Mar 032017
 

Felietonik Piatkowy (audio) ===> tutaj.

Minęły dnie i noce. Wiele ich minęło od czasu mojego ostatniego piÄ…tkowego monologowania. Jak zwykle wiele ku temu byÅ‚o powodów. Nie warto ich tu wyliczać, ani tym bardziej nie ma potrzeby, żeby tÅ‚umaczyć cóż to takiego siÄ™ staÅ‚o, że wÅ‚aÅ›nie dzisiaj przerwaÅ‚am wielomiesiÄ™cznÄ… abstynencje i bÄ™dÄ™ PaÅ„stwu mówić co mi Å›lina na jÄ™zyk przyniesie. Zamiast jednego czy drugiego od razu przejdÄ™ do rzeczy i zacznÄ™ zupeÅ‚nie przypadkowo byle gdzie czyli od sytuacji w polskim teatrze. Nie tylko w Teatrze Powszechnym w Warszawie a ogólnie, w polskim teatrze. Nie pamiÄ™tam, czy już paÅ„stwu opowiadaÅ‚am o tym jak to nie mogÄ…c czasami usnąć sÅ‚ucham polskojÄ™zycznego radia. Tego z Polski. Ponieważ za dnia czytam wiele polskich gazet, tych normalnych a gÅ‚ownie tych internetowych, wiÄ™c w nocy sÅ‚ucham tego czego w żadnej szanujÄ…cej siÄ™ gazecie bym nie wyczytaÅ‚a, tzn. sÅ‚ucham TOK FM u. Głównie po to, żeby zrozumieć czym sÄ… karmione lemingi i cala reszta, która coraz rzadziej, ale jednak nie patrzÄ…c na mróz i lód wychodzi na ulice, żeby wykrzyczeć swoje racje. Tak różne od racji normalnego Polaka, że nie da siÄ™ tego zjawiska pojąć bez zrozumienia kto i czym ich karmi. Karmi ich gÅ‚ownie gazeta Michnikowa, tygodnik Polityka, lisi-week i wspomniane wyżej radio TOK FM. Radio to, jeÅ›li ktoÅ› jeszcze nie wie, to przypomnÄ™. Jest ono dzieckiem tygodnika Polityka I podupadajÄ…cej gwaÅ‚townie na zdrowiu Gazety Wyborczej. Po co ja o tym mowie, przecież zaczęłam o teatrze? Ano jest powód, to co za chwile powiem, bÄ™dzie wÅ‚aÅ›nie pochodziÅ‚o z fal po dwakroć już wspomnianego radia. Otóż w radiu tym można usÅ‚yszeć wiele rzeczy. Można usÅ‚yszeć, jak miota siÄ™ w swoich porannych programach Wielowiejska, co chwile z nerwowym chichotem zaklinajÄ…c siÄ™, że to jest straszne co ten PiS wyprawia. I ze ona nie rozumie, że można aż tak. Można usÅ‚yszeć jak Å»akowski do spółki ze swÄ… trzodÄ… – Lisem, WÅ‚adyka I Wolkiem podtrzymujÄ… siÄ™ nawzajem na upadajÄ…cym duchu i zawstydzajÄ…c sÅ‚uchaczy napominajÄ… ich, żeby również tego ducha nie tracili, bo zwyciÄ™stwo jest tuz, tuz. Trzeba tylko rÄ™kÄ™ wyciÄ…gnąć a bÄ™dzie, jak byÅ‚o. Jest tamże cala ferajna odwiecznych myÅ›licieli, żeby nie powiedzieć mÄ™drców, nie precyzujÄ…c bron boże, o jakich mÄ™drców chodzi, a z których wymiennie tylko Passenta I OsiatyÅ„skiego, bo pozostaÅ‚ych nazwisk nie zapamiÄ™taÅ‚am. Zaiste mÄ™drcami być musza, bo nie tylko zwracajÄ… siÄ™ do siebie per ‘rÄ…czki caÅ‚uje panie profesorze’, ale również same mÄ…dre rzeczy opowiadajÄ…, przeklinajÄ…c przy tym czasy które nadeszÅ‚y i zachwycajÄ…c siÄ™ tymi które odeszÅ‚y. Półtora roku temu odeszÅ‚y, dwadzieÅ›cia piec lat a czasami sÅ‚ychać nutkÄ™ żalu za czasami, które odeszÅ‚y ze Å›mierciÄ… mÄ™drca wszech czasów o którym w szkoÅ‚ach dziatwa siÄ™ uczyÅ‚a, iż on żyÅ‚, on żyje i że on wiecznie bÄ™dzie z nimi żyÅ‚. No i którego nasza nieodżaÅ‚owanej pamiÄ™ci – tak o niej mÄ™drcy owi mówiÄ… – noblistka wieszczyÅ‚a, że bÄ™dzie Adamem czasów które nadchodzÄ… i wielbić go bÄ™dÄ… potomni na najdalszych, jeszcze nie odkrytych planetach. Eskalacja tÄ™sknoty za czasami minionymi przekroczyÅ‚a w tych dniach granice nie tylko absurdu, ale nawet dobrego smaku. Nie dalej jak wczoraj sÄ™dzina Gersdorf oznajmiÅ‚a, ze PiS, cofa nas do czasu zaborów. Mam nadzieje, ze ktoÅ› z nich zapÄ™dzi siÄ™ tak daleko i oznajmi wszem i wobec, ze przezywamy obecnie zloty okres w dziejach, jak za czasów Jagiellonów. ZaÅ‚ożę siÄ™, ze zrobi to mistrz intelektu i ciÄ™tego sÅ‚owa, czyli Petru.

