Mar 312017
 

audio – kliknij ===> tutaj

I znów minął tydzień, albo dwa. No niech będzie, minęło ich cztery i przyszedł czas, żeby znowu z mojej jaskini rozległ się ryk.
O czym dzisiaj? Sama jeszcze nie wiem, ale rozpocznę tym, co mnie od dłuższego czasu nurtuje a w czym do tej pory nie potrafiłam się rozeznać. Otóż drąży mnie pytanie: Skąd w dalszym ciągu w Polsce znajduje się tylu zwolenników totalnej opozycji? Właściwie powinno się mówić ‘totalitarnej opozycji’. Lepiej brzmi i niech tak pozostanie.
Skąd biorą się ludzie,

którzy potrafią zobaczyć w Petru, Schetynie czy w tym trzecim – nazwiska nie pomnę – mężów stanu, zamiast widzieć w nich to czym są? Skąd wiem, że ich tylu? Ano z mojego własnego sondażu opartego na kilkunastoosobowej grupie krewnych i znajomych zamieszkałych w Polsce. Niezbyt to duży materiał do badan statystycznych, ale więcej nie znalazłam a poza tym moje wyniki pokrywają się z tym co opowiada lisiweek, żakowski i cala reszta ich trzody, jak z duma o sobie mówią. No a mówią, że nie jest ich tylko kilku, bo z nimi są miliony Polaków. Prawdopodobnie chodzi im o ta milczącą większość, która wszelka politykę ma – nie powiem gdzie, ale każdy i tak wie. Ta niezagospodarowana większość, która nie chodzi do glosowania, nie odróżnia Brukseli od Moskwy no i jak powiedziałam ma wszystko, albo prawie wszystko tam, gdzie sugerowałam wcześniej, że je ma. Może to i jest jakiś sposób na spokojne życie, a mnie nic do tego. W końcu kto ma prawo narzucać drugiemu człowiekowi co dla niego ma się liczyć a co może ignorować. Nawet gdyby miał, to i tak jest to zupelnie inny temat i na inny raz. Na dzisiaj dość wiedzieć, że wspomniana wyżej trzoda na nich właśnie liczy, na tych, których polityka zupelnie nie obchodzi a czasem nawet mierzi. Skąd wiem, ze tak właśnie liczą? A no stad, że co i raz słyszę z ich wrażych ust nawolywania do wyjścia na ulice albo w inny sposób obalenia obecnego rządu, gdyż – jak twierdza – na PiS głosowało tylko 18% spośród tych, którzy, gdyby chcieli, mogliby zagłosować. No więc te pozostałe 82% należy się im, stanowi ich mandat do nawolywania do Majdanu a także powód do szukania pomocy za granica. Nie oni pierwsi tak sobie wymyślili. Co starsi z Polonusów pamiętają zapewne podobne gadanie naczelników naszego chowu. Tych samych, którzy dowiedziawszy się ilu ludzi w Polsce nie głosuje, deklarowali, że te glosy im się należą. Obiecywali, że kiedyś tam na białym koniu powrócą i te niczyje glosy pod niebiosa ich wyniosą. Albo przynajmniej prezydentem uczynią. No ale to stare czasu, dosyć chicagowskiego folkloru, bujania w obłokach i wracamy na ziemie, tzn. do pytania: skąd ich tyle. Tych, którzy mimo, że szerokim lukiem obchodzą wszelkie polityczne dyskursy po jednej czy po drugiej stronie, to jednak stoją murem po stronie totalitarnej opozycji? Właściwie to nie tak, nie tyle po ich stronie, co przeciw PiSowi stoją. Taki wniosek nasunął mi się, kiedy swoje badania na kilkunastoosobowej grupie własnych krewnych i znajomych pogłębiłam. Ktoś w tym miejscu ironicznie mógłby mi wypomnieć, że ‘no ale ma pani krewnych i znajomych, no, no’, jednak ja się nie będę tym przejmować i z góry, za nim jeszcze tak zrobi ten ktoś, odpowiem mu, że ani jednych, ani drugich – wbrew pozorom – samemu się nie wybiera. Sami przychodzą. Tu znowu zrobię dygresje, bo przypomniało mi się dziecko, które bawiąc się w piaskownicy, co i raz z wielkim smakiem coś zjadało, aż zaniepokojona opiekunka zapytała: co ty dziecko jesz? Mięsko – odpowiedziało dziecko a na pytanie o to kto mu to mięsko dal, odpowiedziało: ‘Nikt mi nie dal, samo przyszło”. No i tak właśnie jest z krewnymi, a zwłaszcza znajomymi: sami przychodzą. Anyway – to był taki dowcip na marginesie. Wyjaśniam na wszelki wypadek, gdyby ktoś pomyślał, że ja tak na poważnie. A ja przecież żartuję. Chyba. I chwacit. Genug.
