May 062011
 

(==>audio< ==)Minely swieta. Minal pierwszy maj, trzeci maj – tylko kilka tygodni a tyle wydarzen. Od razu zapowiem, ze ani slowa nie powiem dzisiaj o beatyfikacji polskiego papieza. Nie przystoi mieszac tematu tak podnioslego z przyziemnymi sprawami polityczno-obyczajowymi. To powiedziawszy przyznam, ze nie mialam nawet czasu zeby usiasc i podumac. Bo tylko usiasc to czas mialam – jak kazdy kto w tych dniach nie odstepowal telewizora. Nawet ci, ktorzy na codzien – tak jak ja – od najgorszych wymyslaja gadajacym glowom ktore zapelniaja ekran w przerwach miedzy reklamami. A skoro nie mialam czasu, zeby wlasnym rozumem sie posluzywszy zrozumiec cos z tego co sie dookola wyczynia to o czym mi mowic w ten piatkowy wieczor? Hm, moglabym, wzorem wielu wspomnianych wyzej gadajacych glow, wybrac sobie pierwszy lepszy temat a potem gadac i gadac byle co. Gadac co mi slina na jezyk przyniesie baczac jedynie by sie nie przejezyczyc niechcacy lub w sposob zamierzony. Chocby tak jak dziennikarz z Fox’u, ktory w niedziele wieczorem, potem sie poprawiwszy, najpierw wyrazil swa radosc z powodu smierci Obamy. Moglabym tak wlasnie dlugo i o niczym opowiadac siejac spustoszenie w glowach sluchaczy lub przynajmniej pograzajac te glowy w odmetach zametu.
Ale stac mnie na wiecej – pomyslalam. Skoro niczego sama nie wymyslilam, tzn niczego co by pozwolilo zobaczyc odrobine porzadku w tym chaosie, to niech przynajmniej opowiem co inni zobaczyli a potem powiedzieli lub napisali. Tak wiele napisali, ze az trudno na drugi dzien spamietac kto co powiedzial, kto przeinaczyl i jak to sie ma do tego co sie wedlug jeszcze innych wydarzylo. Dlatego bede opowiadala nie zawracajac sobie glowy tym aby oddac zasluzony kredyt temu komu sie on nalezy. Zreszta, wielu z tych ktorzy biora kredyt na swoje barki czy to za jakies czyny czy to za slowa, czesto zwyczajnie walesuja. Prosze nie mylic tego procederu z walesaniem sie. To zupelnie co innego, jednakowoz zwiazek jednego z drugim da sie zauwazyc nawet golym okiem. Na skutek uporczywego walesowienia sie, tzn przyznawania sobie kredytu za czyny nie popelnione moze nastapic nadmierne walesanie sie – od kanalu do kanalu telewizyjnego. Zeby dac wyraz swoim osiagnieciom. Itd.
Roznica jednak jest. Polega na tym, ze na skutek walesania sie samemu na manowce mozna zejsc a walesujac – innych tym zawodzimy. Ale to juz inna sprawa i dzisiaj jedynie dodam, ze w czasach ktore nastaly coraz wieksza jest rzesza tych co kroku nie zrobia, dopoki ktos im nie powie w ktora strone. Oczywiscie najlepiej panienka z telewizji, ktora najwieksza glupote latwiej sprzeda niz niejeden profesor. Racje mial prezes Kaczynski mowiac, ze jego partia – nomen omen – na gwalt potrzebuje telewizji ktora niczym TVN, TVP czy ta trzecia dla PO, dla PiSu by swiadczyla uslugi. I racje ma, bo chocby najwieksza jego racja byla, nigdy nie przekona tych obywateli, ktorzy dopoki nie zobacza w telewizji, dotad watpliwosci miec beda. Mowilismy juz o tym nieraz – radio i gazeta niczym sa w porownaniu z telewizja jesli chodzi o masowe pranie mozgow. O ile te dwa pierwsze media, wymagaja chociaz odrobine wysilku umyslowego ze strony odbiorcy, to telewizja cokolwiek nie pokaze natychmiast i bez zadnego namyslu odciska pietno na umysle. Im mniej czolo mysla pomarszczone u widza tym wieksze spustoszenie telewizor potrafi uczynic. A niestety takie czasy, ze czasu coraz mniej aby czolo choc zmarszczyc a co dopiero pomyslec. I jak zwykle czas leci i leci a ja ciagle nie moge poza wstep sie wydobyc. Zaczne wiec moze byle gdzie, chocby od kampani wyborczej w Polsce.
