FP 2016-03-05 – Kulisy i meandry

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2016-03-05 – Kulisy i meandry
Mar 062016
 

Felietonik ===> tutaj.

Obiecane materiały uzupełniające (jeszcze nie wszystkie, będę uzupełniać w miarę wolnego czasu).

Niepoprawni.pl o manifestcji KODu w Chicago ===> tutaj.

https://www.youtube.com/watch?v=8Af31r9qFlQ&feature=youtu.be

https://youtu.be/cYkb9rX5kmk

https://youtu.be/Y5HDTQL9JRY

https://youtu.be/LRIkJTmn1GQ

https://youtu.be/jVQEX8Ghqec

https://youtu.be/AR8JL0RV5ss

https://youtu.be/70mx6lF-7VQ

https://youtu.be/o3MlgODIK4U

Zerwane obrady ZKP w dniu 2016-03-03 ===> tutaj.

 Posted by at 12:09 pm

FP 2014-06-06 – Szwedzi w Warszawie czyli co tam Panie po wyborach

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2014-06-06 – Szwedzi w Warszawie czyli co tam Panie po wyborach
Jun 072014
 

IMG_1437

Dzisiejszy Felietonik ===> tutaj.(audio)

Minęły trzy dni a zanim skończę ten mój cotygodniowy wysiłek – minie ich siedem. Być tez może, ze minie ich więcej, bo w tym tygodniu – już to wiem – nic się nie wydarzy w porównaniu z tym, co się będzie działo, kiedy Polacy świętować będą 25 lat post=komunizmu. Czyli za tydzień. Chociaż to nie do końca tak, ze nic się nie dzieje. Dzieją się dzieje, tyle ze nieoficjalnie, poza kurtyna lub w kuluarach. Nagłaśnianie tych wydarzeń niczemu nie służy i tylko niepotrzebnie przysporzyłoby reklamy przedsięwzięciom, których reklamować nie chcemy. Czyli byłoby laniem wody na młyn odwetowców, którzy z rozmaitych powodów i za duże pieniądze chcą zmienić krajobraz medialny polonijnego Chicago.
Poniedziałek – Maj 26.
Dzisiaj przenosimy się do Polski, bo wiele jest ku temu powodów.
W zasadzie powinnam poczekać do jutra, bo jest święto i kobieta pracująca powinna odpoczywać lub spać. W żadnym wypadku nie pracować. Ani w ogródku ani w kuchni. Niech pies lapie muchy w kuchni, niech ogródki zarastają chwastem, a ja zamiast plewić ziele albo z psem się użerać usiądę sobie przed komputerem i sprawdzę pobieżnie, co tam panie po wyborach. Powiedziałam pobieżnie, bo o szczegółach – choćbym nie chciała – i tak dowiem się od państwa po w poł do szóstej wieczorem.
Albo jeszcze wcześniej droga elektroniczna od moich stałych informatorów. Otwieram pocztę i rzeczywiście maili pełno, a co drugi to bardziej radosny. Okazuje się, ze w końcu wygraliśmy. A już zaczynałam ulegać piso-sceptykom, którzy od jakiegoś czasu próbują mnie przekonać, ze PiS nigdy nie wygra. Mówią mi, spodobało się PiSowi w opozycji i tam postanowił pozostać. Żeby potwierdzić wyborcze doniesienia emalii, również pobieżnie poczytam teraz, co na rozmaitych stronach piszą w tym samym temacie. Czytam, czytam i czytam i oczy przecieram. Co się okazuje? Okazuje się, ze PiS jednak nie wygrał a tylko o mało, co i by wygrał. Dziwi natomiast – co widać już na pierwszy rzut oka, ze Platforma stawała na głowie i długo zwlekała z tym, aby ogłosić swoje zwycięstwo. Dziwi, bo przecież i tak te wysiłki nie zmienia ilości posłów, których wyśle do Brukseli. Continue reading »