Wracajmy do naszych krewnych i znajomych – mowie naszych, bo państwo zapewne również takich posiadają. Skąd oni się tacy biorą? Polityka ich nie interesuje, są szczęśliwi spowodu 500 złotych na dziecko a za wszystko co złe obwiniają obecny rząd, a już w szczególności samego Kaczyńskiego.
Opowiadałam Państwu ostatnim razem o tych wszystkich funkcjonariuszach totalitarnej opozycji, którzy od rana do nocy bombardują z większości polskojęzycznych mediów, bogu ducha winnych rodaków. Mowie „bogu ducha winnych”, no bo w końcu, kto z nich zasłużył sobie na to żeby wysłuchiwać na okrągło kwiku przerażonej trzody? Tylko ktoś, kto od lat ich słucha i kwik ten mu anielskim śpiewem w uszach pobrzmiewa. Ale co z pozostałymi, którzy – jak już powiedziałam, polityczne tematy obchodzą szerokim lukiem i kiedy słyszą takie gadanie wyłączają, jeśli nie odbiornik to przynajmniej siebie? Co z nimi, a właściwie skąd ich te anty nastroje. No owszem są wśród nich tacy, którzy chociaż nie słuchają to jednak zapomnieli wyłączyć kołchoźnik i propaganda się im bezwiednie na podświadomości odciska. A stamtąd do świadomości już tylko krok i taki polityczny analfabeta zapytany o zdanie, ni w piec ni w dziesięć cytuje sam nie wiedząc, dlaczego, poglądy trzody. To jednak w dalszym ciągu nikły procent tych o których mówiłam, kiedy pytałam „skąd ich tyle?”. To pytanie dręczyło mnie długo, zanim przypadkowo wpadłam na trop, który nawet jeśli nie doprowadził mnie do zrozumienia tego dziwnego zjawiska, to jednak pozwolił mi co nieco pojąć. Otóż kiedyś, zupełnie przypadkowo, nie wyłączyłam kołchoźnika natychmiast po wysłuchaniu godziny propagandy, lecącej z radiowęzła Totalitarnej Opozycji. Chyba ułatwię sobie życie i od tej pory zamiast powtarzać ciągle” totalitarna opozycja”, będę mówiła w skrócie T.O lub TO. Albo nie, jeszcze lepiej. Tak żeby każdy od razu wiedział o czym mowie, będę od odtąd nazywać totalitarna opozycję TOTO. W ten sposób nie tylko sens, ale również aspekt historyczny tego słowa nam nie umknie. No więc zupelnie przypadkowo, zostawiłam TOTO gadające, po tym, gdy już przestało ono mówić o polityce, inaczej mówiąc przestało prac mózgowia swoich wyznawców czy też tym, którzy w dalszym ciągu chcą, żeby było, tak jak było. Albo nawet jeszcze bardziej. No i po chwili wciągnęłam się w to co TOTO apolitycznie mówiło. A mówiło coś o melioracji Wisły, o udrażnianiu transportu rzecznego i jakieś tam podobne nikomu nie szkodzące dywagacje czynilo. Zasłuchałam się, bo i temat wydal mi się ciekawy, i specjalista zaproszony do studia pieczętował się tytułem naukowym stołecznego uniwersytetu. TOTO obiecało tez, że będzie na antenę wpuszczać słuchaczy. Tak więc zamiast oddać się bardziej użytecznemu zajęciu, pozostałam zasłuchana a przez głowę przemknęła mi myśl, że nawet po tamtej stronie są jacyś normalni ludzie. Tacy co to, chociaż maja w głowie głównie to co TOTO im mówi to i o przyrodę zadbają i ludziom pozwolą się wypowiedzieć a przede wszystkim prawdziwych fachowców o zdanie zapytają. I tak słuchałam i słuchałam, aż wreszcie usłyszałam, ze nie dobrze się dzieje w państwie polskim, bo Wiśle grozi zagląda. Otóż pan profesor oznajmił, że nie tylko ta rzeka martwą za lat kilka będzie, ale ze również wszystko co w niej lub na jej pobrzeżach żyje, wyginie jak amen w pacierzu.
