FP 2017-04-07 Facebook, Otwarty Mikrofon i nie tylko

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2017-04-07 Facebook, Otwarty Mikrofon i nie tylko
Apr 072017
 

Felietonik Piatkowy ===> audio

I znów minął tydzień, tylko jeden z nich minął i dlatego z czystym sumieniem, nie tracąc cennego czasu mogę od razu przejść do rzeczy, zamiast – jak to zwykle ma miejsce – krygować się, tłumaczyć, obiecywać poprawę i na inne sposoby radzić sobie z faktem, że felietonik piątkowy znowu ukazał się z tak dużym opóźnieniem. Jednak nie tym razem. Jako się rzekło, tym razem rzeczywiście minął tylko jeden. Wiec, skoro nic już nie stoi na przeszkodzie, żeby przejść do rzeczy, tak i uczynię, czyli w samej rzeczy przejdę do rzeczy.

No to porozmawiajmy.

Teraz będzie dowcip … a nie, nie będzie. Jakoś nic śmiesznego nie przychodzi mi teraz na myśl.
Co bystrzejszy słuchacz, już po wysłuchaniu tych kilku słów dotychczas przeze mnie wypowiedzianych z pewnością nabrał podejrzenia, że coś tu jest nie tak jak być powinno. Ja zaś na miejscu tegoż hipotetycznego i podejrzliwego słuchacza poszła bym o krok dalej i stwierdziła, że są możliwe dwa wytłumaczenia dla tak ślamazarnego i niczego nie wyjaśniającego początku dzisiejszego gadania mojego.
I tak, najsampierw podejrzewałabym samą siebie, że nie wiem o czym mam zamiar mówić a ta paplanina bierze się stąd, iż rozpaczliwie próbuje odnaleźć temat, który nie tylko dalby się pociągnąć przez następnych kilkanaście minut, ale również żeby na tyle zainteresował słuchaczy, aby ci – jak to zwykle ma miejsce – zasypali mnie przyzwoitą ilością – nie koniecznie pozytywnych maili tuz po zakończeniu programu. Podejrzewałabym, że mówiąc do państwa te słowa, które właśnie mowie, przebiegam w pamięci wszystkie wydarzenia minionego tygodnia, te tutejsze amerykańskie, ale również te z Brukseli i z Warszawy, a prze-bieg-nąwszy staram się zapamiętać, które są na tyle bulwersujące co by z nich udała się sklecić zajmująca opowiastkę. I żeby opowiastka ta dala się zakończyć przejmującym crescendo w postaci imperatywu moralnego wołającego o pomstę do nieba albo przynajmniej powodującego, że słuchacz zaduma się nad tym co usłyszał. Continue reading »

 Posted by at 7:15 pm

FP 2017-03-31 Ginące szczeżuje

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2017-03-31 Ginące szczeżuje
Mar 312017
 

audio – kliknij ===> tutaj

I znów minął tydzień, albo dwa. No niech będzie, minęło ich cztery i przyszedł czas, żeby znowu z mojej jaskini rozległ się ryk.
O czym dzisiaj? Sama jeszcze nie wiem, ale rozpocznę tym, co mnie od dłuższego czasu nurtuje a w czym do tej pory nie potrafiłam się rozeznać. Otóż drąży mnie pytanie: Skąd w dalszym ciągu w Polsce znajduje się tylu zwolenników totalnej opozycji? Właściwie powinno się mówić ‘totalitarnej opozycji’. Lepiej brzmi i niech tak pozostanie.
Skąd biorą się ludzie, Continue reading »

 Posted by at 11:31 pm

FP 2017-03-03 A u nas nie ma amerykanskiej ambasady

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2017-03-03 A u nas nie ma amerykanskiej ambasady
Mar 032017
 

Felietonik Piatkowy (audio) ===> tutaj.