 Posted by at 11:14 am
Jul 272012
 

Minelo duzo czasu, caly rok minal nie wiadomo kiedy, i przyszedl wreszcie czas, zeby piatkowym zwyczajem porozmawiac z Panstwem za pomoca felietoniku piatkowego. Zebralo sie kilka spraw o ktorych mowic w codziennych audycjach ani przystoi, ani tez czasu nie starcza. Tak, tak – dwie godziny to nie jest zbyt wiele aby moc o wszystkim porozmawiac. Mimo to nigdy nie przyszlo mi do glowy, zeby jakies knowania, zwlaszcza z tych podlych- kiedy to w oczy przyjazn sie deklaruje a za plecami intrygi snuje – nigdy by mi przez mysl nie przeszlo, zeby na szkode ktoregos z kolegow radiowcow na naszej stacji dzialac, i probowac jego lub jej czas antenowy ukrasc. A sa tacy, oj sa. I swoja niecna robote szlachetnie tlumacza szkodliwoscia dla ogolu – mojej pracy; a po nocach, juz mniej szlachetnie wzdychaja, a nawet modly zanosza, ze eh gdybys Panie Boze ten czas od piatej do siodmej jakos pozwolil mi zdobyc. To by sie dopiero swiatu w Chicago pokazalo! I rozne jeszcze rzeczy nocna pora im do glowy przychodza ale nigdy to, co mowi staropolskie porzekadlo, iz zlemu tancerzowi nawet spodnica przeszkadza – a nie inna niz moja pora nadawania programu.
To byl tylko taki marginesik, bo ja dzisiaj nie o tym chcialam mowic. Zreszta, kto wie – moze i ten marginesik ma wiele wspolnego z tym o czym bedzie dalej. Kto wie? Przeciez od czasow Stalina, czy tez Berii, nie ma spraw, ktorych by nie mozna ze soba polaczyc, paragraf znalezc, wydac wyrok jaki sie zechce a potem go wykonac..
A teraz do rzeczy. Od kilku, moze nawet kilkunastu tygodni, dostaje wzmozona korespondencje od moich informatorow, ktorym bardzo dziekuje bo nawet jesli mozna donosicielami ich nazwac, to donosza w slusznej sprawie. Inaczej skad bym wiedziala co sie w polonijnych, tzw mediach- dzieje? Nie slucham, nie czytam i nie ogladam – nie tylko z powodu braku czasu. No wiec moi nieodplatni donosiciele donosza mi, iz zaobserwowali niespotykana-od-czasow-Cholodeckiego- i zwiazanych z nim spadochroniarzy, aktywnosc- zmierzajaca do wyzwolenia Polonii. Tzn, zaobserwowali dzialalnosc pewnych osob, ktorzy znowu probuja wyzwolic Polonie z – cytuje: “katolicko-faszystowskich wplywow”; a pierwszym krokiem do tego celu jest – znowu cytuje” “usuniecie tego scierwa z Otwarego Mikrofonu”. Continue reading »

 Posted by at 6:09 pm
Jun 252012
 

Dzieja sie dziwne rzeczy, bedziemy je odnotowywac, zasluguja na to. Tutaj beda archiwizowane moje reakcje, mini felietoniki w odpowiedzi ad hoc na wysoce zorganizowane akcje, ktorych efekty Panstwo co jakis czas mozecie zauwazyc. Nie trzeba dodawac, ze Andrzej Jarmakowski z dwojka wspolpracownikow stanowi ideologiczne zaplecze tych atakow. W miare pojawiania sie nowych informacji na temat tego kto za tym stoi, bedziemy zamiesczac je tutaj.