Wzruszyłam się losem szczeżui i innej drobnicy zagrożonej w swoim bytowaniu. Słuchałam wiec dalej w rosnącym napięciu, gdyż chciałam dowiedzieć się, czy jest jakiś ratunek. Zwłaszcza los szczeżui z jakiegoś powodu mną wstrząsnął. Ale i o pozostałe, już mniej popularne żyjątka troskałam się, słuchając autorytatywnych i złowieszczych słów. I co się okazało? Okazało się po jakimś czasie, że tej zagładzie ekologicznej winien jest PiS! No bo przecież rządzi PiS! Kiedy tragiczna sytuacja została do końca wyjaśniona i winny ukazany w całej swojej przestępczej krasie oraz pośrednio wskazane zostały sposoby ratowania szczeżui i pozostałego zwierzostanu, przyszła pora na słuchaczy. Słuchacze, podobnie jak ja bardzo byli przejęci i błagając, wygrażając lub wyzywając domagali się położenia kresu dewastacji przyrody i … zgadliście państwo: odsunięcia PiSu od władzy. Jedna pani, sądząc po glosie nauczycielka przyrody – domagała się, żeby to zrobić natychmiast, nie czekając na wybory a po prostu składając doniesienie o popełnieniu przestępstwa do ONZ, NATO i do Unii. Niestety, w tym miejscu nastąpił mały zgrzyt w zgodnej atmosferze, która wytworzyło TOTO na linii redakcja, pan profesor i słuchacze. Oto na antenę wdarł się jakoś nieuświadomiony człowiek, który zdążył tylko powiedzieć, że sam pracuje na omawianym odcinku, że wszelkie decyzje na ten temat zapadły w 2013 roku, że Unia wysupłała już na ten cel miliardy dolarów i zagroziła ze posypia się kary, jeśli nastąpią opóźnienia w pracy nad udrożnieniem Wisły. Po tej niewczesnej a zgrzytliwej wypowiedzi, wziął i się wyłączył. Albo go wyłączono. Niestety, za późno, słowo poleciało w świat i tylko błyskawicznej reakcji profesora należy zawdzięczać, że nie doszło do czegoś gorszego. Pana profesor, nie tylko natychmiast zabrał glos, ale również mądrze oznajmił, że zarządzenia Unii, są może dobre dla Loary albo Dunaju, ale nie dla Wisły. I ze obowiązkiem rządu jest natychmiast stanąć okoniem. Inaczej mówiąc sprzeciwić się zarządzeniom Unii bo przecież chodzi o biedne zwierzątka, jeśli już ktoś nie dba o rzekę. Bystrzy słuchacze natychmiast poparli rozsądny głos pana profesora i nie tylko złajali nieodpowiedzialny element, który jakimś cudem wdarł się uprzednio na antenę, ale domagali się, żeby Unii powiedzieć stanowcze NIE! Unia nie zna polskich realiów a szarogęsić się to ona, ta Unia może we Francji lub gdzie indziej, gdzie Dunaj płynie z wolna. Po dodatkowych kilkunastu minutach sytuacja została wreszcie opanowana w zupełności, słuchacze zapomnieli o niewczesnym wybryku krytykanta jedynej słusznej myśli i myśl ta została przywrócona na swoje poczesne miejsce. Pani prowadząca z panem profesorem również wrócili do równowagi i już w sielsko-anielskiej atmosferze audycja dobiegła do końca.
Zanim będę kontynuowała, podzielę się z Państwem pewnym pomysłem, który w tej chwili przyszedł mi do głowy. Otóż jak państwo wiecie, TOTO od dłuższego czasu stara się przyprawić PiSowi antyunijną gębę, wmawiając Polakom, że on, tzn. PiS po kryjomu a za namowa Putina dąży do tzw. Polexitu. Sądzę, że zamiast prostować i zarzekać się, iż jest inaczej, rzecznik rządu, czy jakiś inny oficjał, co dziennie powinien wspominać o chociaż jednym zarządzeniu Unii z którym PiS w zupełności się zgadza i które zamierza wprowadzić w czyn. Jest przecież wiele takich ustaw pochodzących z Brukseli, co do których nie można mieć zastrzeżeń. TOTO, będzie musiało – bo taka już TOTO ma naturę, stanąć w opozycji do stanowiska PiSu, ostro zaprotestować i zażądać, żeby w interesie państwa sprzeciwić się zarządzeniom unijnym. I tak należy czynić dzień po dniu, aż wreszcie największy baran zrozumie, że to właśnie TOTO, niczym sam Putin, jest wrogiem Unii, chce z niej wystąpić a PiS na odwrót. Anyway – pomysł jest dobry – czy zostanie wykorzystany to już inna sprawa.