Minęły dnie i noce. Wiele ich minęło od czasu mojego ostatniego piątkowego monologowania. Jak zwykle wiele ku temu było powodów. Nie warto ich tu wyliczać, ani tym bardziej nie ma potrzeby, żeby tłumaczyć cóż to takiego się stało, że właśnie dzisiaj przerwałam wielomiesięczną abstynencje i będę Państwu mówić co mi ślina na język przyniesie. Zamiast jednego czy drugiego od razu przejdę do rzeczy i zacznę zupełnie przypadkowo byle gdzie czyli od sytuacji w polskim teatrze. Nie tylko w Teatrze Powszechnym w Warszawie a ogólnie, w polskim teatrze. Nie pamiętam, czy już państwu opowiadałam o tym jak to nie mogąc czasami usnąć słucham polskojęzycznego radia. Tego z Polski. Ponieważ za dnia czytam wiele polskich gazet, tych normalnych a głownie tych internetowych, więc w nocy słucham tego czego w żadnej szanującej się gazecie bym nie wyczytała, tzn. słucham TOK FM u. Głównie po to, żeby zrozumieć czym są karmione lemingi i cala reszta, która coraz rzadziej, ale jednak nie patrząc na mróz i lód wychodzi na ulice, żeby wykrzyczeć swoje racje. Tak różne od racji normalnego Polaka, że nie da się tego zjawiska pojąć bez zrozumienia kto i czym ich karmi. Karmi ich głownie gazeta Michnikowa, tygodnik Polityka, lisi-week i wspomniane wyżej radio TOK FM. Radio to, jeśli ktoś jeszcze nie wie, to przypomnę. Jest ono dzieckiem tygodnika Polityka I podupadającej gwałtownie na zdrowiu Gazety Wyborczej. Po co ja o tym mowie, przecież zaczęłam o teatrze? Ano jest powód, to co za chwile powiem, będzie właśnie pochodziło z fal po dwakroć już wspomnianego radia. Otóż w radiu tym można usłyszeć wiele rzeczy. Można usłyszeć, jak miota się w swoich porannych programach Wielowiejska, co chwile z nerwowym chichotem zaklinając się, że to jest straszne co ten PiS wyprawia. I ze ona nie rozumie, że można aż tak. Można usłyszeć jak Żakowski do spółki ze swą trzodą – Lisem, Władyka I Wolkiem podtrzymują się nawzajem na upadającym duchu i zawstydzając słuchaczy napominają ich, żeby również tego ducha nie tracili, bo zwycięstwo jest tuz, tuz. Trzeba tylko rękę wyciągnąć a będzie, jak było. Jest tamże cala ferajna odwiecznych myślicieli, żeby nie powiedzieć mędrców, nie precyzując bron boże, o jakich mędrców chodzi, a z których wymiennie tylko Passenta I Osiatyńskiego, bo pozostałych nazwisk nie zapamiętałam. Zaiste mędrcami być musza, bo nie tylko zwracają się do siebie per ‘rączki całuje panie profesorze’, ale również same mądre rzeczy opowiadają, przeklinając przy tym czasy które nadeszły i zachwycając się tymi które odeszły. Półtora roku temu odeszły, dwadzieścia piec lat a czasami słychać nutkę żalu za czasami, które odeszły ze śmiercią mędrca wszech czasów o którym w szkołach dziatwa się uczyła, iż on żył, on żyje i że on wiecznie będzie z nimi żył. No i którego nasza nieodżałowanej pamięci – tak o niej mędrcy owi mówią – noblistka wieszczyła, że będzie Adamem czasów które nadchodzą i wielbić go będą potomni na najdalszych, jeszcze nie odkrytych planetach. Eskalacja tęsknoty za czasami minionymi przekroczyła w tych dniach granice nie tylko absurdu, ale nawet dobrego smaku. Nie dalej jak wczoraj sędzina Gersdorf oznajmiła, ze PiS, cofa nas do czasu zaborów. Mam nadzieje, ze ktoś z nich zapędzi się tak daleko i oznajmi wszem i wobec, ze przezywamy obecnie zloty okres w dziejach, jak za czasów Jagiellonów. Założę się, ze zrobi to mistrz intelektu i ciętego słowa, czyli Petru. Continue reading »

 Posted by at 9:21 pm

FP 2016-03-05 – Kulisy i meandry

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2016-03-05 – Kulisy i meandry
Mar 062016
 

Felietonik ===> tutaj.

Obiecane materiały uzupełniające (jeszcze nie wszystkie, będę uzupełniać w miarę wolnego czasu).