07-23-12
Dochadza mnie sluchy, ze czolowy przedstawiciel Legion Wyzwolenia Poloni im. Anodiny w polonijnym radiu, niejaki Wisniewski w braku rezultatow wyplywajacych z dotychczasowych trudow zaczyna eskalowac swoja kampanie zarzutow, pomowien i obelg pod moim adresem (moim i tych wszystkich ktorzy w jakikolwiek sposob wyrazaja swoje watpliwosci co do nieomylnosci grazdanki Anodiny). Do ogolnikowych pomowien o klamstwa zaczyna dolaczac konkrety – oczywiscie klamliwe, co za chwile udowodnie. Otoz ponoc w ostatnia niedziele wyrazil kategoryczne stwierdzenie, ze zaden przedstawiciel administracji w Waszyngtonie nigdy nie powiedzial jakoby Amerykanie wyrazili gotowosc udzielenia pomocy Polakom w sprawie sledztwa dotyczago katastrofy smolenskiej.
Jako, ze niejednokrotnie cytowalam te wypowiedz przedstawiciela administracji oraz reakcje na te wypowiedz przedstawiciela administracji Tuska – czuje sie w obowiazku podac kilka linkow, ktore w jednoznacznym swietle stawiaja prawdomownosc w/w Wisniewskiego.
Dopoki ogolnikowo zarzuca mi rozmaite nieprzyjemne rzeczy, porusza sie on na bezpiecznym dla siebie gruncie – w koncu kazdemu wolno miec swoje zdanie na temat mojej osoby i mojej wrazej pracy “na polonii”. Moze nawet nazywac mnie “scierwem, ktore musi zniknac” jak to robi jego wierny komentator podpisujacy sie “mk” i ktorego tozsamosc nie jest dla nikogo tajemnica. Moze, chociaz z tym zadaniem mojego znikniecia to sprawa nie jest taka znowuz bezpieczna i wielu sluchaczy namawia mnie abym doniosla o owych pogrozkowatych zyczeniach gdzie potrzeba. Tak na wszelki wypadek.
Continue reading »

 Posted by at 5:27 pm
Jul 152011
 

Minely tygodnie, wiele z nich minelo. Czy raczej wiele ich minelo. Niby to samo, a jednak subtelna roznica jest. Nie bede nawet probowala rozwodzic sie nad tym w czym tkwi roznica, bo juz widze co by bylo gdybym jednak. Bylby margines na marginesie i kolejny margines z wieloma odsylaczami jesli juz nie do pekatych woluminow na polkach bibliotecznych to przynajmniej do rozmaitych stron wikipedii. A przeciez tak nalezaloby robic zawsze kiedy chcemy cos precyzyjnie powiedziec. Inaczej ryzykujemy, ze znowu ktos nas zle zrozumie, a zrozumiawszy zle czyli na opak, natychmiast … ale o tym potem, jesli starczy czasu.

Teraz tylko powiem, ze nawet tlumaczac dlaczego nie zamierzam tlumaczyc juz sie uwiklalam tak, ze nie wiem jak ten watek sensownie zakonczyc i przejsc od razu do rzeczy. Bowiem sprawa nie jest blaha, czesto chcac cos innym przekazac, uzywamy skrotow myslowych – prosze nie mylic z mysloksztaltami, ktorych unieszkodliwianie, jak sie dowiadzialam z listu sluchaczki, stanowi calkiem intratny buzines dla specjalistow od mysloksztaltow i ich radiowych propagatorow. Zeby nie bylo watpliwosci, moja zlosliwosc byla zamierzona – i nie jest przejawem zlego humoru, wrodzonej zlosliwosci lub innymi efemerycznymi idiosynkrazjami a jedynie swiadczy, ze ciagle do swietosci mi daleko, gdyz nie potrafie nadstawiac drugiego policzka. Powiem wiecej, oddaje z nawiazka, aczkolwiek nie wymieniam nazwiska.
Wytlumaczywszy swoj sprzeciw przeciw merkantylnemu zabijaniu mysloksztaltow – w koncu Bog je po cos stworzyl, czyz nie? – wracam do skrotow myslowych, ktorych to uzywamy bez opamietania nawet nie zastanowiwszy sie co z tego wynika. Co innego, kiedy uzywamy ich swiadomie. Wtedy nie tylko wiecej mozemy powiedziec ale czasami nawet wogole cos mozemy dzieki nim powiedziec. Taki poeta na ten przyklad. Gdyby nie owe skroty, jego wiersze bylyby – nie ujmujac niczego Czestochowie – niczym wiecej niz rymami czestochowskimi. A on sam poeta z glowa nie ta. Aha, zanim zapomne, czy wiecie juz panstwo, ze mysloksztalty moga byc przechowywane w saszetkach a umiejetnie uzyte pozwalaja pozbyc sie cholesterolu, swierzbu, zawrotow glowy i kaca. Oczywiscie kluczem jest tu “umiejentnie uzyte”. Jesli ktos uzyje mysloksztalta w sposob nieumiejentny to moze nabawic sie takich klopotow, ze nawet zaden Mongolczyk nie pomoze. Continue reading »

