admin

FP 2017-04-07 Facebook, Otwarty Mikrofon i nie tylko

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2017-04-07 Facebook, Otwarty Mikrofon i nie tylko
Apr 072017
 

Felietonik Piatkowy ===> audio

I znów minął tydzień, tylko jeden z nich minął i dlatego z czystym sumieniem, nie tracąc cennego czasu mogę od razu przejść do rzeczy, zamiast – jak to zwykle ma miejsce – krygować się, tłumaczyć, obiecywać poprawę i na inne sposoby radzić sobie z faktem, że felietonik piątkowy znowu ukazał się z tak dużym opóźnieniem. Jednak nie tym razem. Jako się rzekło, tym razem rzeczywiście minął tylko jeden. Wiec, skoro nic już nie stoi na przeszkodzie, żeby przejść do rzeczy, tak i uczynię, czyli w samej rzeczy przejdę do rzeczy.

No to porozmawiajmy.

Teraz będzie dowcip … a nie, nie będzie. Jakoś nic śmiesznego nie przychodzi mi teraz na myśl.
Co bystrzejszy słuchacz, już po wysłuchaniu tych kilku słów dotychczas przeze mnie wypowiedzianych z pewnością nabrał podejrzenia, że coś tu jest nie tak jak być powinno. Ja zaś na miejscu tegoż hipotetycznego i podejrzliwego słuchacza poszła bym o krok dalej i stwierdziła, że są możliwe dwa wytłumaczenia dla tak ślamazarnego i niczego nie wyjaśniającego początku dzisiejszego gadania mojego.
I tak, najsampierw podejrzewałabym samą siebie, że nie wiem o czym mam zamiar mówić a ta paplanina bierze się stąd, iż rozpaczliwie próbuje odnaleźć temat, który nie tylko dalby się pociągnąć przez następnych kilkanaście minut, ale również żeby na tyle zainteresował słuchaczy, aby ci – jak to zwykle ma miejsce – zasypali mnie przyzwoitą ilością – nie koniecznie pozytywnych maili tuz po zakończeniu programu. Podejrzewałabym, że mówiąc do państwa te słowa, które właśnie mowie, przebiegam w pamięci wszystkie wydarzenia minionego tygodnia, te tutejsze amerykańskie, ale również te z Brukseli i z Warszawy, a prze-bieg-nąwszy staram się zapamiętać, które są na tyle bulwersujące co by z nich udała się sklecić zajmująca opowiastkę. I żeby opowiastka ta dala się zakończyć przejmującym crescendo w postaci imperatywu moralnego wołającego o pomstę do nieba albo przynajmniej powodującego, że słuchacz zaduma się nad tym co usłyszał. Continue reading »

 Posted by at 7:15 pm

FP 2017-03-31 Ginące szczeżuje

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2017-03-31 Ginące szczeżuje
Mar 312017
 

audio – kliknij ===> tutaj

I znów minął tydzień, albo dwa. No niech będzie, minęło ich cztery i przyszedł czas, żeby znowu z mojej jaskini rozległ się ryk.
O czym dzisiaj? Sama jeszcze nie wiem, ale rozpocznę tym, co mnie od dłuższego czasu nurtuje a w czym do tej pory nie potrafiłam się rozeznać. Otóż drąży mnie pytanie: Skąd w dalszym ciągu w Polsce znajduje się tylu zwolenników totalnej opozycji? Właściwie powinno się mówić ‘totalitarnej opozycji’. Lepiej brzmi i niech tak pozostanie.
Skąd biorą się ludzie, Continue reading »

 Posted by at 11:31 pm

FP 2017-03-03 A u nas nie ma amerykanskiej ambasady

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2017-03-03 A u nas nie ma amerykanskiej ambasady
Mar 032017
 

Felietonik Piatkowy (audio) ===> tutaj.