Z okazji Tygodnia Pamieci Narodowej w Chicago odwiedzili moj program goscie z Polski, w tym pan Pospieszalski oraz panie Stankiewicz Kurtyka i Gosiewska. Jak to zwykle bywa, po wystepie na antenie, goscie na tym nie poprzestali i wdali sie w dalsza dyskusje, juz bardziej prywatna i dlatego nie zawsze nadajaca sie do publicznego o niej opowiadania. Tym niemniej niektore poruszone sprawy dadza sie opowiedziec. I tak da sie powtorzyc wypowiedz Jana Pospieszalskiego ktory stwierdzil, ze nalezalo by przed wyborami opracowac kilka krotkich zdan. Tak krotkich, ze daloby sie je wypowiedziec np w czasie podrozy winda i ktore powinny byc tak celne, ze jesli juz nie przerobia typowego leminga w czlowieka, to przynajmniej zasieja w nim iskre niepewnosci po ktorej nie bedzie juz mial ow leming tego przekonania, iz Tusk, Komorowski i kilku innych naleza do panteonu Wielkich Polakow.
Tak wielkich, ze wszelka krytyka ich swietokradztwem jest. Panstwo nie wierzycie, ze tacy sa? Oj sa! Szkoda, ze to nie telewizja, moglibyscie Panstwo zobaczyc list od jednej z takich pan. Nagrywa ona wszystkie moje programy i za kazdym razem kiedy ktos wypowie sie zle o prezydencie Komorowskim ona to nagranie wysyla do najwyzszych wladz Rzeczypospolitej, najwyzszych wladz polonijnych w tym do pana Obreckiego. Domyslam sie, ze z czasem zacznie u tlumacza przysieglego zamawiac tlumaczenia i do samego Obamy i papieza bedzie je wysylac. Oto do czego prowadzi brak autentycznych autorytetow w zyciu i czepianie sie byle czego aby sobie tylko autorytet przysposobic. Smutne to i tragiczne. Powiedzialam, ze szkoda iz to nie telewizja i nie moga Panstwo zobaczyc listu, chocby w celu zeby sprawdzic wsrod swoich znajomych lub w innych celach. Rzeczywiscie szkoda, ale nie taka calkiem niepowetowana bo od czego jest internet?! Prosze odnalezc tam gdzie zawsze niniejszy felietonik i tam powinien byc obrazek warty tysiaca slow. Wiec slow juz wiecej nie bede marnowac i wracam do rozmowy w studiu. Otoz, jak kazdy dobry pomysl ten tez spotkal sie z natychmiastowym zdeprecjonowaniem go w postaci uwagi, ze typowy leming na kazda probe penetracji jego umyslu przygotowany jest i zamiast podjac rzeczowa dyskusje, w chwili kiedy zabraknie mu rzeczowych argumentow rzuca swoje sakramentalne: spadaj palancie, pisiorze, kaczysto czy co tam jeszcze posiada w bogatym repertuarze wyzwisk zarezerwowanych dla tych co mowia inaczej niz pisze Gazeta Wyborcza.
Jednak po zastanowieniu sie, juz po wyjsciu gosci pomyslalam sobie, ze cos w tym jest. To prawda, nic nie zmieni pogladow leminga, a juz napewno nie krotka wymiana zdan w windzie. Ale kto wie? Moze jazda autobusem lub pociagiem z niezdecydowanym wyborca wystarczy? Nie ma sensu tracic czasu na dyskusje z zadeklarowanym lemingiem czy kims takim jak np Libicki z PJN. A propos PJN, po poczatkowych probach rozszyfrowania tego skrotu jako Poncyliusz Jest Najwyzszy, zaczyna przewazac wersja: PiS Jest Najgorszy.
