszej uwadze”, to jednak podejrzewam ze tym razem wolalby zeby go pamietano raczej jak autora jego prawie tak samo slynnego powiedzenia: “spuscmy zaslone milczenia… “. Moze bysmy i spuscili gdyby nie Niesiolowski Stefan. Od tej chwili “PO wieczne czasy” bedziemy pamietac czasy, kiedy to miedzy nami, malpami zyl nieskazitelny bohater, krysztalowy czlowiek. Oj bedziemy. Moze nawet ktos z nas ksiazke napisze, kto wie?

A poki co jeszcze jedna dramatyczna wiadomosc. Otoz Czuma nie tylko zyl z malpami i z malp ale okazuje sie ze sfrustrowane, msciwe i chore z nienawisci malpy pluly na niego. Szczegoly tutaj: Na Czumę napluli ludzie chorzy z nienawiści Nie jestem pewna ale na wszelki wypadek przydaloby zaszczepic posla. Z malpami nigdy nie wiadomo. Oj, nie.

Lektura uzupelniajaca (uprzejmie prosze o nadsylanie dodatkowyych odsylaczy):

1. Czuma tłumaczy się i obraża Polonię
2. Komorowski o Czumie: długów najlepiej nie mieć
3. Minister Czuma ma dług. Wobec obywateli
4. Czuma: Długi spłaciłem. Życie w USA jest trudne
5. Czuma: nie ma podstaw do dymisji
6. Chicagowskie długi Czumy
7. Przebudzenie rozowej pantery
8. Czuma: nie mam długów
9. z Czumy bije blask prawdy
10. Czuma nie splacil dlugow
11. Tusk: Czuma nie ma dlugow
12. Czuma nie jest święta krowa
13. Pitera: To brzmi glupio
14. Histerycy jeszcze pochwala Czume, nie wiadomo jak bedzie z historykami.
15. Czuma przeprasza Polonie: Jesli ktos poczul sie dotkniety … i nie jest alkoholikiem to przepraszam.
16. Kto z Chicago wynajal dedektywa zeby pognebic Czume?
17. Minicz: Nie chce dobijac zazdroszczacych Czumie.
18. Dusza: Czuma byl moim nieszczesciem.
19. REK: Rodem z magla
20. Wprost: Kiedy dymisja Czumy?

Na razie wystarczy … zamiescimy jeszcze jeden link, po dymisji lub rezygnacji.

 Posted by at 3:09 pm
Feb 062009
 

(==>audio< ==)I znow minal czas jakis, a ja zamiast mowic o jednej z wielu spraw ktore wlasnie wstrzasaja swiatem i Polonia - powracam do ostatniego monologu. Powodow ku temu jest wiele. Przede wszystkim, w ostatnich dniach dalo sie zauwazyc pewna zmiane tempa w jakim zle wiadomosci sie na nas zwalaja. Zeby tylko to, dobre wiadomosci, jedna po drugiej wyrastaja jak grzyby wszedzie. W Washingtonie, w Warszawie a nawet w Chicago. Trzeba ten moment wykorzystac, przystanac i odetchnac. Kto wie kiedy nastepna tak sielankowa chwila przyjdzie. Drugi powod dla podjecia malo tragicznego tematu objawil mi sie kiedy przegladalam forum dyskusyjne przy wirtualnym domu Otwartego Mikrofonu. Ze skrucha przyznaje, ze rzadko to robie. I znow powodow jest wiele. Wymienie tylko jeden – chroniczny brak czasu. Tym razem nie moglam jednak uzyc powyzszej wymowki. Spowodowaly to naciski ze strony admina, czyli czlowieka desygnowanego do czuwania nad tym co na forum ma miejsce i permanentnego trzymania reki na pulsie. Ostatnio przyznal – natarczywie czekajac na moja reakcje - ze ma on problemy i podejrzewa, iz nie wywiazuje sie z powierzonego mu zadania w sposob zadowalajacy. Tzn, czuwa i trzyma reke na pulsie ale ma niejasne przeczucie, iz dyskutanci nie sa zadowoleni z jego uslug. Przeczucie swe oparl na fakcie, iz ostatnio coraz czesciej bombardowany jest doniesieniami od jednych dyskutantow o przestepstwach dokonanych przez innych forumowiczow. Powiedzial tez, ze kiedy udaje sie na miejsce domniemanego przestepstwa nie znajduje tam nic co wskazywaloby na wykroczenie wykraczajace w sposob nachalny poza normy ogolnie przyjetej netykiety. Continue reading »