Minęły dnie i noce. Wiele ich minęło od czasu mojego ostatniego piątkowego monologowania. Jak zwykle wiele ku temu było powodów. Nie warto ich tu wyliczać, ani tym bardziej nie ma potrzeby, żeby tłumaczyć cóż to takiego się stało, że właśnie dzisiaj przerwałam wielomiesięczną abstynencje i będę Państwu mówić co mi ślina na język przyniesie. Zamiast jednego czy drugiego od razu przejdę do rzeczy i zacznę zupełnie przypadkowo byle gdzie czyli od sytuacji w polskim teatrze. Nie tylko w Teatrze Powszechnym w Warszawie a ogólnie, w polskim teatrze. Nie pamiętam, czy już państwu opowiadałam o tym jak to nie mogąc czasami usnąć słucham polskojęzycznego radia. Tego z Polski. Ponieważ za dnia czytam wiele polskich gazet, tych normalnych a głownie tych internetowych, więc w nocy słucham tego czego w żadnej szanującej się gazecie bym nie wyczytała, tzn. słucham TOK FM u. Głównie po to, żeby zrozumieć czym są karmione lemingi i cala reszta, która coraz rzadziej, ale jednak nie patrząc na mróz i lód wychodzi na ulice, żeby wykrzyczeć swoje racje. Tak różne od racji normalnego Polaka, że nie da się tego zjawiska pojąć bez zrozumienia kto i czym ich karmi. Karmi ich głownie gazeta Michnikowa, tygodnik Polityka, lisi-week i wspomniane wyżej radio TOK FM. Radio to, jeśli ktoś jeszcze nie wie, to przypomnę. Jest ono dzieckiem tygodnika Polityka I podupadającej gwałtownie na zdrowiu Gazety Wyborczej. Po co ja o tym mowie, przecież zaczęłam o teatrze? Ano jest powód, to co za chwile powiem, będzie właśnie pochodziło z fal po dwakroć już wspomnianego radia. Otóż w radiu tym można usłyszeć wiele rzeczy. Można usłyszeć, jak miota się w swoich porannych programach Wielowiejska, co chwile z nerwowym chichotem zaklinając się, że to jest straszne co ten PiS wyprawia. I ze ona nie rozumie, że można aż tak. Można usłyszeć jak Żakowski do spółki ze swą trzodą – Lisem, Władyka I Wolkiem podtrzymują się nawzajem na upadającym duchu i zawstydzając słuchaczy napominają ich, żeby również tego ducha nie tracili, bo zwycięstwo jest tuz, tuz. Trzeba tylko rękę wyciągnąć a będzie, jak było. Jest tamże cala ferajna odwiecznych myślicieli, żeby nie powiedzieć mędrców, nie precyzując bron boże, o jakich mędrców chodzi, a z których wymiennie tylko Passenta I Osiatyńskiego, bo pozostałych nazwisk nie zapamiętałam. Zaiste mędrcami być musza, bo nie tylko zwracają się do siebie per ‘rączki całuje panie profesorze’, ale również same mądre rzeczy opowiadają, przeklinając przy tym czasy które nadeszły i zachwycając się tymi które odeszły. Półtora roku temu odeszły, dwadzieścia piec lat a czasami słychać nutkę żalu za czasami, które odeszły ze śmiercią mędrca wszech czasów o którym w szkołach dziatwa się uczyła, iż on żył, on żyje i że on wiecznie będzie z nimi żył. No i którego nasza nieodżałowanej pamięci – tak o niej mędrcy owi mówią – noblistka wieszczyła, że będzie Adamem czasów które nadchodzą i wielbić go będą potomni na najdalszych, jeszcze nie odkrytych planetach. Eskalacja tęsknoty za czasami minionymi przekroczyła w tych dniach granice nie tylko absurdu, ale nawet dobrego smaku. Nie dalej jak wczoraj sędzina Gersdorf oznajmiła, ze PiS, cofa nas do czasu zaborów. Mam nadzieje, ze ktoś z nich zapędzi się tak daleko i oznajmi wszem i wobec, ze przezywamy obecnie zloty okres w dziejach, jak za czasów Jagiellonów. Założę się, ze zrobi to mistrz intelektu i ciętego słowa, czyli Petru. Continue reading »

 Posted by at 9:21 pm

FP 2016-03-05 – Kulisy i meandry

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2016-03-05 – Kulisy i meandry
Mar 062016
 

Felietonik ===> tutaj.