Niepoprawni.pl o manifestcji KODu w Chicago ===> tutaj.

https://www.youtube.com/watch?v=8Af31r9qFlQ&feature=youtu.be

https://youtu.be/cYkb9rX5kmk

https://youtu.be/Y5HDTQL9JRY

https://youtu.be/LRIkJTmn1GQ

https://youtu.be/jVQEX8Ghqec

https://youtu.be/AR8JL0RV5ss

https://youtu.be/70mx6lF-7VQ

https://youtu.be/o3MlgODIK4U

Zerwane obrady ZKP w dniu 2016-03-03 ===> tutaj.

 Posted by at 12:09 pm

FP 2014-06-06 – Szwedzi w Warszawie czyli co tam Panie po wyborach

 Felietoniki Piatkowe  Comments Off on FP 2014-06-06 – Szwedzi w Warszawie czyli co tam Panie po wyborach
Jun 072014
 

IMG_1437

Dzisiejszy Felietonik ===> tutaj.(audio)

Minęły trzy dni a zanim skończę ten mój cotygodniowy wysiłek – minie ich siedem. Być tez może, ze minie ich więcej, bo w tym tygodniu – już to wiem – nic się nie wydarzy w porównaniu z tym, co się będzie działo, kiedy Polacy świętować będą 25 lat post=komunizmu. Czyli za tydzień. Chociaż to nie do końca tak, ze nic się nie dzieje. Dzieją się dzieje, tyle ze nieoficjalnie, poza kurtyna lub w kuluarach. Nagłaśnianie tych wydarzeń niczemu nie służy i tylko niepotrzebnie przysporzyłoby reklamy przedsięwzięciom, których reklamować nie chcemy. Czyli byłoby laniem wody na młyn odwetowców, którzy z rozmaitych powodów i za duże pieniądze chcą zmienić krajobraz medialny polonijnego Chicago.
Poniedziałek – Maj 26.
Dzisiaj przenosimy się do Polski, bo wiele jest ku temu powodów.
W zasadzie powinnam poczekać do jutra, bo jest święto i kobieta pracująca powinna odpoczywać lub spać. W żadnym wypadku nie pracować. Ani w ogródku ani w kuchni. Niech pies lapie muchy w kuchni, niech ogródki zarastają chwastem, a ja zamiast plewić ziele albo z psem się użerać usiądę sobie przed komputerem i sprawdzę pobieżnie, co tam panie po wyborach. Powiedziałam pobieżnie, bo o szczegółach – choćbym nie chciała – i tak dowiem się od państwa po w poł do szóstej wieczorem.
Albo jeszcze wcześniej droga elektroniczna od moich stałych informatorów. Otwieram pocztę i rzeczywiście maili pełno, a co drugi to bardziej radosny. Okazuje się, ze w końcu wygraliśmy. A już zaczynałam ulegać piso-sceptykom, którzy od jakiegoś czasu próbują mnie przekonać, ze PiS nigdy nie wygra. Mówią mi, spodobało się PiSowi w opozycji i tam postanowił pozostać. Żeby potwierdzić wyborcze doniesienia emalii, również pobieżnie poczytam teraz, co na rozmaitych stronach piszą w tym samym temacie. Czytam, czytam i czytam i oczy przecieram. Co się okazuje? Okazuje się, ze PiS jednak nie wygrał a tylko o mało, co i by wygrał. Dziwi natomiast – co widać już na pierwszy rzut oka, ze Platforma stawała na głowie i długo zwlekała z tym, aby ogłosić swoje zwycięstwo. Dziwi, bo przecież i tak te wysiłki nie zmienia ilości posłów, których wyśle do Brukseli. Continue reading »

