Jul 162010
 


(==>audio< ==) Minal tydzien. Tylko jeden i dlatego ten felietonik bedzie krotki. Nie wiem ile logiki mozna by sie doszukac w tym co wlasnie powiedzialam ale z pewnoscia jest jej wiecej niz prawdy w sloganie bylego marszalka na temat zgody, ktora buduje.

To nie znaczy, ze jesli ktos inny kiedys znowu powie, ze zgoda buduje to tez nie bedziemy mu wierzyc. Bo tak to juz jest, ze to samo zdanie wypowiedziane przez roznych ludzi moze miec zupelnie inna wartosc. Tak jest na przyklad kiedy dwoch ludzi nie zgadza sie w jakiejs sprawie i obaj mowia: ja mam racje. Chociaz obaj mowia to samo, to przeciez przynajmniej jeden z nich klamie. I tak wlasnie jest kiedy Komorowski mowi, ze zgoda buduje. Po doswiadczeniach dni ktore wlasnie minely, juz wiemy co tak naprawde mial on na mysli powtarzajac ni w piec, ni w dziesiec kilka razy dziennie : “zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Chodzilo mu caly czas o to samo, Platforma zbuduje zgode rujnujac tych, ktorzy mysla inaczej. I nie tylko o domaganie sie aby krzyz sprzed Belwederu cytuje “posprzatac”, ale o to tez. To byl jedynie pierwszy namacalny dowod na to, ze nowy prezydent wbrew oczekiwaniom posiada jednak wiele talentow. Kto by sie spodziewal, ze w takim prostym stwierdzeniu “zgoda buduje, niezgoda rujnue” , potrafi on zmiescic tyle tresci. Ba, nawet caly program wyborczy Platformy tam sie zmiescil. Oddawszy bylemu marszalkowi co jego, z ulga bedziemy patrzec w przyszlosc bo wiemy juz czego mozemy sie spodziewac. Powiedzialam “z ulga”, gdyz najgorsza pewnosc lepsza jest od niepewnosci. Wiemy teraz dokladnie jak Platforma wyobraza sobie budowanie Polski ponad podzialami czyli w “zgodzie”. Po prostu zniesie wszelkie podzialy, poprzez wyeliminowanie opozycji. A wtedy, kiedy juz zapanuje powszechna zgoda to nikt Platformie nie podskoczy, bez wzgledu na to czy bedzie ona budowac czy rujnowac. Wot, putinowska diemokracja.
Juz z tych kilku uwag, ktore mi sie wlasnie wymskly mozna sie domyslec, ze i dzisiaj bedziemy rozmawiac o sytuacji w Polsce. Zanim jednak to nastapi, jestem zmuszona powrocic na chwile do ubieglego piataku i do psychopatow. Jak przypuszczalam, moj monolg spotkal sie rowniez z protestami.
Glownie ze strony osob ktore mimo naszych ostrzezen, prosb i grozb – zdecydowaly sie na pozostanie przy marszlku do samego konca.
Na swoje usprawiedliwienie osoby te maja jedynie to, iz moze nie slyszaly naszych prosb ani naszych grozb w tygodniach prowadzacych do samych wyborow. Nie slyszaly z tego powodu, iz “Otwarty Mikrofon” nie jest jeszcze tak sluchany jakbysmy sobie tego zyczyli. Mowie oczywiscie o sluchalnosci w Polsce, bo na naszym podworku ani ja ani moi sponsorzy nie narzekamy. Ja nie narzekam z powodu satysfakcji, ze program jest powszechnie sluchany – a sponsorzy z powodu korzysci, jakie im przynosi oglaszanie sie w audycji. Jednak niestety, pomimo szerokiego dostepu do internetu, z jakichs powodow ilosc naszych sluchaczy w Polsce w dalszym ciagu jest mniejsza od ilosci czytelnikow Gazety Wyborczej. Jedyna nadzieja w tym, ze w ramach reformy edukacji, ktorą z cala pewnoscia przeprowadzi Platforma, zdolnosc czytania wsrod elektoratu PO zaniknie.
