July 30, 2010 at 5:37 pm
· Filed under Felietoniki Piatkowe
Minely dwa tygodnie, lato w pelni a ja nie patrzac na kanikule postanowilam z Panstwem powaznie porozmawiac. Jak postanowilam, tak i czynie. Powodem ku temu jest fakt, ze napisala do mnie list pani Krystyna. Zamiast tlumaczyc dlaczego list ten wstrzasnal mna na tyle aby go Panstwu przeczytac a przeczytawszy opatrzec komentarzem, poprostu list wezme i przeczytam. Pani Krystyna pisze:
==>na pierwszej stronie pisze< == ==> na drugiej stronie pisze< ==
Pani Krystyno, jesli mysli pani, ze bede kwestionowala fakty z zyciorysu prezydenta-elekta, ktore pani przytacza, to od razu mowie: nie bede. Z tego co pani pisze jasno wynika, ze pan prezydent-elekt jest dobrym mezem swojej zony.Jednak mezem stanu Kaczynski jest lepszym. Dalszy ciag / Read the rest »
Permalink
July 16, 2010 at 5:41 pm
· Filed under Felietoniki Piatkowe
(==>audio< ==) Minal tydzien. Tylko jeden i dlatego ten felietonik bedzie krotki. Nie wiem ile logiki mozna by sie doszukac w tym co wlasnie powiedzialam ale z pewnoscia jest jej wiecej niz prawdy w sloganie bylego marszalka na temat zgody, ktora buduje.
To nie znaczy, ze jesli ktos inny kiedys znowu powie, ze zgoda buduje to tez nie bedziemy mu wierzyc. Bo tak to juz jest, ze to samo zdanie wypowiedziane przez roznych ludzi moze miec zupelnie inna wartosc. Tak jest na przyklad kiedy dwoch ludzi nie zgadza sie w jakiejs sprawie i obaj mowia: ja mam racje. Chociaz obaj mowia to samo, to przeciez przynajmniej jeden z nich klamie. I tak wlasnie jest kiedy Komorowski mowi, ze zgoda buduje. Po doswiadczeniach dni ktore wlasnie minely, juz wiemy co tak naprawde mial on na mysli powtarzajac ni w piec, ni w dziesiec kilka razy dziennie : “zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Dalszy ciag / Read the rest »
Permalink
July 9, 2010 at 6:03 pm
· Filed under Felietoniki Piatkowe
(==>audio< ==)I znow minelo kilka miesiecy. Im wiecej czasu mija od ostatniego monologu piatkowego – zauwazylam - tym wiecej przychodzi mi na wstepie slow o przemijaniu tegoz czasu powiedziec. Tym razem jednak nie jest to jakies tam mizdrzenie sie, niewiele znaczace slowa, ktore maja wypelnic czas potrzebny na zebranie mysli do kupy, tak aby potem kiedy juz je sobie poukladam, w zdania pozbieram, beda znaczyly cos wiecej niz mialy znaczyc. Tym razem rzeczywiscie, czas ktory przeminal az prosi, zeby cos o jego wzglednej dlugosci napomknac.
Zeby przypomniec, ze czasem minuta tak wiele znaczy iz do opisania jej zawartosci godziny zabraknie, a innym razem caly dzien nie wiadomo gdzie sie podzial, nic po sobie nie zostawiajac. Z ostatnimi miesiacami bylo jak z ta minuta. Jednak nie czasu brakuje aby co sie w nich wydarzylo powiedziec, ale raczej nie do konca wiadamo co sie stalo, dlaczego i co to wszystko znaczy. Wierze, ze kazde zdarzenie oprocz swej tresci wymiernej, posiada tresc symboliczna, ukryte znaczenie, ktore jesli odczytac sie uda, latwiej jest zyc potem i latwiej sens zobaczyc w chaosie, do nikad – jak sie wydaje – nie prowadzacych nastepnych dni. Im bardziej uniwersalny symbol uda nam sie oswoic tym wieksza jego moc sprawcza i porzadkujaca nam zycie. Bylismy najpierw oslupialymi swiadkami wydarzen a potem brali czynny w nich udzial, tak jak rozumielismy nasza powinnosc. Nie jeden raz jeszcze przyjdzie nam o tym rozmawiac na antenie, nie jeden monolog piatkowy z tych rozmow powstanie.
Jesli posialam metlik w Panstwa glowach, to od razu zarzekam sie, iz tym razem nie mialam tego zamiaru. Chodzilo mi o tragedie pod Smolenskiem, pierwsza kampanie, pierwsze wybory, druga kampanie, drugie wybory i jakby tego bylo nie dosc, to jeszcze … ale nie uprzedzajmy faktow. Dalszy ciag / Read the rest »
Permalink