 Posted by at 10:43 pm
May 062011
 

(==>audio< ==)Minely swieta. Minal pierwszy maj, trzeci maj – tylko kilka tygodni a tyle wydarzen. Od razu zapowiem, ze ani slowa nie powiem dzisiaj o beatyfikacji polskiego papieza. Nie przystoi mieszac tematu tak podnioslego z przyziemnymi sprawami polityczno-obyczajowymi. To powiedziawszy przyznam, ze nie mialam nawet czasu zeby usiasc i podumac. Bo tylko usiasc to czas mialam – jak kazdy kto w tych dniach nie odstepowal telewizora. Nawet ci, ktorzy na codzien – tak jak ja – od najgorszych wymyslaja gadajacym glowom ktore zapelniaja ekran w przerwach miedzy reklamami. A skoro nie mialam czasu, zeby wlasnym rozumem sie posluzywszy zrozumiec cos z tego co sie dookola wyczynia to o czym mi mowic w ten piatkowy wieczor? Hm, moglabym, wzorem wielu wspomnianych wyzej gadajacych glow, wybrac sobie pierwszy lepszy temat a potem gadac i gadac byle co. Gadac co mi slina na jezyk przyniesie baczac jedynie by sie nie przejezyczyc niechcacy lub w sposob zamierzony. Chocby tak jak dziennikarz z Fox’u, ktory w niedziele wieczorem, potem sie poprawiwszy, najpierw wyrazil swa radosc z powodu smierci Obamy. Moglabym tak wlasnie dlugo i o niczym opowiadac siejac spustoszenie w glowach sluchaczy lub przynajmniej pograzajac te glowy w odmetach zametu. Continue reading »