Oczywiście, można tez usłyszeć co i raz na falach ichniego radia, śmietankę polskich polityków, wśród których prym wiodą trzej muszkieterowie opozycji parlamentarnej: Schetyna, Petru i ten trzeci, którego nazwiska teraz nie pomne. Czasem tez, wystąpi ten poza parlamentarny opozycjonista z końską kitką, a nawet koń, który mówi – obaj nazywają siebie obrońcami demokracji liberalnej, ale na mój rozum temu pierwszemu bliżej do demokracji libertyńskiej niż liberalnej. Świadczą o tym niepopłacone alimenty, faktury bez pokrycia a od kilku dni też kłopoty z powodu jakichś zbiorek publicznych na swoje nie zaspokojone potrzeby organizowane. Zbiorki się nie udały, pieniędzy nie zebrano a niesmak tylko się pogłębił. Ten drugi, koń, który mówi i skacze, coraz mniej skacze a nawet jeśli skacze, to na osobności i już bez radości. Niestety, to nie koniec listy gości radia o którym tu mówimy – występują tam czasem również przedstawiciele partii, władze trzymającej. Kilku z nich, tych samych i na zmianę wchodzą do tej wylęgarni wszelkiej wszeteczności antypolskiej i zapewne myślą, że robią dobra robotę próbując tłumaczyć niewiernym, co Kaczyński miał na myśli, kiedy sejm, rząd lub prezydent podejmowali kolejne decyzje.
Nie wiem co naprawdę nimi kieruje, tzw. parcie na sitko, czy może rzeczywiście wierzą w swoja misyjna działalność, jak wierzyli misjonarze głosząc Ewangelie ludożercom. Jak pamiętamy, ludożercy misjonarzy wysłuchali, ale potem i tak ich zjedli. Misjonarze przynajmniej do świętości w ten sposób czasami dochodzili, ci jednak co najwyżej do śmieszności dojdą.