To było w nawiasie, wiec go zamykam, koniec dygresji i kontynuujemy nasz główny watek, to jest powracamy do szukania odpowiedzi na pytanie „skąd ich tyle”. Tych co nie tyle są po stronie TOTO, ale są przeciw PiSowi.
Wysłuchanie audycji o melioracji Wisły pokazało mi światełko w tunelu w którym poszukiwałam odpowiedzi na owo pytanie. Zaczęłam podejrzewać, że to wcale nie bierne słuchanie histerycznych i pełnych nienawiści agitek trzody jest odpowiedzialne za taką właśnie, antypisowska postawę owych ludzi, w tym moich krewnych i znajomych. Tych którzy zawsze się chlubili, ze polityka ich mierzi i ze jeśli ktoś zaczyna o polityce mówić to on idą do baru. Albo gdzie indziej, gdzie chodzą, jeśli chcą zając się czym innym. Otóż, winę ponoszą wszystkie audycje, artykuły w gazetach i w kolorowych piśmidłach dla pan, programy telewizyjne oraz pogadanki okolicznościowe dla kola gospodyń wiejskich i miejskich. Te, które są na zupełnie inne niż polityczne tematy. Wszystkie one maja w sobie sprytnie ukryta porcje jadu, która nieustannie sączy się w umysły niczego nie podejrzewających odbiorców opanowanych przez TOTO mediów. Sącza je głownie zaproszeni goście, tzw. specjaliści. Wysłuchałam wiele takich programów z udziałem profesorów, bankierów, urzędników, księgarzy, nauczycieli, post majstrów, działaczy Związku Nauczycieli, aktorów, dżokejów, sędziów, reżyserów, piosenkarzy, taksówkarzy i nie potrafiłabym wymienić dziedziny życia, której przedstawiciel nie wystąpił by w programie na tematy które nie maja nic wspólnego z polityka, ale w których zawsze, w pewnym momencie pojawia się stwierdzenie, że jeśli coś złego się dzieje to dlatego, że rządzi PiS. I ten jadowity przekaz sączony jest na okrągło z prawie wszystkich publikatorów. Istnieją cale zastępy tych tzw. specjalistów gotowych na każde zawołanie pójść i łgać. I judzić poruszając się na granicy kłamstwa za które powinno się karać.
Tak w mediach centralnych jak i tych lokalnych, które jak każdy wie są własnością spółek niemieckich. Nie trzeba tu kolejny raz przypominać od kogo te ostatnie media otrzymują instrukcje jak siać wrażą propagandę, skierowana przeciw prawowicie wybranym władzom w Polsce. Reakcja ze strony tych władz, jeśli w ogóle ma miejsce to jest znikoma i nieskuteczna.
Kiedy sobie zdałam z tego wszystkiego sprawę, przyszło mi na myśl co powiedział kiedyś Cejrowski. Pozbycie się tej wszechobecnej agitki możliwe jest tylko w jeden sposób: Wszystkich won! Żeby nie być gołosłowną, przytoczę słowa Cejrowskiego: —

(see audio)
Jednak po zastanowieniu się, każdy przyzna, że to rozwiązanie chociaż może i genialne w swojej prostocie, nie da się wprowadzić w życie. Toż to dopiero podniósł by się wrzask. Nie tylko w naszych mediach ale również w zagranicznych, głównie tych zaprzyjaźnionych z Radkiem Sikorskim. Bruksela, Berlin, Paryż a nawet Rzym w ramach walki z terroryzmem ogłosiły by, że głównym terrorysta jest PiS. Może by nawet udzieliły bratniej pomocy uciśnionym ludom skupionym wokół TOTO. Patrole niemieckiej antify pod rękę z rodzimymi parasolkami zaprowadzały by na okrągło demokracje na każdym rogu ulicy. I w ogóle strach pomyśleć co jeszcze by się działo.