Obiecane materiały uzupełniające (jeszcze nie wszystkie, będę uzupełniać w miarę wolnego czasu).

Niepoprawni.pl o manifestcji KODu w Chicago ===> tutaj.

https://www.youtube.com/watch?v=8Af31r9qFlQ&feature=youtu.be

https://youtu.be/cYkb9rX5kmk

https://youtu.be/Y5HDTQL9JRY

https://youtu.be/LRIkJTmn1GQ

https://youtu.be/jVQEX8Ghqec

https://youtu.be/AR8JL0RV5ss

https://youtu.be/70mx6lF-7VQ

https://youtu.be/o3MlgODIK4U

Zerwane obrady ZKP w dniu 2016-03-03 ===> tutaj.

 Posted by at 12:09 pm

FP 2014-06-06 – Szwedzi w Warszawie czyli co tam Panie po wyborach

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2014-06-06 – Szwedzi w Warszawie czyli co tam Panie po wyborach
Jun 072014
 

IMG_1437

Dzisiejszy Felietonik ===> tutaj.(audio)

Minęły trzy dni a zanim skończę ten mój cotygodniowy wysiłek – minie ich siedem. Być tez może, ze minie ich więcej, bo w tym tygodniu – już to wiem – nic się nie wydarzy w porównaniu z tym, co się będzie działo, kiedy Polacy świętować będą 25 lat post=komunizmu. Czyli za tydzień. Chociaż to nie do końca tak, ze nic się nie dzieje. Dzieją się dzieje, tyle ze nieoficjalnie, poza kurtyna lub w kuluarach. Nagłaśnianie tych wydarzeń niczemu nie służy i tylko niepotrzebnie przysporzyłoby reklamy przedsięwzięciom, których reklamować nie chcemy. Czyli byłoby laniem wody na młyn odwetowców, którzy z rozmaitych powodów i za duże pieniądze chcą zmienić krajobraz medialny polonijnego Chicago.
Poniedziałek – Maj 26.
Dzisiaj przenosimy się do Polski, bo wiele jest ku temu powodów.
W zasadzie powinnam poczekać do jutra, bo jest święto i kobieta pracująca powinna odpoczywać lub spać. W żadnym wypadku nie pracować. Ani w ogródku ani w kuchni. Niech pies lapie muchy w kuchni, niech ogródki zarastają chwastem, a ja zamiast plewić ziele albo z psem się użerać usiądę sobie przed komputerem i sprawdzę pobieżnie, co tam panie po wyborach. Powiedziałam pobieżnie, bo o szczegółach – choćbym nie chciała – i tak dowiem się od państwa po w poł do szóstej wieczorem.
Albo jeszcze wcześniej droga elektroniczna od moich stałych informatorów. Otwieram pocztę i rzeczywiście maili pełno, a co drugi to bardziej radosny. Okazuje się, ze w końcu wygraliśmy. A już zaczynałam ulegać piso-sceptykom, którzy od jakiegoś czasu próbują mnie przekonać, ze PiS nigdy nie wygra. Mówią mi, spodobało się PiSowi w opozycji i tam postanowił pozostać. Żeby potwierdzić wyborcze doniesienia emalii, również pobieżnie poczytam teraz, co na rozmaitych stronach piszą w tym samym temacie. Czytam, czytam i czytam i oczy przecieram. Co się okazuje? Okazuje się, ze PiS jednak nie wygrał a tylko o mało, co i by wygrał. Dziwi natomiast – co widać już na pierwszy rzut oka, ze Platforma stawała na głowie i długo zwlekała z tym, aby ogłosić swoje zwycięstwo. Dziwi, bo przecież i tak te wysiłki nie zmienia ilości posłów, których wyśle do Brukseli. Continue reading »