Ale znowu zboczyÅ‚am ze Å›cieżki, na która wstÄ…piÅ‚am chcÄ…c sytuacje w polskim teatrze zaadresować. PowtórzÄ™ to jeszcze raz. ZboczyÅ‚am i dodam, że nie bez kozery użyÅ‚am tego sÅ‚owa, chociaż to nie ja zboczyÅ‚am a on, teatr, byÅ‚ zboczyÅ‚. O tym po raz pierwszy dowiedziaÅ‚am siÄ™ z radia – przepraszam za natrÄ™tnie powtarzane wyrażenie – TOK FM. Teatr zboczyÅ‚ już dawno i pozostaje tak zboczony od lat kilku, o czym z duma, lecz innymi sÅ‚owami opowiadali kiedyÅ› panowie z audycji ‘Lepiej późno niż wcale’. PaÅ„stwo majÄ… prawo nie wiedzieć, wiÄ™c bÄ™dÄ™ tÅ‚umaczyÅ‚a rzeczy elementarne – nazwa audycji wzięła siÄ™ stad, iż jej autorzy, uważajÄ…, że lepiej późno niż wcale wyjść z szafy, i nie kryć siÄ™ wiÄ™cej ze swoja orientacja. Co tam kryć siÄ™! Po wyjÅ›ciu z szafy należy – pouczajÄ… adeptów kaminautu, autorzy programu – należy walczyć zaciekle, w twarz niezboczonym niczym pieść zaciÅ›niÄ™ta, swoje zboczenie wciskać. I w takiej to audycji kiedyÅ› usÅ‚yszaÅ‚am, opinie do powtórzenia której od dÅ‚uższego już czasu szÅ‚am, szlam i dojść nie mogÅ‚am, aż wreszcie doszÅ‚am. To co tam usÅ‚yszaÅ‚am, to ni mniej, ni wiÄ™cej tylko stwierdzenie, że ze wszystkich areałów kultury w Polsce, jedynie teatr przerobiÅ‚ dogÅ‚Ä™bnie i za swój priorytet przyjÄ…Å‚ temat homoseksualizmu. To samo, bardziej bezceremonialnie powiedziaÅ‚a aktorka Szczepkowska stwierdzajÄ…c, że teatr polski opanowany jest w zupeÅ‚noÅ›ci przez homo-lobby. Skoro wiadomość o tym fakcie pochodzi z dwóch niezależnych źródeÅ‚, musi być uznana za prawdziwÄ…. Czy teraz można dziwić siÄ™ jeszcze, temu co siÄ™ dzieje w polskich teatrach? Teatrach, gdzie, cytuje ‘rzÄ…dzi homo-lobby’? Nie trzeba! Powiem wiÄ™cej, nie wolno siÄ™ dziwić temu co wyprawiajÄ… tzw. aktorzy teatralni na deskach wyheblowanych przez homo-lobby! Nie zachÄ™cam nikogo do oglÄ…dania fragmentów spektaklu ‘KlÄ…twa’. Czy to YouTube czy tym bardziej, uchowaj mnie Panie Boże – w caÅ‚oÅ›ci na żywo. Bo ciekawość ciekawoÅ›ciÄ…, jednak należy pamiÄ™tać ze taka ciekawość to pierwszy stopieÅ„ do piekÅ‚a. PiekÅ‚o jest tu zupeÅ‚nie na miejscu, gdyż chodzi o ciekawość praktyk uprawianych przez ludzi opÄ™tanych silami nieczystymi. Mowie siÅ‚y nieczyste, bo oglÄ…dajÄ…c fragmenty w Internecie, trudno mi byÅ‚o oprzeć siÄ™ wrażeniu, że mamy do czynienia z opÄ™taniem w jego klinicznej postaci. To nie jest żadna gra aktorska, to jest histeria grupy ludzi, w których jak to siÄ™ popularnie mówi ‘wszedÅ‚ diabeł’. Bez egzorcysty lepiej siÄ™ tam nie zbliżać. WkoÅ‚o tego teatru ludzie powinni siÄ™ modlić o przepÄ™dzenie sil nieczystych a przynajmniej, żeby pozostaÅ‚y one tam, w teatrze, zamiast jak jakaÅ› zaraza, roznieść siÄ™ po Å›wiecie. I na tym trzeba poprzestać.