Dyskutowac trzeba tylko z ludzmi ktorzy posiadaja tzw otwarty umysl. Pozostalych nalezy zostawic samym sobie, a najlepiej ignorowac. Bo czasu jest malo i trzeba go efektywnie wykorzystac. Najlepiej na rzeczowa dyskusje z wyborcami, ktorzy nie do konca wiedza czy i na koga oddadza glos. I takze z tymi, ktorzy chociaz z rozmaitych powodow – jak na przyklad dlugoletnie przebywanie w towarzystwie lemingow – reaguja alergicznie na wszelka zmianke o PiS. I z jednymi i z drugimi bardziej skuteczne, przynajmniej na wstepnym etapie, jest przekonywanie o szkodliwosci rzadow obecnej koalicji niz tlumaczenie na czym polega program partii Kaczynskiego. Oczywiscie z chwila kiedy nastapi oczekiwana reakcja, mozna i nalezy przejsc do rozmowy na temat wyzszosci PiS nad PO. Ale najpierw – podkreslam, nalezy uswiadomic interlokutorowi w czym tkwi zagrozenie z dalszego pozostania u wladzy obecnej koalicji. Przy tym nalezy skupic sie nie tylko na argumentach pokazujacych nieudolnosc w sprawowaniu wladzy ale rowniez na obnazaniu metod propagandowych koalicji. Dla wielu ludzi te sztuczki z pogranicza inzynierii spolecznej i zwyczajnego marketingu, kiedy je sie obnazy wywoluja wystarczajacy wstrzas, zeby wszystko co mowi rzad zaczac traktowac z duza doza sceptycyzmu. Nalezy tak czesto jak sie da tlumaczyc, ze krytyka rzadzacych nie jest dzialaniem antysystemowym – jak nas probuja przekonac spolegliwe media o ktorych calkowite wladanie tak walczyl laureat orderow putinowskich, sam Andrzej Wajda. Jak sie nad tym zastanowic, wszelkie proby utozsamiania krytyki rzadzacych z krytyka panstwa, jest niczym innym niz utozsamianiem sie aparatu rzadzenia z jedynymi przedstawicielami narodu. Nasi luminarze u wladzy ida dalej niz Ludwik XIV. Nie tylko powtarzaja : panstwo to my. Nie tylko krytyke swoich poczynan poczytuja za proby zniszczenia panstwa ale rowniez staraja sie przejac role przywodcow religijnych. No bo jak inaczej mozna interpretowac wypowiedzi prezydenta w ktorych poucza on duchownych o czym moga mowic w czasie swoich kazan, a wiernych – jakie piesni religijne sa dopuszczalne?
Ten lejtmotyw o probach obalenia demokracji przez opozycje jest w uzyciu juz od miesiecy i w dalszym ciagu robi wrazenie kiedy spada na nieprzygotowane glowy z wszystkich glownych kanalow telewizjii, z radia i z pierwszych stron takoz oburzonych gazet. Jednak widocznie nie wywoluje pozadanego efektu w wystarczajacym stopniu bo machina propagandowa siega po coraz nowe, coraz bardziej drastyczne narzedzia oglupiania spolecznego. Nalezy spodziewac sie i byc przygotowanym na dalsza eskalacje tego procederu, a poki co trzeba ujawniac te ktore juz pojawily sie w poslusznych mediach. Obecnie slowem wytrychem-straszakiem jest “faszyzm”. Przerazeni wydawcy Gazety Wyborczej i redaktorzy rownie obiektywnychj telewizji i programow radiowych ze strachem donosza co sie czai za rogiem w przypadku zwyciestwa PiSu: nadchodzi faszyzm – krzycza w wielkim strachu i czekaja na takie samo przerazenie u odbiorcow. I odzew nastepuje. Prosze poogladac strony internetowe. Ile tam strachu, nienawisci i innych psychotycznych reakcji ze strony nowoobudzonych antyfaszystow. O faszystach juz slyszelismy nie raz w ostatnich latach w Polsce, glownie ze przedstawicieli mniejszosci. A teraz slyszymy w mediach wypowiedzi ktore mozna zsumowac mniej wiecej tak, cytuje – nie pamietam kogo:
“Najbliższe wybory to nie będą zwykłe wybory. Grozi nam przecież faszyzm, więc te wybory będą prawdziwą wojną między dobrem a złem, bojem o demokrację przeciwko “domowej hańbie”. Jeśli wygra Kaczyński to wprowadzi rozwiązania autorytarne, rodem z samego piekła. Wykorzysta oszukanych, kalekich, zakłóconych emocjonalnie, zafascynowanych siłą, tych co dali się oszukać i zeszli z uczciwej strony. My demokraci musimy więc walczyć, bo nadchodzi faszysta Kaczyński” . Koniec cytatu.