 Posted by at 5:45 pm
Apr 012011
 

Dzisiaj nietypowy felietonik, dlatego nawet o przemijaniu tygodni nie wspomne tylko od razu przejde do rzeczy i wyjasnie, ze dzisiaj bedzie o tym co mowia inni. Nie tyle zreszta mowia, a co pisza. Jeszcze dokladniej – napisali a teraz chca opublikowac w formie ksiazki. Niejeden ze sluchaczy slusznie zachnie sie w tym miejscu. Kto dzisiaj czyta ksiazki! Do dobrego wrecz tonu nalezy, na pytanie co ostatnio czytales, westchnac z bolem na twarzy i odezwac sie w te slowa: Skad ja mam wziac czas zeby czytac. Tak ciezko musze pracowac. I tu nastepuje wyliczanie majace potwierdzic, ze bardzo ciezka i ze bez tej pracy swiat by sie przekrecil. Takie juz czasy nastaly – jesli ktos czyta to najwyzej o tym, ze cos zosatalo napisane. Mimo to odbywaja sie ogolnonarodowe debaty na temat tresci ksiazek, ktorych nikt nie mial w reku. Na przyklad ksiazka niejakiego Grossa.Pol roku przed ukazaniem sie ksiazki dyskusje doprowadzaly dyskutantow do bialej goraczki. Nie wiem co bedzie, kiedy ksiazka wreszcie znajdzie sie w ksiegarniach? Moze juz tam jest? Nie jestem pewna, nie sprawdzalam. Zaden w miare inteligentny czlowiek, ktory jakims trafem przeczytal jedna jego ksiazke nigdy zadnej innej tegoz autora nie powinien brac do reki. Wiadomo – raz oszust, zawsze oszust. Zycie jest zbyt krotkie zeby dawac jeszcze jedna szanse byle oszustowi. Pozatym tyle jest ksiazek dookola, trzeba byc niezle porabanym – jak mowia malolaty, zeby zajmowac sie takimi propagandowymi paszkwilami. Ale ja nie o paszkwilach dzisiaj, a o porzadnych ksiazkach. Ksiazki, nikt ich nie czyta a ludzie ciagle pisza nowe. Pisza z potrzeby serca, albo dlatego ze moga. A dzisiaj moze kazdy. Nawet maszyny do pisania nie trzeba. Nie trzeba rowniez konczyc zadnych szkol. Ot pare szuczek wystarczy. Jak zrobic cut, jak zrobic paste i juz jest sie pisarzem. Moze to jest rowniez jednym z powodow dlaczego tak rzadko ludzie czytaja – tyle zapisanej makulatury lezy na polkach ksiegarskich. A klasyki czytac nie przystoi, to tak jakby sie przyznac iz ma sie braki w wyksztalceniu. Uchowaj Boze! No i jeszcze jedna wstydliwa sprawa, czytanie wymaga wysilku psychicznego jesli juz nie intelektualnego. Nikomu to sie nie kalkuje, zwlaszcza ze wystarczy wlaczyc telewizor lub radio i mozna uslyszec co w ksiazkach pisze. Ale zeby samemu czytac? Aha to juz bylo. Zaczynam sie powtarzac. Z tego wniosek, ze chociaz temat ktory sobie wybralam jest nieprzyjemny – najwyzsza pora zeby sie z nim zmierzyc. Continue reading »

 Posted by at 3:50 pm
Mar 042011
 

Minal tylko tydzien, a ja nie czekajac az minie ich wiecej rozpoczynam swoj piatkowy monolog. Mozna by pomyslec, ze z okazji zblizajacego sie milowymi krokami swieta klasy robotniczej podjelam stachanowskie zobowiazanie i bede pisac bez opamietania tak duzo az ilosc przejdzie w jakosc, a felietoniki piatkowe stana sie nimi naprawde. Jednak prawdziwy powod dla ktorego nie odczekalam przynajmniej dwu tygodni jest to, iz pomyslalam sobie ze jesli powiedzialo sie A, to jesli juz nie cale abecadlo przynajmniej kilka dalszych liter nalezy powiedziec. Wiec dzisiaj bedzie na litere B. Zeby nie tracic czasu, przerwe wpol slowa dopiero co rozpoczety wstep i od razu przejde do rzeczy. Jednak zanim opowiem o kilku e-mailach otrzymanych w ostatnich dniach, opowiem historyjke posiadajaca optymistyczne zakonczenie. Cos co zbudzi nadzieje, iz czasami z sytuacji wydawaloby sie bez wyjscia mozna wyjsc z pokrzepionym sercem, odzyskana wiara w drugiego czlowieka a nawet z zyskiem. A zreszta, co ja bede wyciagac wnioski skoro kazdy moze to zrobic osobiscie. Otoz byl sobie farmer, nie sam byl lecz mial on trzech synow oraz 17 krow. Na lozu smierci podyktowal taki testament: najstarszy syn otrzyma polowe stada, sredni – trzecia a najmlodszy odziedziczy dziewiata czesc krow. Synowie zajeci smutkiem zwiazanym z odejsciem ojca, ani przez chwile nie spojrzeli w testament do czasu jego smierci. Natomiast tuz po niej, zasumowali sie szczerze. Nie byli przygotowani na jakkikolwiek uboj krow, jednak z testamentu wynikalo, iz bez cwiartowania ktorejs z nich obejsc sie nie moze. Tak im zaczely mijac dni. Siedzieli w bezczynnosci owladnieci niemoca ktora na nich spadla z powodu trudnosci zwiazanej ze spelnieniem woli ojca. Krowy nie mialy sie lepiej i tez podupadaly na zdrowiu wskutek braku paszy tresciwej i naleznej im opieki. Continue reading »