PoczÄ…tkowo wydawaÅ‚o mi siÄ™, że siÅ‚y trzymajÄ…ce wÅ‚adze robiÄ… olbrzymi bÅ‚Ä…d nie zakazujÄ…c natychmiastowego zaprzestania satanistycznych orgii. Ze bladzi, nie zamykajÄ…c aktorów, reżysera a przynajmniej dyrektora teatru. Teraz nie tyle, że zÅ‚agodniaÅ‚am w swojej ocenie tego co tam siÄ™ wyprawia, ale doszÅ‚am do wniosku, że poza modlitwami o których wyżej wspomniaÅ‚am, należy opÄ™tanych satanistów udajÄ…cych aktorów, pozostawić samym sobie. Za to trzeba dotrzeć do wszystkich Polaków z opowieÅ›ciÄ… o tym, o bluźnierstwach, o nawolywaniu do morderstwa, o haniebnych praktykach publicznie praktykowanych, na które tylko zboczony lub chory czÅ‚owiek potrafi siÄ™ zdobyć. No i jeszcze trzeba powtarzać na okrÄ…gÅ‚o, że to Hanka Gronkiewicz Waltz dala pieniÄ…dze na ten satanistyczny pokaz, i mówić kto jeszcze z platformy lub nowoczesnej zachwycaÅ‚ siÄ™ tym pokazem poza Schering-Wielgus. Trzeba tych ludzi zapamiÄ™tać, i nie pozwolić, żeby wyborcy o nich do czasu wyborów zapomnieli, i żeby pamiÄ™tali które to partie oni reprezentujÄ…. A wtedy PiS już nie musi wiele siÄ™ wysilać, bo i tak bÄ™dzie miaÅ‚ zapewniona wÅ‚adze przez lat 30 bez maÅ‚a. Na tyle przynajmniej wyceniÅ‚ dÅ‚ugość panowania PiSu sam Giertych, kiedy na falach TOK FM u z przerażeniem dywagowaÅ‚ jakie szkody siÅ‚om totalnej opozycji wyrzÄ…dziÅ‚ przybÅ‚Ä™da z BaÅ‚kanów. I tu siÄ™ po raz pierwszy z Giertychem zgadzam. WyrzÄ…dziÅ‚ on, ten baÅ‚kaniec, niepowetowane szkody partiom, z których wywodzÄ… siÄ™ obroÅ„cy seansów satanistycznych, udajÄ…cych sztukÄ™. A wywodzÄ… siÄ™ oni – powtórzÄ™ gwoli zapamiÄ™tania – z Platformy i z Nowoczesnej. Bo trzeba o tym pamiÄ™tać. Dla wyborców niech to bÄ™dzie papierek lakmusowy, który już siÄ™ zabarwiÅ‚. Każdy porzÄ…dny czÅ‚owiek miaÅ‚ już czas, żeby siÄ™ od tych antypolskich i antykatolickich wybryków odciąć. JeÅ›li tego nie zrobiÅ‚, jeÅ›li nie potÄ™piÅ‚ swoich partyjnych kolegów, to znaczy ze jest po tej samej stronie. Po stronie zÅ‚a.
Powie ktoÅ›, pani to tak siÄ™ uwzięła na ta opozycje i jak papuga powtarza choćby nawet nie to samo, to jednak zawsze widzi pani zÅ‚o tylko po jednej stronie. No to może gwoli zadania kÅ‚amu tym wszystkim którzy tak twierdza przejadÄ™ siÄ™ trochÄ™ – a co mi tam – i po naszej opcji. RobiÅ‚am to już nie raz, jednak chyba trochÄ™ za subtelnie, bo nikt jakoÅ› nie zauważyÅ‚. Wiec dzisiaj, może jeszcze nie prosto z mostu, ale już nie tak subtelnie postaram siÄ™ powiedzieć kilka słów o tym co zÅ‚ego siÄ™ dzieje po naszej stronie. W koÅ„cu jesteÅ›my miÄ™dzy swoimi, a tych kilku kodziarzy, którzy mnie sÅ‚uchajÄ… w Chicago, liczy siÄ™ jak i ten caÅ‚y ich KOD w Polsce. ZresztÄ…, powiem paÅ„stwu szczerze, patrzÄ…c na ta nasza opozycje, nawet z jej ulicÄ… i zagranicÄ… i wszystkimi Sorosami, dochodzÄ™ do wniosku, że niewiele już oni zdziaÅ‚ajÄ….
Jeśli zaś PiS poniesie klęskę w nadchodzących wyborach, czy to samorządowych czy do parlamentu europejskiego, czy nawet do naszego własnego parlamentu, to będzie to tylko zasługa tych co w jego szeregach ciężko pracują, żeby społeczeństwo zrazić do siebie. Jeśli tak się stanie, jeśli PiS przegra to dlatego, że ludzie idąc do wyborów nie tyle będą głosowali za kim innym, co przeciw PiSowi. I dlatego – powiem, parafrazując Gomułkę – ‘należy mówić o wszelkich bolączkach w naszej partii’. Trzeba mówić, póki nie jest za późno. Zanim posunę się dalej w swoich rozważaniach, gwoli sprawiedliwości musze dodać, że jeśli PiS błądzi czasami, to nie jest to tylko wina PiSu. Słusznie powiedział prezes Kaczyński, że w braku opozycji, on sam musi pełnić role jednoosobowej opozycji w państwie polskim. O tym, że mimo tak wielu opozycjonistów, Polska nie ma innej opozycji, mówiłam już Państwu wielokrotnie. Bo ta, tzw. totalna opozycja nie jest żadną opozycją, żaden z niej pożytek, a raczej taki sam jak pożytek z człowieka, który nic innego nie robi po za tym, że stoi bezczynnie i wszystko co kto inny robi kwituje niezmiennie jednym okrzykiem: NIE!