 Posted by at 11:14 am
Jul 162010
 


(==>audio< ==) Minal tydzien. Tylko jeden i dlatego ten felietonik bedzie krotki. Nie wiem ile logiki mozna by sie doszukac w tym co wlasnie powiedzialam ale z pewnoscia jest jej wiecej niz prawdy w sloganie bylego marszalka na temat zgody, ktora buduje.

To nie znaczy, ze jesli ktos inny kiedys znowu powie, ze zgoda buduje to tez nie bedziemy mu wierzyc. Bo tak to juz jest, ze to samo zdanie wypowiedziane przez roznych ludzi moze miec zupelnie inna wartosc. Tak jest na przyklad kiedy dwoch ludzi nie zgadza sie w jakiejs sprawie i obaj mowia: ja mam racje. Chociaz obaj mowia to samo, to przeciez przynajmniej jeden z nich klamie. I tak wlasnie jest kiedy Komorowski mowi, ze zgoda buduje. Po doswiadczeniach dni ktore wlasnie minely, juz wiemy co tak naprawde mial on na mysli powtarzajac ni w piec, ni w dziesiec kilka razy dziennie : “zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Continue reading »

 Posted by at 5:41 pm
Feb 112009
 

Zyl z malpami, zyl z malp a mimo to pozostal absolutnie krysztalowy. Niesiolowski to potwierdza wlasnym autorytetem bo tez tam byl, widzial transparenty tych skloconych malp i zeby samemu nie zdziczec, recytowal sobie cos z Mickiewicza, ale na moj rozum to raczej bylo z Michnika lub Urbana. A zreszta, prosze otworzyc ponizszy link, przeczytac, posluchac i zobaczyc:

Czumę oskarża małpiarnia z Chicago

Stefan Niesiolowski wystepowal z podobnie krasomowcza obrona Lecha Walesy (video obok z prawej). Jak dotad pan Czuma nie podziekowal publicznie St. Niesiolowskiemu, wyrazil jedynie zazenowanie i lekki smutek spowodu zainteresowania jego zyciem finansowym. Chociaz pan Czuma znany jest w Chicago glownie ze slow “nic nie umknie naszej uwadze”, to jednak podejrzewam ze tym razem wolalby zeby go pamietano raczej jak autora jego prawie tak samo slynnego powiedzenia: “spuscmy zaslone milczenia… “. Moze bysmy i spuscili gdyby nie Niesiolowski Stefan. Od tej chwili “PO wieczne czasy” bedziemy pamietac czasy, kiedy to miedzy nami, malpami zyl nieskazitelny bohater, krysztalowy czlowiek. Oj bedziemy. Moze nawet ktos z nas ksiazke napisze, kto wie?

A poki co jeszcze jedna dramatyczna wiadomosc. Otoz Czuma nie tylko zyl z malpami i z malp ale okazuje sie ze sfrustrowane, msciwe i chore z nienawisci malpy pluly na niego. Szczegoly tutaj: Na Czumę napluli ludzie chorzy z nienawiści Nie jestem pewna ale na wszelki wypadek przydaloby zaszczepic posla. Z malpami nigdy nie wiadomo. Oj, nie.