Ktos powie, ze niepotrzbnie uzewnetrzniam swoja niechec do mediow polskojezycznych, przeciez nie jest mozliwym zeby wszystkie kanaly, wszystkie mikrofony i piora byly az tak jednostronne i graly do jednej bramki. Przeciez to paranoja!
Dlatego od razu wyjasniam: nie wszystkie owe medialne tuzy ale znakomita ich wiekszosc, tak na oko 95% procent z nich popadly w totalny antyobiektywizm w przedstawianiu i ocenie sytuacji w Polsce. Zamiast dlugich wywodow podam jeden przyklad. Jesli kogos to nie przekona, to tego kogos ja sobie od razu odpuszczam i nie dbam o to czy mnie bedzie sluchal czy nie. Nie dbam, bo z tego ze slucha ani dla mnie ani dla niego nic dobrego nie wyniknie. Wynikna donosy, pogrozki i zupelny rozklad pozycia rodzinnego u pani, ktora kazda wolna chwile spedza na walke z Otwartem Mikrofonem. A oto argument, ktory poraz pierwszy uslyszalam od pani Stankiewicz. Prosze przypomniec sobie obchody rocznicy 10 kwietnia w Polsce. Wielotysieczne tlumy na placu zamkowym powtarzaly wtedy antyrzadowe i antyprezydenckie hasla, glownie mowiace o ich zdradzie. W tym samym czasie grupka dwustuosobowa skandowala w Krakowie hasla zadajace usuniecia z Wawelu zwlok sp. Lecha Kaczynskiego. A jak wygladaly te zdarzenia w polskich mediach? Przez trzy dni robily one sobie hece powtarzajac na okraglo sprawozdanie z Krakowa i pomijajac zupelnie manifestantow z Placu Zamkowego. Gdyby nie krnabny internet, Nasz Dziennik, Gazeta Polska i Telewizja TRWAM nikt by w Polsce, nikt kto nie byl na placu w ogole by nie wiedzial o wielotysiecznym tlumie majacym cos za zle prezydentowi i premierowi. Pozostalo by wrazenie, ze w czasie obchodow rocznicy najwazniejszym wydarzeniem byl protest przeciwko pochowaniu prezydenta na Wawelu. Czy potrzeba dalszych argumentow? Nie trzeba, ale przytocze wypowiedz Waldemara Lysiaka glownie dlatego, ze padaja w niej nazwiska, ktore warto zapamietac. Oto jego slowa:
“Salon Michnikowski wyhodował sobie armię usłużnych dziennikarzy, słusznie mniemając ,że czwarta władza bardzo pomaga w zdobywaniu władzy pierwszej rządowej. Wypromowano też (bo reguły gry tak każą) elitę owego stada, której każdy członek jest już, dzięki zabiegom salonowego piaru, figurą sui generis mitologiczną. Jacek Żakowski, Piotr Pacewicz, Piotr Najsztub, Paweł Wroński, Tomasz Sekielski, Wojciech Czuchnowski, Andrzej Mrozowski, Grzegorz Miecugow, Monika Olejnik, Justyna Pochanke, Janina Paradowska, Katarzyna Kolenda-Zaleska e tutti quanti, można komplet tych medialnych Wierchuszkowców – salonowców zaliczyć na wszystkich palcach mężczyzny który niej jest kaleką. Łącznie 21 – a palcem dwudziestym pierwszym jest Tomasz Lis”.

A teraz powracam do naszego glownego tematu — co nalezy zrobic, zeby wygrac wybory w Polsce? Juz mowilam, ze nalezy obnazac na kazdym kroku mechanizmy klamliwej propagandy, pokazywac iz zamiast merytorycznej dyskusji PO koncentruje sie na demonizowaniu swojego przeciwnika.