A czasem, jak Schetyna – dodaje ‘hańba’, lub nawet ‘haniebna hańba’. Kiedy ostatni raz słuchałam prezesa PO w TOK FM, naliczyłam ze w pięciu zdaniach użyl słowa hańba w różnych jego postaciach bez mała piętnaście razy! Rozumiem, że już słów mu brakuje, ale żeby aż tak? Coś w tym musi być.
Totalna opozycja nie wnosi niczego do życia w Polsce, gdyż jej z uporem idioty powtarzanie owego NIE, nie ma żadnej wartości dla procesu politycznego w państwie. Nawet będąc największym przeciwnikiem rządów PiS, każdy przyzna, ze przecież choćby od czasu do czasu coś im dobrego wyjdzie. Ale jeśli opozycja, tak dobre jak i złe posunięcia rządu czy prezydenta komentuje tym samym słowem NIE, to kiedy ten wilk jest prawdziwy, a kiedy na niby? Żaden pożytek z takiego opozycjonisty, który nie wie co to kompromis, na którym przecież opiera się cala polityka w cywilizowanym świecie. Dlatego racje ma Kaczyński oznajmiając ze jest jedyną opozycją, jako że tylko on potrafi sensownie wytknąć błędy rządowi czy pojedynczym ministrom.
A niestety ministrowie są tylko ludźmi, widząc ze ci, którzy mieli być opozycją nie spełniają swej roli, czują się coraz bardziej panami na włościach, którymi przyszło im zarządzać. Zaczynają się oswajać z myślą, że wszystko im wolno. Zapominają, że w kolejnych wyborach, ich arogancja może wykroczyć poza granice wyrozumiałości tzw. suwerena.
A ze w tej chwili nie widać na horyzoncie żadnego przeciwnika? Nie szkodzi, zawsze jakiś Kukiz za piec dwunasta się pojawi. Pojawi się, i jeśli potrzeba odsunięcia od władzy PiS będzie wystarczająco silna, to ten ktoś nowy, kto wypunktuje ich wszystkie błędy, zyska sobie poparcie szerokich rzeszy społecznych. Nie pomogą im wtedy ani 500+ ani żadne inne pożyteczne ustawy, które rząd partii trzymającej władze ustanowił. Nie ma nic gorszego od arogancji władzy, gdyż może ona przesłonić wszelkie tej władzy osiągniecia. Jak dotąd, Jarosław Kaczyński okazywał się być genialnym strategiem politycznym, ale czy zdoła się sprzeciwić wyrastającym we własnej partii książątkom udzielnym? Tym którzy już dzisiaj ignorują zdrowy rozsadek i autorytet prezesa. A co będzie, jeśli władza do końca ich zdeprawuje? Jeśli zechcą zostać celebrytami i zamiast pracować będą brylować na salonach? Rozpędziłam się chyba nad miarę. Może dlatego że wszystko ostatnio jakoś w czarnych kolorach widzę.
Może nie jest aż tak źle. Jest jeszcze młody Morawiecki, jest też wielu innych ideowych ludzi w PiSie, którzy z pewnością będą próbowali dołączyć do konstruktywnej opozycji prezesa i przeciwstawić się niebezpiecznym tendencjom weteranów wojny wyborczej, którzy zamiast realizować program naprawy państwa, koncentrują się głownie na odcinaniu kuponów od zwycięstwa w minionych wyborach.
Miałam zamiar zakończyć dzisiejszy monolog kilkoma, najbardziej jaskrawymi przykładami na poparcie tego co dotychczas powiedziałam, jednak chyba zabrakło mi odwagi. Bo co jeśli się mylę, może zjawiska o których mowie są czymś normalnym w państwie, gdzie opozycja porzuciła swoje obywatelskie obowiązki, i zamiast konstruktywnie wytykać rządzącym ich błędy, zamiast walczyć o dobro kraju cały czas kombinuje, jakby tu w Polsce wywołać jakaś kolorową rewolucję, wyprowadzić niestabilne elementy na ulice, i do pomocy ulicy zaprosić zagranice?