 Posted by at 5:53 pm
Feb 252011
 



(==>audio< ==) Tym razem nie minelo wiele tygodni, nie ma wiec powodu aby szukac wymowki, a znalazwszy ja, w charakterze wstepu do kolejnego monolgu piatkowego wykorzystac. Tym nie mniej, cos na wstepie powiedziec przystoi. Ot, chocby to, ze niezaleznie od tego co sie dzieje w Otwartym Mikrofonie - tydzien za tygodniem mija. Minelo lato i jesien. Zanim sie obejrzymy - zima przeminie.Moglabym dodac: lato, jesien i zimy polowa przeminely bo musialy. Jednak nie dodam. Ta informacja nie wnosi niczego wartosciowego do naszej rozmowy. Po pierwsze, kazdy wie, ze wszystko co jest przeminac musi. Po drugie, chociaz kazdy wie, to znajdzie sie nie jeden i bedzie upieral sie, iz nie koniecznie, bo musi to na Rusi a w Ameryce jest inaczej. A' propos Rusi … . Albo nie. Nie bedzie ani slowa o Rusi. Nie dam sie dzisiaj poniesc latwym tematom. Dzisiaj bedzie o sprawach trudnych i waznych. Zanim jednak do takich spraw przejdziemy, chocby pobieznie musze zaadresowac temat niepowazny jednak naprzykrzajacy sie i przez to – uzywajac slow ministra-radiowca – nie zezwalajacy aby spuscic nan zaslone milczenia. Juz kazdy domyslil sie – bedzie o Domaradzkim i jego kolejnym kaciku Lucji Sliwy. Tak jest, niczym s.p.prezes Moskal w Dzienniku Chicagowskim, doczekalam sie wlasnego kacika w Dzienniku Zwiazkowym. Inne czasy, inna gazeta inni ludzie a kacik podobny. Podobny bo przyswieca mu cel taki sam: wzbudzic zainteresowanie przechodnia na tyle, zeby ten przystanal, grosz wyslupal i gazete zakupil zamiast pojsc i za niewydany pieniadz kupic dziecku cukierka. Wiadomo, ludzie sa jacy sa, od ust sobie odejma a plotki z magla nie przepuszcza. Nic na to nie poradzimy. Co prawda, w przypadku gazety – jak pokazuje historia – metoda magla na podniesienie stopnia poczytnosci jest bronia obosieczna. Continue reading »

 Posted by at 6:28 pm
Feb 042011
 

(==>audio< ==)

Poniewaz minelo wiele tygodni, przyszedl czas na kolejny felietonik piatkowy. Od razu wyjasniam, ilosc minionych tygodni nie byla jedynym ani najwazniejszym powodem dla ktorego ten czas przyszedl. Bez wchodzenia w szczegoly dodam, ze zaistnialy ku temu inne wazne powody, ktore mozna by nazwac czynnikami wewnetrznymi, zewnetrznymi i naciskami ze strony sluchaczy. Wplywu zadnego z tych powodow nie bede precyzowac, jedynie dodam, ze na podjecie trudnej decyzji o przedstawieniu Panstwu dzisiejszego monologu zawazylo rowniez to, ze coraz czesciej zdarza mi sie konstatowac, iz obecny stan swiata wskazuje na to, ze stoi on na glowie. Wszedzie i coraz czesciej widze symptomy tego – badz co badz chorobowego stanu. Nie bede dzisiaj monologowac z Panstwem o wielkiej polityce, czy to ogolnoswiatowej, czy to – uchowaj mnie Panie Boze o wydarzaniach nad Wisla. Zamiast tego zastanowimy sie wspolnie komu w ogole wolno zajmowac sie polityka, ktore tematy polityczne wolno podejmowac a przede wszystkim nad tym jakie poglady sa dopuszczalne. Ktore z nich trzeba popierac a ktore ganic lub nawet karac za ich gloszenie. Karac, na przyklad bijac – przepraszam za wyrazenie – po mordach, jak sugeruje Daniel Olbrychski. Continue reading »