 Posted by at 4:54 pm
Dec 052008
 

(audio) I znow minal czas jakis. Czas ktory umownie nazywalam dotad tygodniem jednak oznaczal on rzadko kiedy jeden tydzien, nieraz dwa a najczesciej bylo ich trzy lub cztery. Zdarzalo sie ze tydzien przybieral rozmiary kilku miesiecy – ja jednak z uporem powtarzalalam w tym miejscu, ze znow minal tydzien nie baczac na to ile naprawde ich minelo i nie dbajac o to, ze niejeden ze sluchaczy poczuje sie osobiscie obrazony tym oczywistym klamstwem i bedzie interpelowal w tej sprawie piszac do mnie lub gdzie indziej. A co poniektory z oburzonych nie poprzestawal na interpelacji, szedl dalej i dokonywal interpolacji lub nawet extrapolacji mojego zachowania. Continue reading »

 Posted by at 6:26 pm
Nov 142008
 

(audio)I znow minal tydzien, minely wreszcie wybory – wreszcie, bo jeszcze kilka dni i moglo by dojsc do rekoczynow. Wydaje sie, ze kazda kolejna kampania wyborcza jest bardziej agresywna, zawzieta i wywoluje wiecej niezdrowych reakcji niz poprzednia. Bardziej jestesmy przekonani, ze jesli nie ten – no to juz koniec, nic wiecej dobrego nas w zyciu nie spotka, odtad juz tylko staczanie sie w dol, w przepasc – do piekla. No wlasnie – a propos piekla – coraz czesciej dyskusje przedwyborcze przypominaja dyskusje wieku dorastania na tematy religine. Continue reading »

 Posted by at 4:34 pm
Oct 312008
 

(audio) I znow minal tydzien, no moze dwa lub trzy. Minela – no prawie minala prezydencka kampania wyborcza. Jeszcze tylko 3 dni i staniemy oko w oko z karta wyborcza i damy wyraz. Damy wyraz glownie wlasnym frustracjom, obawom i uprzedzeniom. Sluchajc wypowiedzi sluchaczy Otwartego Mikrofonu a takze amerkanskich talkshows trudno oprzec sie wrazeniu, ze zarowno ci ktorzy beda glosowali na Obame jak i ci co na McCaina zrobia to glownie w obawie przed tym co sie stanie kiedy wygra ten drugi. Przy tym, moim – jak zawsze obiektywnym zdaniem – ludzie glosujacy na McCaina bardziej niz ci drudzy beda kierowac sie strachem i nienawiscia. No prosze, pozwolilam sobie na zart pod wlasnym adresem. Mimo tego zartu, postaram sie jednak calkiem powaznie, chociaz tylko pokrotce wyjasnic skad bierze sie moje uprzedzenie w stosunku do republikanskiej pary kandydatow. Continue reading »

 Posted by at 5:55 pm
Oct 102008
 

I znow minal tydzien. W tym miejscu powinnam jak zawsze dodac, ze nie tydzien, nie miesiac a duzo wiecej czasu minelo od ostatniego piatkowego wieczoru kiedy to odwiecznym zwyczajem zajmowalam sie monologowaniem na tematy dowolne, luzno zwiazane z tym co sie dookola dzieje. Nastepnie powinnam szukac usprawiedliwienia dla takiego stanu rzeczy zwalajac wine na warunki obiektywne polaczone z subiektywna ich ocena. Tak powinnam byla zrobic Continue reading »

 Posted by at 4:51 pm
May 232008
 

(Audio)I znow minal tydzien, a ja zanim cokolwiek powiem to zapowiem, ze dzisiaj nie bedzie ani slowa o Eskimosach. Wlasciwie w tym miejscu powinnam przeprosic wszystkich przedstawicieli tej grupy etniczno-religijnej za swoj ostatni felieton. Powinnam ale nie przeprosze gdyz zaden z przedstawicieli grupy o ktorych wyzej wspomnialam nie poczul sie urazony, a przynajmniej zaden z nich nie skladal protestu ani zadal wyjasnien. Ba, nawet zaden z nich nie przyslal steku wyzwisk pod moim adresem. Wszystkie te reakcje spotkaly mnie natomiast ze stronny postronnych, nieeskimoskich przedstawicieli rozmaitych stowarzyszen o nieznanym mi przedtem fakcie ich istnienia oraz indywidualnych tropicieli przejawow niepochlebnych wypowiedzi i innych ekscesow skierowanych pod adresem Eskimosow. Continue reading »