Druga rzecz, nalezy rzeczowo i bez uciekania sie do metod przeciwnika mowic o bledach obecnego rzedu. Bez emocji, bez epitetow – mimo, ze az cisna sie na usta – przytaczac trzeba nagie fakty. Trzeby wypracowac tzw “talking points” i powtarzac je do skutku. Trzeba zadac odniesienia sie do naszych argumentow przez ludzi z ktorymi rozmawiamy. Nalezy rezygnowac z dalszej rozmowy kiedy uslyszymy owa sakramentalna formule, tak charakterystyczna dla nierefermowalnego leminga, tzn spadaj palancie. Moze trzeba by bylo wyrugowac takich zamknietych na logike ludzi z kregu naszych przyjaciol, chociaz nie bede sie upierac. Psychika ludzka jest bardzo skomplikowanym zjawiskiem. Czlowiek nie zawsze jest odpowiedzialny za to co sie z nim wyprawia. Ale o tym kiedy indziej a teraz powracamy do wyborow. Potrzebujemy ulozyc liste faktow i argumentow swiadczacych o nieudolnosci lub zlej woli obecnego rzadu. Ta liste trzeba uzupelniac i rozpowszechniac. Trzeba przypierac do muru i nieustepowac az dowiemy sie dlaczego tak a nie inaczej postepuje rzad, ktory chce zebysmy ponownie dali mu szanse. Na poczekaniu potrafie podac kilka punktow do tej listy. Mam nadzieje, ze Panstwo przekaza mi swoje propozycje. Czy to e-mailem czy tez w czasie naszych czestych rozmow antenowych. Za kilka tygodni opracuje to wszystko i ktoregos piatkowego wieczoru przedstawie Panstwu.
Moja prowizoryczna lista zawiera sprawy dotyczace polityki energetycznej, w tym dlugoterminowa umowe z Rosja, wydobycie gazu lupkowego, czy tez dopuszczenie do blokady wielkich statków z gazem do gazoportu w Świnoujściu – co wyglada na uleganie wspolnej polityce Niemiec i Rosji skierowanej przeciwko polskim interesom.
Dalej: podpisanie krzywdzacej dla polskich rolnikow umowy o dofinansowaniu, kreatywna ksiegowosc, ktora powoduje ze gospodarka wyglada lepiej niz jest a w rezultacie doprowadzic moze do sytuacji w jakiej znalazla sie Grecja. Sluzalcza polityka wobec Rosji – szczegolnie widoczna w sprawie sledztwa smolenskiego. Eliminowanie opozycji z debaty publicznej i wprowadzanie ustaw ktore rowniez ogranicza jej role w debacie parlamentarnej. Zamiatanie pod dywan afer uderzajacych w praworzadnosc w panstwie. I wiele podobnych tematow ktore postaram sie z Panstwa pomoc opracowac i przedstawic w formie kapsulkowej, nadajacej sie do skutecznej debaty wyborczej.
No tak, czas polecial a ja nie zdarzylam nawet pobieznie opowiedziec o tym co powiedzieli inni w ostatnich tygodniach. Nie tylko nie powiedzialam nic o bin Ladenie ale tez nie zdazylam nawet wspomniec o tym, ze gosciem jedynego programu sponsorowanego przez KPA-National bywa czlowiek, ktory etatowo od lat wieszczyl nadchodzacy koniec tej najwiekszej polonijnej organizacji. Zapowiadal ten koniec w postaci wymarcia starej kadry i przejecia jej przez mlodych, wyksztalconych – nie pamietam juz czy mieli byc z wielkich miast. Nie wspomnialam bym nawet o tym gdyby nie to, ze teraz wieszczy on upadek PiSowi. Kiedy ten upadek ma nastapic? A no wtedy gdy wymra ludzie starzy, ktorzy jego zdaniem stanowia elektorat tej partii. Jak to wszystko sie dziwnie placze i gmatwa. Strach pomyslec kiedy sam – wciaz jeszcze zapewne mlody i w dalszym ciagu wyksztalcony, wreszcie sie zestarzeje i nie bedzie mogl straszyc mlodoscia ludzi starych. Chociaz kto wie? Moze na znak protestu, przeciw prawom natury nigdy sie nie zestarzeje. Najwazniejsza jest wiara we wlasne slowa, a to co dzieje sie za oknem to bzdura, to nic. I tym optymistycznym akcentem zegnam sie z Panstwem do poniedzialku.

 Posted by at 5:45 pm