 Posted by at 8:26 pm
Jul 302010
 

Minely dwa tygodnie, lato w pelni a ja nie patrzac na kanikule postanowilam z Panstwem powaznie porozmawiac. Jak postanowilam, tak i czynie. Powodem ku temu jest fakt, ze napisala do mnie list pani Krystyna. Zamiast tlumaczyc dlaczego list ten wstrzasnal mna na tyle aby go Panstwu przeczytac a przeczytawszy opatrzec komentarzem, poprostu list wezme i przeczytam. Pani Krystyna pisze:
==>na pierwszej stronie pisze< == ==> na drugiej stronie pisze< == Pani Krystyno, jesli mysli pani, ze bede kwestionowala fakty z zyciorysu prezydenta-elekta, ktore pani przytacza, to od razu mowie: nie bede. Z tego co pani pisze jasno wynika, ze pan prezydent-elekt jest dobrym mezem swojej zony.Jednak mezem stanu Kaczynski jest lepszym. Continue reading »

 Posted by at 5:37 pm
Jul 162010
 


(==>audio< ==) Minal tydzien. Tylko jeden i dlatego ten felietonik bedzie krotki. Nie wiem ile logiki mozna by sie doszukac w tym co wlasnie powiedzialam ale z pewnoscia jest jej wiecej niz prawdy w sloganie bylego marszalka na temat zgody, ktora buduje.

To nie znaczy, ze jesli ktos inny kiedys znowu powie, ze zgoda buduje to tez nie bedziemy mu wierzyc. Bo tak to juz jest, ze to samo zdanie wypowiedziane przez roznych ludzi moze miec zupelnie inna wartosc. Tak jest na przyklad kiedy dwoch ludzi nie zgadza sie w jakiejs sprawie i obaj mowia: ja mam racje. Chociaz obaj mowia to samo, to przeciez przynajmniej jeden z nich klamie. I tak wlasnie jest kiedy Komorowski mowi, ze zgoda buduje. Po doswiadczeniach dni ktore wlasnie minely, juz wiemy co tak naprawde mial on na mysli powtarzajac ni w piec, ni w dziesiec kilka razy dziennie : “zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Continue reading »

 Posted by at 5:41 pm
Jul 092010
 

(==>audio< ==)I znow minelo kilka miesiecy. Im wiecej czasu mija od ostatniego monologu piatkowego – zauwazylam - tym wiecej przychodzi mi na wstepie slow o przemijaniu tegoz czasu powiedziec. Tym razem jednak nie jest to jakies tam mizdrzenie sie, niewiele znaczace slowa, ktore maja wypelnic czas potrzebny na zebranie mysli do kupy, tak aby potem kiedy juz je sobie poukladam, w zdania pozbieram, beda znaczyly cos wiecej niz mialy znaczyc. Tym razem rzeczywiscie, czas ktory przeminal az prosi, zeby cos o jego wzglednej dlugosci napomknac. Ciocia Klara z mojego ogrodka Zeby przypomniec, ze czasem minuta tak wiele znaczy iz do opisania jej zawartosci godziny zabraknie, a innym razem caly dzien nie wiadomo gdzie sie podzial, nic po sobie nie zostawiajac. Z ostatnimi miesiacami bylo jak z ta minuta. Jednak nie czasu brakuje aby co sie w nich wydarzylo powiedziec, ale raczej nie do konca wiadamo co sie stalo, dlaczego i co to wszystko znaczy. Wierze, ze kazde zdarzenie oprocz swej tresci wymiernej, posiada tresc symboliczna, ukryte znaczenie, ktore jesli odczytac sie uda, latwiej jest zyc potem i latwiej sens zobaczyc w chaosie, do nikad – jak sie wydaje – nie prowadzacych nastepnych dni. Im bardziej uniwersalny symbol uda nam sie oswoic tym wieksza jego moc sprawcza i porzadkujaca nam zycie. Bylismy najpierw oslupialymi swiadkami wydarzen a potem brali czynny w nich udzial, tak jak rozumielismy nasza powinnosc. Nie jeden raz jeszcze przyjdzie nam o tym rozmawiac na antenie, nie jeden monolog piatkowy z tych rozmow powstanie.
Jesli posialam metlik w Panstwa glowach, to od razu zarzekam sie, iz tym razem nie mialam tego zamiaru. Chodzilo mi o tragedie pod Smolenskiem, pierwsza kampanie, pierwsze wybory, druga kampanie, drugie wybory i jakby tego bylo nie dosc, to jeszcze … ale nie uprzedzajmy faktow. Continue reading »