 Posted by at 3:00 pm
Feb 012008
 

(==>Audio< ==)I znow minal tydzien. Co ja gadam, co ja gadam – jaki tydzien! Ruski miesiac conajmniej przeminal. Nie wiem jak Panstwo, ale ja tego czasu nie zmarnowalam, oj nie. Oprocz codziennych obowiazkow zwiazanych z praca w Otwartym Mikrofonie, praca w domu i poza nim, wzielam na swoje watle barki dodatkowy trud i mu podolalam. Zanim wyjasnie dlaczego, opowiem co ja takiego zrobilam. Otoz ni mniej ni wiecej pograzylam sie na ow przyslowiowy miesiac w studiowaniu zagadnienia, ktore - gdyby mialo stanowic temat rozprawy habilitacyjnej nosiloby tytul: "Historia, histeria i inne aspekty naszej cywilizacji w swietle reperkusji wywolanych przez wzloty, upadki i wedrowki Eskimosow po polkuli polnocnej". Continue reading »

 Posted by at 5:21 pm
Sep 282007
 

(==>audio< ==)I znow minely wakacje, moje wakacje. I znow dochodze do wniosku, nie mojego wniosku, ze jest wiele powodow ku temu zeby na chwile oderwac sie od codziennej rutyny doroslego zycia, zeby zapomniec o radiu, gazetach, telewizji a nawet zeby przestac plotkowac droga telefoniczna, elektroniczna czy przy pomocy listonosza. Bo tak normalnie to zyjemy z dnia na dzien poganiani niezbywalnymi obowiazkami, ktore naklada na nas szef albo ktore co gorsza sami sobie narzucamy. W tym bezmyslnym kieracie – bo kiedy myslec, kiedy czasu ciagle brakuje – dochodzimy w koncu Continue reading »

 Posted by at 2:40 pm
Sep 072007
 

I znow minal tydzien, lecz nic to. Nadchodza wakacje a pozatym przeciez nie wszystko minelo, pozostal niepokoj. Niepokoj o rozwoj sytuacji w Polsce, o to co bedzie z Irakiem, czy wojna z Iranem jest nieunikniona i czy doprowadzi do konca poczatek w ktorym konczy sie Ameryka? No i jeszcze gielda! Niby juz wiadomo co sie stalo, dlaczego tak sie stalo i kazdy jest pewien iz na wiosne bedzie lepiej. Niby juz wiadomo lecz niepokoj pozostal. Tu przypomnial mi sie dowcip, ktory Panstwu – byc moz nie w pore – opowiem a tym ktorzy go znaja przypomne. Spotyka Olo Bola Continue reading »

 Posted by at 8:29 pm
Aug 172007
 

W ostatnich dniach zrobilo sie znowu glosno o tzw “diversity” czyli o wielokulturowosci. Jak wszyscy wiemy silne grupy nacisku od lat promuja spolecznosci wielokulturowe w Ameryce jako panaceum na wszystkie bolaczki panstwa skladajacego sie z przedstawicieli wielu kultur. Oficjalna doktryna glosi, ze spolecznosci wielokulturowe- gdzie kazdy kazdego nie tylko akceptuje ale i holubi – sa silniejsze, zdrowsze i bardziej produktywne od spolecznosci jednokulturowych.
Wielokulturowosc jest propagowana wszedzie, w miejscu gdzie mieszkamy, gdzie pracujemy, gdzie odpoczywamy. Nie dotyczy to tylko wielokultorowosci w sensie rasowym,etnicznym, religijnym, ale i obyczajowym. Wystarczy spojrzec na politykow maszerujacych w pierwszych szeregach na paradach homoseksualistow. Nie bierze sie to tylko z sily politycznej tej orientacji, juz raczej na odwrot – ich sila polityczna bierze sie z przestrzegania doktryny o wielokulturowosci.
Wyniki badan socjologa z Harvardu, Roberta Putmana zaskoczyly wielu, w tym rowniez jego samego. Mimo dosyc duzego dorobku naukowego tego liberalnego naukowca zaczyna sie o nim mowic jako o….niedouczonym rasiscie. Continue reading »

 Posted by at 2:18 pm
Aug 102007
 

Friday, August 10, 2007
We wczorajszym wydaniu “Philadelphia Daily News” ukazal sie artykul pod znamiennym tytulem: “Zeby ocalic Ameryke potrzebujemy nastepnego ataku jak ten z 9/11”. Autorem jest felietonista gazety Stu Bykofsky. Nie trzeba dodawac ze jest on neokonserwatysta. Jak mozna sie latwo domslec, autor ubolewa ze Amerykanie stracili swoj zapal do przemeblowania Bliskiego Wschodu, zapal ktorym zapalali po ataku terorystycznym 11 wrzesnia. Jak pamietamy fakt, ze bedzie mozna uzyc zaatakowania Ameryki jako pretekstu do rozprawienia sie z wlasnymi wrogami byl jak miod na ich serce dla niektorych. Przez kilka dni po zamachu 11 wrzesnia gdzieniegdzie w amerykanskich mediach mozna bylo znalezc wiadomosc o kilku obywatelach jednego z panstw Bliskiego Wschodu ktorzy przygladajac sie plonacym wiezowcom tanczyli z radosci. Oczywiscie nie byli to Arabowie. Wiadomosc ta szybko zniknela i zastapiono ja powtarzanymi na okraglo klipami pokazujacymi tanczace radosnie Palestynki. Na slowo uwierzylismy komentatorom telewizyjnym, ze Palestynki tanczyly z radosci spowodowanej nieszczesciem ktore spotkalo Ameryke. Continue reading »