Lektura uzupelniajaca (uprzejmie prosze o nadsylanie dodatkowyych odsylaczy):

1. Czuma tłumaczy się i obraża Polonię
2. Komorowski o Czumie: długów najlepiej nie mieć
3. Minister Czuma ma dług. Wobec obywateli
4. Czuma: Długi spłaciłem. Życie w USA jest trudne
5. Czuma: nie ma podstaw do dymisji
6. Chicagowskie długi Czumy
7. Przebudzenie rozowej pantery
8. Czuma: nie mam długów
9. z Czumy bije blask prawdy
10. Czuma nie splacil dlugow
11. Tusk: Czuma nie ma dlugow
12. Czuma nie jest święta krowa
13. Pitera: To brzmi glupio
14. Histerycy jeszcze pochwala Czume, nie wiadomo jak bedzie z historykami.
15. Czuma przeprasza Polonie: Jesli ktos poczul sie dotkniety … i nie jest alkoholikiem to przepraszam.
16. Kto z Chicago wynajal dedektywa zeby pognebic Czume?
17. Minicz: Nie chce dobijac zazdroszczacych Czumie.
18. Dusza: Czuma byl moim nieszczesciem.
19. REK: Rodem z magla
20. Wprost: Kiedy dymisja Czumy?

Na razie wystarczy … zamiescimy jeszcze jeden link, po dymisji lub rezygnacji.

 Posted by at 3:09 pm
Aug 172007
 

W ostatnich dniach zrobilo sie znowu glosno o tzw “diversity” czyli o wielokulturowosci. Jak wszyscy wiemy silne grupy nacisku od lat promuja spolecznosci wielokulturowe w Ameryce jako panaceum na wszystkie bolaczki panstwa skladajacego sie z przedstawicieli wielu kultur. Oficjalna doktryna glosi, ze spolecznosci wielokulturowe- gdzie kazdy kazdego nie tylko akceptuje ale i holubi – sa silniejsze, zdrowsze i bardziej produktywne od spolecznosci jednokulturowych.
Wielokulturowosc jest propagowana wszedzie, w miejscu gdzie mieszkamy, gdzie pracujemy, gdzie odpoczywamy. Nie dotyczy to tylko wielokultorowosci w sensie rasowym,etnicznym, religijnym, ale i obyczajowym. Wystarczy spojrzec na politykow maszerujacych w pierwszych szeregach na paradach homoseksualistow. Nie bierze sie to tylko z sily politycznej tej orientacji, juz raczej na odwrot – ich sila polityczna bierze sie z przestrzegania doktryny o wielokulturowosci.
Wyniki badan socjologa z Harvardu, Roberta Putmana zaskoczyly wielu, w tym rowniez jego samego. Mimo dosyc duzego dorobku naukowego tego liberalnego naukowca zaczyna sie o nim mowic jako o….niedouczonym rasiscie. Continue reading »

 Posted by at 2:18 pm
Aug 102007
 

Friday, August 10, 2007
We wczorajszym wydaniu “Philadelphia Daily News” ukazal sie artykul pod znamiennym tytulem: “Zeby ocalic Ameryke potrzebujemy nastepnego ataku jak ten z 9/11”. Autorem jest felietonista gazety Stu Bykofsky. Nie trzeba dodawac ze jest on neokonserwatysta. Jak mozna sie latwo domslec, autor ubolewa ze Amerykanie stracili swoj zapal do przemeblowania Bliskiego Wschodu, zapal ktorym zapalali po ataku terorystycznym 11 wrzesnia. Jak pamietamy fakt, ze bedzie mozna uzyc zaatakowania Ameryki jako pretekstu do rozprawienia sie z wlasnymi wrogami byl jak miod na ich serce dla niektorych. Przez kilka dni po zamachu 11 wrzesnia gdzieniegdzie w amerykanskich mediach mozna bylo znalezc wiadomosc o kilku obywatelach jednego z panstw Bliskiego Wschodu ktorzy przygladajac sie plonacym wiezowcom tanczyli z radosci. Oczywiscie nie byli to Arabowie. Wiadomosc ta szybko zniknela i zastapiono ja powtarzanymi na okraglo klipami pokazujacymi tanczace radosnie Palestynki. Na slowo uwierzylismy komentatorom telewizyjnym, ze Palestynki tanczyly z radosci spowodowanej nieszczesciem ktore spotkalo Ameryke. Continue reading »