 Posted by at 6:03 pm
Mar 262010
 

Znowu minal czas jakis i jak tak dalej pojdzie to bede mogla powrocic do pierwotnego zwyczaju i nazywac ten czas ktory uplynal od ostatniego piatkowego monologu, nie jakims tam czasem, ale zwyczjnie tygodniem. Jednak, aby nie zapeszyc a takze aby za wiele nie mowic o rzeczach nieistotnych, od razu przechodzimy do rzeczy. Bo w rzeczy samej, nazbieralo sie tych spraw do omowienia jak zwykle co niemiara. Najlepiej byloby poruszyc je w punktach, ale z doswiadczenia wiem, ze to prowadzi do jeszcze wiekszego chaosu zamiast porzadek w monolg wprowadzic. 2 psy jeden ogon Juz po chwili od rozpoczecia punktowania pojawia sie potrzeba podpunktow, a jeszcze potem podpunkty do podpunktow i ani sie obejrzec nie wiadomo juz czy mowimy o problemie 3.5.1 czy 5.1.3. Zupelnie jak to bylo z kolejnymi wersjami Windows. Nic dziwnego, ze bardzo szybko numerowania zaniechano i zaczeto uzywac etykietek, a to Vista, a to cos tam. To jednak chyba tez sie nie sprawdzilo, bo oto znowu pojawilo sie okno numer siedem. Moze to nie tak i siedem nie powinno tu byc rozumiane liczebniczo lecz w przenosni, jak np siedem dni tygodnia lub siodemka w kartach, czyli tydzien lub kosa. Albo jeszcze cos bardziej nie wiadomo co. No i znowou zboczylismy tam gdzie nas nieposiano ani nie zamierzalismy ladowac, czyli na manowcach. Gdyby nie to, ze marginesy zostaly wyrugowane, powiedziec by mozna, ze znowu nas znioslo na margines. A zreszta, po co ja o tym opowiadam skoro tyle waznych spraw stoi w kolejce i o kazdej z nich chociaz kilka zdan trzeba powiedziec. Bo jesli nie, to wiadomo – slowa krytyki, obrazanie sie a nawet zwyczajne impertynencje moga mnie spotkac ze strony uwaznych sluchaczy. Dlatego juz nie ogladajac sie na boki, przechodze do meritum i na wstepie przypominam, iz ostatnim razem rozmawialam o poprawnosci politycznej, przy czym chociaz tematu nie zakonczylam to jednak udalo mi sie sprowokowac kilku sluchaczy do wypowiedzenia sie ‘za’. Dwa razy tyle wypowiedzialo sie przeciw a najwiecej sposrod nich swoim zwyczajem zachowalo pelne wymowy milczenie. Z tymi ostatnimi nie bede dyskutowac, chocby z powodu owej brzemiennosci w ich milczeniu. Continue reading »

 Posted by at 6:25 pm