 Posted by at 2:37 pm
Aug 032007
 

(==>audio< ==) I znow minal tydzien. No i dobrze ze minal, bo wreszcie moge odkrecic co nakrecilam ostatnim razem. Vox populi jest wola ludu – poinformowala mnie pani Hela. Pouczyla mnie przy tym grzecznie lecz stanowczo, iz moje niepowazne potraktowanie spraw zbyt powaznych, zeby o nich mozna mowic niepowaznie, wywoluje u niektorych sluchaczy powazne watpliwosci co do tego czy potrafie w sposob powazny sprawy powazne potraktowac. Dlatego ulegajac powaznym perswazjom pani Hela przyznaje, iz moje lekkomyslne uwagi nie byly do konca przemyslane. Na swoja obrone poza argumentami merytorycznymi moglabym zacytowac powszechnie znana prawde o tym, ze sa sprawy tak powazne iz nie mozna o nich mowic powaznie gdyz wtedy staja sie smieszne. Continue reading »

 Posted by at 3:30 pm
Jul 202007
 

(==>audio< ==) I znow minal tydzien, tylko tydzien a tak wiele zdazylo sie wydarzyc. Tak wiele, ze nawet nie musze tlumaczyc dlaczego nie czekajac wiekszych wydarzen rozpoczne swoj monolog. Zanim jednak zdecyduje sie o czym by tu dzisiaj, podziele sie z Panstwem swoimi, nazwijmy je z amerykanska -“perpleksjami”.
Jeszcze wczesniej nie omieszkam wspomniec, iz ten felietonik jak i zreszta kilka ostatnich lepiej jest obejrzec w internecie po wysluchaniu go teraz niz tylko wysluchac bez ogladania go tam. Tu przypomnial mi sie Al Capone, ktory w podobnych sytuacjach mawial: “You can get more with a kind word and a gun than you can with a kind word alone.” Mowiac po naszemu: Mozesz wiecej osiagnac przy pomocy milego slowa i pistoletu niz samym tylko milym slowem. Continue reading »

 Posted by at 3:47 pm
Jul 132007
 

(==>audio< ==)I znow minal tydzien, minely moje pierwsze w tym roku wakacje. Nie minely jednak problemy o ktorych trzeba mowic. Nie minela niestety wojna w Iraku ani klopoty koalicji rzadzacej w Polsce. Jednak dzisiaj oba te problem pozostawimy w spokoju, co najwyzej zmiescimy na waskim marginesie. Jest wiele innych waznych spraw ktore glosno domagaja sie aby ich nie ignorowac. Jakze by zreszta mozna bylo? Nie da sie.
I tu od razu – poki co nie wiadomo dlaczego – nasuwa sie pytanie: co jest wazniejsze, miec slusznosc czy byc po slusznej stronie? Nie czekajac na kontekst niejeden ze sluchaczy zakrzyknie: po co tak pytac? Sluszna strona jest tam gdzie slusznosc lezy, czyz nie? Continue reading »

 Posted by at 3:46 pm
Jun 152007
 

(==>audio< ==)I znow minal tydzien, kolejny tydzien wiosny. Tak, tak – w kalendarzu ciagle jeszcze wiosna, chociaz dookola od dawna juz lato. Kalendarz sobie, a lato sobie – mozna by zawyrokowac i w ten sposob odkryc na nowo stare powiedzenie ludowe. Lato sobie a zwierzyna pospolita w moim ogrodku sobie – bede kontynuowac odkrywajac coraz bardziej odkrywcze prawdy ludowe. Zwierzyna sobie a flora tez sobie. Taka na przyklad czersienka w moim ogrodku. Nie tylko dawno juz byla zakwitla, przekwitla, zaowocowala, dojrzala i nawet zostala w pospiechu skonsumowana. W pospiechu – bo na wyscigi z fauna, glownie latajaca. Chociaz wiewiorke raz tez przylapalam. Continue reading »

 Posted by at 4:34 pm