 Posted by at 2:37 pm
Jan 122007
 

==>Zapis dzwiekowy< == I znow minal tydzien. Nie bede dodawala, ze minely Swieta, Nowy Rok oraz inne kamienie milowe w kalendarzu naszych dni. Nie bede, bo szkoda czasu. Tyle spraw sie nazbieralo a ja tu mam jakies nic nie znaczace wyliczanki zamiast wstepu wyczyniac? Wiec przejde od razu do tego co mysle - nie czekajac az uspie Panstwa uwage na tyle, ze kazda powazna mysl wyda sie potem duzo madrzejsza niz jest. Jednak najpierw musze zawiesc oczekiwania tych sluchaczy ktorzy w lot lapia kazda aluzje i powzieli, nie wiadomo dlaczego przeswiadczenie, ze bede mowic o arcybiskupie Wielgusie. Continue reading »

 Posted by at 5:59 pm
Nov 102006
 


Tutaj mozna uslyszec nagranie dzwiekowe

I znow minal tydzien, wybory za nami a spekulacje dopiero sie rozpoczynaja. Chociaz przewidywalismy taki wynik, to nikt nie wazyl sie dotad zapuszczac zbyt gleboko w kraine gdybania: ‘co bedzie jesli republikanie rzeczywiscie przegraja?’ I wreszcie przyszedl na to czas. Juz wiadomo, ze zanim zapadna wazkie decyzje w sprawie zmian w polityce beda lecialy glowy. Rumsfeld juz polecial, to mozna bylo przewidziec chciaz zaledwie tydzien temu prezydent stanowczo twierdzil, ze Rumsfeld pozostanie na stanowisku tak dlugo jak on sam. Jednak nikt powazny powaznie slow prezydenta nie traktuje od dawna. Kazdy wie, ze decyzje zapadaja poza jego plecami. Prezydent jedynie oglasza co zostalo postanowione. Czasem jest ostatnim ktory dowiaduje sie o swoich decyzjach. Tak zdarzylo sie np w sprawie sprzedazy zarzadzania portami arabskiej kompani. No ale to stare dzieje. Wracajmy do scinania glow. Continue reading »

 Posted by at 7:38 pm
Nov 032006
 

I znow minol tydzen, do wyborow tylko cy dni pozostalo jesce. Wlasciwie powinnam byla powiedzec, ze az cy dni zeby mozna bylo zalatwic co poceba, pselozyc wazne sprawy z wtorku na inny dzen tygodnia, zeby we wtorek znalezc chwile casu na pojsce do urn wyborcych i zaglosowac. Jesce tylko powiem – chsonsc bzmi w tsinie w Scebzesynie i na tym zakoncze swoje obywatelskie mazurzenie*, ktore jak Polonia w Chicago dluga i szeroka stalo sie nawykiem w naszych lokalnych mediach, w domach i na ulicy w ciagu ostatnich tygodni. Tym sposobem, chociaz tylko symbolicznie dalam jeszcze raz dowod, ze jestem czescia Polonii chicagowskiej i ze nic co polonijne nie jest mi obce, chociaz nie mieszkam w Chicago. Kiedy Polonia nic innego nie mowi tylko ‘Mazur to’, ‘Mazur tamto’ i od switu do nocy sobie mazurzy, to ja tez na swoj skromny sposob przykladam reke do zboznego dziela. Niewatpliwie nalezy oczekiwac, ze na zblizajacym sie balu dziedzictwa tym razem nie od poloneza a od mazura wszystko sie zacznie. Ale juz beze mnie. Ja swoje zrobilam i prosze mi niczego nie amputowac. Ups, to chyba nie bylo mazurzenie a raczej walesowanie. Tak czy inaczej, dosyc zartow. Wybory tuz, tuz. Kazdy powinien pojsc i oddac swoj glos. Jesli do tej pory ktos nie zostal przekonany o waznosci takiego postepku to juz nic go nie przekona. Rowniez watpie, zeby w tym momencie ktos jeszcze zmienil swoja decyzje w sprawie na kogo glosowac. Jednak kampanie wyborcze beda trwaly do ostatniej godziny. Sztaby wyborcze juz przestaly zadawac sobie trud przekonywania kogokolwiek dlaczego nalezy glosowac na ich kandydata. Teraz chodzi tylko o to zeby zniechecic do glosowania na kontrkandydata.
Continue reading »