Głupcy, powinni już zrozumieć, że ludzie nie wyjdą na ulice, żeby bronić ich utraconego koryta, Zaś zagranica już się pogodziła z tym, że jej jedynym partnerem w Polsce jest legalnie wybrany rząd. A oni, totalna opozycja, już tak daleko zabrnęłi w zaułek nienawiści, że nawet gdyby im się nagle oczy otwarły, nie potrafią przyznać się do błędu. Brnąć będą do samego końca po drodze, która donikąd ich prowadzi.
Żeby rozładować trochę tą ponurą atmosferę, w której się pogrążyłam opowiem państwu dowcip. Czy wiecie państwo, dlaczego my tu w Ameryce nie mieliśmy żadnej kolorowej rewolucji, żadnej próby majdanu? I dlaczego nic podobnego się tu nie zdarzy? Nie wiecie państwo? A to takie proste: Dlatego że u nas nie ma amerykańskiej ambasady.
Po zastanowieniu się musze przyznać: głupi to dowcip i zupełnie nie na miejscu. Chociaż nie mamy błękitnej, pomarańczowej, arabskiej ani majdanowej rewolucji to mamy wielu kolorowych rozgniewanych ludzi na ulicach. No i mamy tez swoje rozhisteryzowane parasolki. I wcale nie wiemy czym to się skończy.
Skoro już tak nikomu dzisiaj nie odpuszczam, to może na koniec przejadę się trochę po Polonii, tej tzw. patriotycznej Polonii, bo tej drugiej, nieraz się już ode mnie oberwało. Co było w tej materii do powiedzenia, już powiedziałam a na wyrost nawet kodziarzy okładać nie uchodzi.
Z grubsza mówiąc, to co widzimy tutaj, w pewnym sensie podobne jest do tego co jest w Polsce. Tyle, że skala nie ta, no i przede wszystkim nie mamy swojego Kaczyńskiego, zatem również nie mamy opozycji. I z tego powodu hulaj dusza piekła nie ma. Nasi polonijni patrioci, jak jeden mąż i żona w czasie wyborów się zjednoczyli. No prawie, bo już wtedy można było zauważyć zapowiedz przyszłych tzn. obecnych konfliktów na lonie tzw. polonijnej prawicy w Chicago. O ile wtedy zdarzały się pojedyncze przypadki wojny podjazdowej między zwolennikami, żeby nie powiedzieć wyznawcami poszczególnych kandydatów, to teraz te konflikty nabrały mocy i przybrały formę nowo powstałych organizacji zajętych głownie … zwalczaniem się nawzajem. Ostatni raz, kiedy można było zobaczyć zjednoczoną prawice chicagowską, był spęd kodziarzy pod Water Tower Place. Byli tam wszyscy, łącznie z tymi, którzy na co dzień widząc się, przechodzą na druga stronę ulicy. Jak z tego widać, na gwałt potrzebujemy wspólnego wroga, a tego obecnie ze świecą szukać. Bo jak się tylko jakiś pojawi, to zaraz sam się tak ośmiesza, że nasi zamiast zwierać szeregi do wspólnej walki, żarty sobie z niego, tego wroga stroją. A wspólny śmiech niestety nie łączy tak, jak wspólne zgrzytanie zębami. Dlatego dzielimy się na kilkuosobowe organizacje i … zgrzytamy zębami, na siebie nawzajem. I czekamy, każdy w swoim gronie na to, kogo władza w Polsce najbardziej wyróżni lub przytuli. A to medalem za zasługi, a to słowem pochlebnym, a to wreszcie może i jakimiś pieniędzmi. Jak dotąd, ci co po wyborach poszli w Polsce generały, ci, w których wierzyliśmy a nawet przeciw sobie wyznawaliśmy, nie kwapią się, żeby sobie o nas przypomnieć. Żadnych wyborów na horyzoncie nie widać to po co się mają wysilać albo chociaż pamiętać.
Chciałoby się krzyknąć: Ludzie, po co wam to? Wybory się skończyły! Wygraliście! Walczyliście o pryncypia, a nie o posady dla siebie w polskim parlamencie. Czy też o stanowiska w spółkach skarbu państwa. Czy też o jakąkolwiek finansową renumerację. Nawet nie o medale czy listy pochwalne.