Ale przeciez ja nie o swietlanej przyszlosci mialam dzisiaj. Dzisiaj, biorac przyklad z prezydenta elekta, chcialam przedewszystkim posprzatc po ostanim piatku. Wiadomo, kiedy plona lasy to leca wiory nawet z roz. A jak pozar minie to trzeba posprzatac. Tak kaze stare przyslowie. Oprocz tego, chcialam wyrazic zdumienie, ze chociaz minelo dwa tygodnie i byl czas, zeby sobie pewne sprawy przemyslec, wyrazic skruche a potem przeprosic krewnych i znajomych za nieopatrznie oddany glos, to wcale tak sie nie stalo. Stalo sie na odwrot. Zamiast odruchow skruchy, samokrytyki itd., widze ze moja proba wyjscia na przeciw zblakanym wyborcom wywolala u nich jedynie zlosc. Posypaly sie obelgi, ktore swiadcza, ze mamy do czynienia z zatwardzialoscia w pogladach, ktorą nie latwo bedzie nam skruszyc. No coz, poczekamy. Byc moze nie ma powodow do pesymizmu, moze niektorzy potrzebuja wiecej niz dwu tygodni aby zrozumiec swoj blad.
Tak wiec dostalam kilka stanowczych wyrazow protestu, przy czym odrazu wyjasniam: nie wszyscy protestowali z powodu swojego glosowania i moich prob zrozumienia tego, dlaczego tak zrobili.
Tymi wlasnie, ktorzy protestowali z innych waznych powodow zajme sie w pierwszej kolejnosci. Rowniez dlateg, ze wina ich nie jest bezsporna i przy odrobinie dobrej woli mozna ja dostrzec rowniez po mojej stronie.
Protesty z tej kategorii spowodowane byly testem na psychopate, ktory zamiescilam w koncowej, poza-merytorycznej czesci monologu ostanio-piatkowego. Wsrod nich znalazly sie rowniez osoby, ktore nie glosowaly na marszalka a takze ci ktorzy wogole nie glosowali. Moze wlasnie z tego powodu ich niezadowolenie postaram zajac sie na poczatu.
Kazdy sposrod nich mial mi za zle, ze oto zostali publicznie zaliczeni do czlekoksztaltnego gatunku psychopatow. Po przeprowadzeniu na sobie testu wyszlo im, ze mimo iz dotad nie zdradzali zadnych cech wspolnych z Palikotem to teraz jest inaczej. Moglabym sie wykpic z tego zarzutu na wiele sposobow a nawet moglabym domagac sie, zeby ktokolwiek przestal mi zarzucac cokolwiek z tegoz powodu. Prosze posluchac i przyznac mi racje. Po pierwsze, test mozna bylo zignorowac, ja tylko go przytoczylam i nikt nie byl zmuszony do odpowiadania na zadane w nim pytanie. Byla to indywidualna i dobrowolna decyzja kazdego sluchajacego. Po drugie, jesli ktos juz nawet lekkomyslnie do testu przystapil, to wiadomosc o smutnym fakcie oblania go w dalszym ciagu pozostawala poza domena publiczna. Nikt postronny nie musial sie o tym dowiedziec. Poinformowanie mnie jest porownywalne z opuszczeniem matecznika przez niedzwiedzia. Jednak w dalszym ciagu nie ma powodu do rozpaczy. Mimo, ze szydlo wyszlo z matecznika, w dalszym ciagu znajduje sie w worku, jako ze nie zamierzam ujawniac danych personalnych moich korespondentow czy rozmowcow. Dla pewnosci, aby nie ulec jakims pokusom odtajnienia calej sprawy w przyszlosci, emaile “deletowalam”, wiadomosci pozostawione na telefonie skasowalam a pozostale sznurki utopilam w wodzie.