 Posted by at 8:30 pm
Feb 272004
 

I znow minal tydzien, ostatki za nami, sroda popielcowa za nami i rozpoczal sie okres Wielkiego Postu– okres do zadumy, refleksji i rekolekcji. W zasadzie powinnam dac sobie spokoj z piatkowymi felietonikami az do Wielkiej Nocy, ale poniewaz nie bylaby to zadna dla mnie pokuta, wiec jesli nadejdzie potrzeba- bede dalej monologowac z Panstwem w piatkowe wieczory. No moze w ramach kompromisu- na czas Postu powstrzymam sie od niektorych tematow. Tak aby nikomu nie przerywac zamyslenia ani nikogo nie denerwowac. Dlatego tez nie skorzystam dzisiaj z propozycji kilku sluchaczy, ktorzy domagaja sie, zebym powiedziala wprost co mysle o krucjacie przeciwko rezyserowi Bohdanowi Porebie i wszystkim tym ktorzy kryja sie za jego przyjazdem do Chicago. A takze przeciwko tym co osmielili sie promowac spotkania z nim i z jego filmami. Mimo ze do naszych lokalnych krucjantow dolaczyl Nowy Dziennik nowojorski, to nie podejme sie dzisiaj tego tematu tez dlatego, ze sama nie wiem co sie za tym przedsiewzieciem kryje. To znaczy wiem kto, tylko nierozumiem po co – ta sprawa jest rozdmuchiwana i jatrzona w dalszym ciagu. Nawet juz po wyjezdzie rezysera. A moze tu wcale nie chodzilo o pana Porebe, a jego osoba byla tylko pretekstem do osiagniecia jakichs innych celow? Tak mowia niekorzy z moich informatorow. Continue reading »

 Posted by at 7:41 am
Feb 062004
 

I znow minal tydzien, kolejny tydzien wyborczego roku. Nalezaloby zatem- ze zdwojona energia pozbierac mysli z gazety i telewizora, poukladac w przekonywujace i zgrabne slowa, a potem przekazac je panstwu . Nalezaloby, bo przeciez czas leci. Wybory tuz, tuz. Nie mozemy przeciez pozwolic …. itd, itd Wiec nalezaloby. A mnie sie dzisiaj niechce. Naszla mnie apatia, zwatpienie, chandra polityczno-propagandowa, i przestalam – mam nadzieje ze tylko na chwile – widziec sens dodawania swoich slow – do tego co ostatnio zostalo powiedziane, na tak zwanych najwyzszych szczeblach. Zostalo powiedziane i natychmiast przekazane dalej do wiadomosci publicznej przez posluszne publikatory. Publicznosc wysluchala, przelknela i nawet nikomu nie odbilo … sie. Ten wlasnie brak niestrawnosci mnie najmocniej porazil i wprowadzil w indolencki stan umyslowego bezwladu. No bo jesli my, jako opinia publiczna – jestesmy w stanie przyjac do wiadomosci bez zmruzenia oka i bez zgrzytania zebami – prezydenckie podsumowanie raportu Kay’a o braku broni masowego razenia w Iraku, to wlasciwie nie pozostaje juz nic innego tylko wzruszyc ramionami a potem pozwolic im opasc, i pograzyc sie w smutnych rozmyslaniach. Continue reading »

 Posted by at 7:48 am