Zycie idzie dalej, niesie ze sobą nowe wyzwania i nowe problemy. Trzeba się z nimi zmierzyć a nie wciąż przezywać walkę, która się skończyła.
PomyÅ›lawszy nad tym przez chwile musze przyznać, że nic w tym wszystkim zdrożnego. Ot tam, takie przejawy naszego polonijnego folkloru. Jakie ja mam prawo, żeby siÄ™ wymÄ…drzać? Å»adnego. Jedynie mam nadzieje, że kiedy zajdzie potrzeba, kiedy pojawi siÄ™ wspólna sprawa, wspólne zagrożenie – to znowu siÄ™ zÅ‚Ä…czymy. Albo i nie. Może siÄ™ przecież zdarzyć, że od teraz każdy bÄ™dzie chciaÅ‚ siÄ™ jednoczyć pod warunkiem, że pod jego przywództwem. Znamy z historii tego przykÅ‚ady, oj znamy. Anyway jak bÄ™dzie tak bÄ™dzie, póki co nie jest tak źle, żeby trzeba wytaczać ciężkie armaty lub chociaż rÄ™ce zaÅ‚amywać. Co prawda, sÅ‚uchacze – jak to oni maja we zwyczaju, donoszÄ… mi, że niekiedy granice Å›miesznoÅ›ci przekraczane zostajÄ… i niektórzy wchodzÄ… na teren grzÄ…ski, moralnie niepewny. Jak zwykle tam – na ten grzÄ…ski grunt – trafić można najczęściej z powodu pieniÄ…dza. Łatwy grosz nie Å›mierdzi. Tak mówili starożytni.
Nam ten pieniądz, który możemy wyrwać od polskiego rządu, tylko nie śmierdzi. Gdzie indziej zaś, mógłby być wydany z ogromnym pożytkiem. Naprawdę go potrzebują Polacy na Ukrainie, Białorusi, na Litwie, czy choćby po to aby sprowadzić rodaków z Kazachstanu. My sobie poradzimy, czyż nie? Zwłaszcza, kiedy tutaj jest wydawany na to co inni i tak za darmo od lat robili i dalej będą robić. Będą robić z poczucia obowiązku, bezinteresownym patriotyzmem zwanym.
Przecież w koÅ„cu nawet jeÅ›li trzeba zapÅ‚acić, to czyż Polonusi nie raz już pokazali, że potrafiÄ… zebrać na opÅ‚acenie artysty, który, jak to artysta, musi żyć i za jedno mu wszelkie patriotyczne powody. Ma zagrać kawaÅ‚ek, zapÅ‚aci ktoÅ› – zagra. Ma powiedzieć wierszyk – wynagrodzony odpowiednio – powie. Nawet jeÅ›li go mierzi co mówi. Pamietacie paÅ„stwo artystow, którzy z takim samym zapaÅ‚em pod Water Tower z kodziarzami stali, jak i potem na imprezach patriotycznych zupelnie innej opcji, na scenie grali i Å›piewali.
Nie sadze, że ci pierwsi im płacili, drudzy na pewno. Takoż samo z organizatorami. Owszem zdarza się, że bezinteresownie dają upust swoim patriotycznym powołaniom, ale nie za często. Jak się raz człowiek rzutki lub przedsiębiorczy przekona, że przy obecnej władzy, na patriotyzmie można zarobić, to jego rzutkość i przedsiębiorczość w dwójnasób się uwidoczni. Zaprosi do udziału tez kolegę i jeszcze paru i całkiem nieźle z tego wyżyje. Tak tutaj, jak i w Polsce. A ludzie widzą. I co? Ano nic, jako to ludzie, zgrzytają zębami. Potem odwrócą się plecami. Tacy z nich niewdzięcznicy, nie rozumieją ze w tym świecie, jeśli czegoś nie da się na walutę wymienić, to ono nie może być wiele warte.
No i na tym zaprzestane. Bo może nie jest aż tak źle. Kto to wie? Może te wszystkie przepychanki i malutkie przekręciki o niczym nie świadczą. Są tylko wytworem plotek przez zawistników uparcie rozsiewanych. A pod spodem, w samym swoim jądrze, Polonia jaką była, taką i pozostanie. Zwartą, silną i zawsze gotową pomagać sobie nawzajem i wszystkim potrzebującym. Albo i nie. To tyle na dzisiaj.

 Posted by at 9:21 pm

Sorry, the comment form is closed at this time.