W tym momencie moglabym zakonczyc temat, pozostawiajac samym sobie wszystkich tych, ktorzy zaczeli podejrzewac siebie o psychopatie. Moglabym jeszcze zlosliwie dodac, ze dobrze im tak skora sa psychopatami.
Moglabym, lecz nie do konca dajace sie sprecyzowac poczucie winy kaze mi pojsc dalej w kierunku zdjecia tego nieprzyjemnego ciezaru z Panstwa plecow i przyznac juz bez dalszego droczenia sie, ze ten test na psychopate byl glupim dowcipem. No moze nie do konca, ale z cala pewnoscia nauka nie potwierdza – tak jak sugerowalam – ze kazdy kto testowi sie poddal i odgadl prawidlowa odpowiedz, od razu jest psychopata. Owszem, kazdy psychopata natychmiast prawidlowo odpowie na pytanie zadane w tescie, ale przeciez to zupelnie co innego, niz gdyby bylo na odwrot, prawda? Mam nadzieje, ze chociaz czesciowo udalo mi sie Panstwa udobruchac tym przyznaniem. Czesciowo, bo wiem z drugiej reki podanej mi droga elektroniczna, czyli z jednego smutnego emaila, ze szkody moralnej ktora ktos poniosl juz sie nie da naprawic. Temu komus – jak sam sie przyznal – trudno bedzie odzyskac spokoj ducha i dotychczasowe zadowolenie, ktore go nachodzilo kiedy z czystym sumieniem czlowieka uczciwego spogladal na siebie w lustrze przy goleniu. Wynik testu, chociaz falszywy wywolal u niego – a obawiam sie ze i u innych – niezaplanowana wczesniej zadume na temat “jak to naprawde ze mna jest?”. Przypomnialy mu sie dawno pogrzebane sprawki z ktorych juz zdazyl sie wyspowiadac, odpokutowac i zapomniec. A tu prosze, takie buty. Wiecie Panstwo o czym mowie, kazdy ma jakies takie rzeczy na sumieniu z ktorych nie jest dumny i wolalby, zeby nikt mu ich nie przypominal. Nie bede precyzowala, kazdy sam wie najlepiej co mu lezy na sumieniu. Teraz wszystko co tam lezy, nie tylko lezy, ale lezy i czeka zeby znowu o tym zapomniec. Marne to pocieszenie, ze test okazal sie oszustwem, a jego wyniki mozna zignorowac. Amerykanin w takim momencie kiedy cos go gryzie idzie do psychologa, a Polak co ma zrobic? Napic sie? Sama nie wiem. Jedyne co moge to salomonowo stwierdzic, ze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Wystarczy poczekac, a nuz w rekompensacie za straty moralne trafi sie wygrana w toto-lotka? A propos Toto … ale to za chwile, prosze poczekac.
Mowilam, ze byla jeszcze druga kategoria kontaktujacych sie ze mna po ostanim piatku. Byli to ci ktorzy glosowali na Komorowskiego.
Glosowali i zamiast wykazac skruche po wysluchaniu mojego monologu lub obiecac poprawe na przyszlosc oni usiedli i napisali do mnie list. Mowilam, ze nie bede przytaczala zadnych emaili, jednak zrobie jeden wyjatek bo sprawa jest warta tego rowniez z innych powodow.
Oto ten list:

From: mariapierog1 [mailto:mariapierog1@o2.pl]
Sent: Monday, July 12, 2010 3:50 PM
To: sliwa@jvlradio.com
Subject: Niedzielna audycja.

Sluchajac niedzielnego koncertu zyczen 11 lipca 2010 r., bylismy zaskoczeni, ze koncert zamienila pani w kazanie ks. Rydzyka. Chcac sluchac jego kazan wlaczylibysmy inna stacje radiowa, reklamowana przez pani program. Prosimy aby koncert zyczen nie byl zaklocany kazaniami tego zakonnika.
Obrazila rowniez pani w piatkowej audycji tych Polakow, ktorzy glosowali w wyborach prezydenckich na pana Bronislawa Komorowskiego nazywajac ich psychopatami. Moze byc pani pewna, ze duza grupa osob nagrala pani wystapienie i sprawa znajdzie dalszy ciag w sadzie. Chyba nie rozumie pani pojecia PSYCHOPATA.

Co prawda, list niby jest w innej sprawie ale z pewnoscia sprawa wyborow byla tą slomka, ktora zlamala grzbiet wielbladowi, ktory go pisal. List nie jest podpisany, wiec nie majac wskazowek co do tego czy pisal on czy ona pozostaje mi posluzyc sie slowem zastepczym, tym nie mniej bardziej adekwatnym. Toto. Pamietacie Panstwo, przed wielu laty uzywalismy miana Toto na okreslenie potomkow Onego. Ono zostalo odkryte i opisane przez samego Jana Pietrzaka, i tak juz zostalo. To znaczy ono zostalo w kraju a na emigracje do Chicago przyjechalo jego potomstwo, Toto. Oczywiscie, chodzi glownie o potomstwo w sensie ideologicznym, ale to drugie tez. Na terenie Chicago prowadzilo bujna dzialalnosc, koncentrujac sie glownie na naszych lokalnych mediach.
Czasem udawalo Solidarnosciowca, czasem patriote a niekiedy nawet porzadnego czowieka. Toto narobilo duzo zamieszania, ale tez dalo nam duzo powodow do smiechu. Potem toto postarzalo sie i zniknelo z naszej zbiorowej swiadomosci. Mialo dwie mozliwosci przed soba, zdziadziec i zejsc na psy albo zwzbogacic sie i obrosnac w piorka. W tym ostatnim przypadku tez mu na dwoje babka wrozyla. Przyczaic sie i cieszyc owocami swoimi tu na miejscu lub wrocic do kraju. Po powrocie do kraju Toto najczesciej robilo kariere bierna. Tzn. odcinalo kupony od zaslug polozonych przy probach zbudowania Ludowej Polonii. Co z tego, ze proby sie nie powiodly? Wazne ze byly zaslugi. W dowod czego Toto zostawalo uhonorowane na rozmaite sposoby. A to wstazka z orderem, a to miejscem w radzie nadzorczej, a to jeszcze w inny sposob dajacy sie latwiej przeliczyc na gotowke. Tak mowia. I zgadzam sie z tym co mowia, bo przeciez tyle wysilku nie moze pojsc na marne i zostac zapomniane. My tez czesto nie pozwalalismy o nich zapomniec. Opowiadalismy o ich zaslugach, kiedy tylko przychodzili nam na mysl. Ale to historia odlegla i nie byloby potrzeby o tym mowic, gdyby nie to, ze Toto wlasnie do mnie napisalo. Czyz moglam zachowac dla siebie ten fakt nie dzielac sie z Panstwem jego doniosloscia? Nie moglam, musialam sie pochwalic, ze chociaz ja o nim dawno, to Toto o mnie nie zapomnialo.
Napisalo do mnie list i jak zawsze przedtem, poucza. Domyslam sie, ze wysle rowniez list do Komitetu Radiofonii i tez im sie poskarzy, ze ja w koncercie zyczen nie zlozylam mu zyczen.
Dawniej pisalo do samego Drawicza w mojej sprawie. Teraz musi poczekac, bo radiokomitet jeszcze nie gotowy, a do samego marszalka chyba nie napisze. Chociaz kto wie? Moze Toto napisze? A tamten przeczyta i da mi order? Przeciez moze.
Ale zarty na bok. Toto, ktore do mnie napisalo nalezy raczej do tej jego czesci, ktore zdziadzialo i to nie bez powodu. Nie nauczylo sie bowiem – jak wynika z jego pisma – niczego o zyciu w Ameryce. Nie ma powodu, zebym wchodzila w szczegoly i tlumaczyla mu jescze raz. Za ktoryms razem trzeba dac sobie spokoj, i przestac rzucac grochem miedzy wieprze. Zreszta, powod dla ktorego wspomnialam o liscie jest rozrywkowy a nie edukacyjny .
Jednak, po chwili zastanowienia sie, doszlam do wniosku, ze chociaz smiech to zdrowie, lepiej za glosno sie nie smiac, poki nie dowiem sie co w trawie piszczy. Ostatnim razem, kiedy Toto skladalo na mnie donosy do Drawicza – smialam sie. Ale tylko dlatego, ze nie wiedzialam jeszcze, ze dzialanosc niektorych polonijnych radiostacji byla rzeczywiscie dofinansowywana. Toto mialo wszelkie prawa zeby podejrzewac, ze ja tez jestem na zoldzie. Te czasy minely, co prawda uporczywe plotki glosza, ze pojedyncze programy w dalszym ciagu … . ale to chyba tylko plotki lub conajwyzej pobozne zyczenie niektorych z radiowcow, ktorzy i bez tego dwoja sie i troja, zeby przypodobac sie wladzy w Warszawie, bez wzgledu na to kto ją dzierzy. Nie dlatego, ze wierza w cos lub ze im placa. Poprostu taka juz maja nature.

Jednak – jak juz powiedzialam – na smiech i drwine teraz za wczesnie. Postawa Polonii chicagowskiej raz jeszcze okazala sie daleka od pozadanej przez wladze w Warszawie. Cos z tym beda musieli zrobic przed nastepnymi wyborami, przynajmniej beda probowali.
No bo jak to bedzie wygladalo? W nadchodzacych wyborach parlamentarnych, ponad podzialami pogodzona Polska zaglosuje w 90 procentach na Platforme a Chicago, jak ta czarna owca, na odwrot? Tak, z cala pewnoscia, beda chcieli cos w tej sprawie zrobic. Nie pierwszy juz raz.
Czy uda im sie tym razem? A nam?
I tym niepokojacym pytaniem zegnam sie z Panstwem do niedzieli.

 Posted by at 5:41 pm