Zresztą, skąd by wziąć zastępców, tych wszystkich którzy sobie won poszli, bez ryzykowania, że znowu jakiś Misiewicz się napatoczy i zamiast wykonywać swą prace będzie na dyskoteki uczęszczał, i wrogiej propagandzie w ten sposób się wysługiwał na podobieństwo tych, których zastąpił był. Albo i bardziej.
Tak więc rozwiązanie proponowane przez Cejrowskiego nie wchodzi w rachubę. Należy szukać bardziej polubownego wyjścia z przykrej sytuacji, w której się znaleźliśmy.
Może trzeba zniechęcić w sposób wystarczająco przekonywujący wszystkich tych, którzy operując na krawędzi kłamstwa rozsiewają nienawiść i pomówienia w celach osiągniecia korzyści politycznych. Nie jestem jeszcze pewna jak by to zrobić. Idea ta naszła mnie dopiero wczoraj popołudniu i nie zdążyła jeszcze do końca skrystalizować się. Jednak tak ad hoc sobie myślę, że na początek należy utworzyć jakiś specjalny urząd do odkłamywania propagandy. Może nawet takie urzędy powinny powstać przy każdym ministerstwie. Śledząc polskie media i zwracając uwagę na wszelkie tego typu fake news – jak je nazywa prezydent Trump, aż przychodzi ochota, żeby się za głowę złapać i głośno dziwować albo i wydziwiać, dlaczego nikt, nic w tej sprawie nie robi, co najwyżej zdumiewa się, że słupki w sondażach lecą w dol. Owszem, czasem dziennikarze z naszej strony napiszą artykuł, nawet czasem wyśmieją sprawcę, jednak to wygląda tak, jak kiedy kłamstwo ukaże się na pierwszej stronie gazety, a sprostowanie małym drukiem, gdzieś za nekrologami.
Na ogol reakcje, jeśli są, to są chaotyczne, sporadyczne i nieskuteczne. No chyba, że ktoś ważny uzna, że mu ogon przydepnięto.
Powie ktoś, jak zwykle znajdzie się taki ktoś i powie, że ja proponuję, aby w Polsce wprowadzić cenzurę, może nawet żeby zamykać tych co mają inne zdanie? Nic z tych rzeczy. Uważam, że zdrowa krytyka jest potrzebna, nikt nie jest nieomylny i obecny rząd również robi błędy. Wiele błędów, więcej niż byśmy my, jego zwolennicy sobie życzyli. Dlatego niech każdy pisze i mówi do woli. Jednak musi być ktoś, może właśnie takie urzędy o których mówiłam, które by nazywały po imieniu i publicznie wszystkie te praktyki z pogranicza prawa, które nie maja nic wspólnego ze zdrowa krytyka, które szkodzą państwu z przyczyn pozamerytorycznych a nawet z przyczyn które lezą poza granicami Polski. Chciałoby się, żeby te urzędy piętnowały tych, którzy szkalują przekraczając wszelkie granice nie tylko zdrowego rozsądku, ale i dobrego smaku. Słyszy się czasem opinie, że nie ma powodu odpowiadać jednej z druga nowoczesnej kobiecie, przekupnemu dziennikarzowi czy szczerbatemu politykowi, bo to co oni mówią jest niedorzeczne. Może, a nawet na pewno takie ono, to gadanie ich jest. Jednak powtarzane dzień po dniu, zgodnie z goebbelsowska zasada ten stek bzdur osiada w szerokich warstwach społecznych i tam pozostaje. Jeśli nie wyczyści się tego do dnia wyborów, jeśli ludzie nie będą tak samo nieustannie informowani skąd się wziął i czym ten paskudny osad jest, to żadne pożyteczne ustawy, żadna polityka prorodzinna, propolska nie pomoże. Dlaczego żaden polityk, dziennikarz czy nawet Kijowski nie odpuszcza, kiedy mu personalnie ktoś na ogon nadepnie, prostuje, protestuje a nawet do sądu idzie, a kiedy państwo jest tak samo szkalowane to on, ten święcie wcześniej oburzony, wzrusza tylko ramionami i co najwyżej bąknie, że to przecież bzdury?
No właśnie, dlaczego? A słupki lecą.

 Posted by at 11:31 pm

Sorry, the comment form is closed at this time.