 Posted by at 11:14 am
Jul 272012
 

Minelo duzo czasu, caly rok minal nie wiadomo kiedy, i przyszedl wreszcie czas, zeby piatkowym zwyczajem porozmawiac z Panstwem za pomoca felietoniku piatkowego. Zebralo sie kilka spraw o ktorych mowic w codziennych audycjach ani przystoi, ani tez czasu nie starcza. Tak, tak – dwie godziny to nie jest zbyt wiele aby moc o wszystkim porozmawiac. Mimo to nigdy nie przyszlo mi do glowy, zeby jakies knowania, zwlaszcza z tych podlych- kiedy to w oczy przyjazn sie deklaruje a za plecami intrygi snuje – nigdy by mi przez mysl nie przeszlo, zeby na szkode ktoregos z kolegow radiowcow na naszej stacji dzialac, i probowac jego lub jej czas antenowy ukrasc. A sa tacy, oj sa. I swoja niecna robote szlachetnie tlumacza szkodliwoscia dla ogolu – mojej pracy; a po nocach, juz mniej szlachetnie wzdychaja, a nawet modly zanosza, ze eh gdybys Panie Boze ten czas od piatej do siodmej jakos pozwolil mi zdobyc. To by sie dopiero swiatu w Chicago pokazalo! I rozne jeszcze rzeczy nocna pora im do glowy przychodza ale nigdy to, co mowi staropolskie porzekadlo, iz zlemu tancerzowi nawet spodnica przeszkadza – a nie inna niz moja pora nadawania programu.
To byl tylko taki marginesik, bo ja dzisiaj nie o tym chcialam mowic. Zreszta, kto wie – moze i ten marginesik ma wiele wspolnego z tym o czym bedzie dalej. Kto wie? Przeciez od czasow Stalina, czy tez Berii, nie ma spraw, ktorych by nie mozna ze soba polaczyc, paragraf znalezc, wydac wyrok jaki sie zechce a potem go wykonac..
A teraz do rzeczy. Od kilku, moze nawet kilkunastu tygodni, dostaje wzmozona korespondencje od moich informatorow, ktorym bardzo dziekuje bo nawet jesli mozna donosicielami ich nazwac, to donosza w slusznej sprawie. Inaczej skad bym wiedziala co sie w polonijnych, tzw mediach- dzieje? Nie slucham, nie czytam i nie ogladam – nie tylko z powodu braku czasu. No wiec moi nieodplatni donosiciele donosza mi, iz zaobserwowali niespotykana-od-czasow-Cholodeckiego- i zwiazanych z nim spadochroniarzy, aktywnosc- zmierzajaca do wyzwolenia Polonii. Tzn, zaobserwowali dzialalnosc pewnych osob, ktorzy znowu probuja wyzwolic Polonie z – cytuje: “katolicko-faszystowskich wplywow”; a pierwszym krokiem do tego celu jest – znowu cytuje” “usuniecie tego scierwa z Otwarego Mikrofonu”. Continue reading »

 Posted by at 6:09 pm
Jun 252012
 

Dzieja sie dziwne rzeczy, bedziemy je odnotowywac, zasluguja na to. Tutaj beda archiwizowane moje reakcje, mini felietoniki w odpowiedzi ad hoc na wysoce zorganizowane akcje, ktorych efekty Panstwo co jakis czas mozecie zauwazyc. Nie trzeba dodawac, ze Andrzej Jarmakowski z dwojka wspolpracownikow stanowi ideologiczne zaplecze tych atakow. W miare pojawiania sie nowych informacji na temat tego kto za tym stoi, bedziemy zamiesczac je tutaj.

07-23-12
Dochadza mnie sluchy, ze czolowy przedstawiciel Legion Wyzwolenia Poloni im. Anodiny w polonijnym radiu, niejaki Wisniewski w braku rezultatow wyplywajacych z dotychczasowych trudow zaczyna eskalowac swoja kampanie zarzutow, pomowien i obelg pod moim adresem (moim i tych wszystkich ktorzy w jakikolwiek sposob wyrazaja swoje watpliwosci co do nieomylnosci grazdanki Anodiny). Do ogolnikowych pomowien o klamstwa zaczyna dolaczac konkrety – oczywiscie klamliwe, co za chwile udowodnie. Otoz ponoc w ostatnia niedziele wyrazil kategoryczne stwierdzenie, ze zaden przedstawiciel administracji w Waszyngtonie nigdy nie powiedzial jakoby Amerykanie wyrazili gotowosc udzielenia pomocy Polakom w sprawie sledztwa dotyczago katastrofy smolenskiej.
Jako, ze niejednokrotnie cytowalam te wypowiedz przedstawiciela administracji oraz reakcje na te wypowiedz przedstawiciela administracji Tuska – czuje sie w obowiazku podac kilka linkow, ktore w jednoznacznym swietle stawiaja prawdomownosc w/w Wisniewskiego.
Dopoki ogolnikowo zarzuca mi rozmaite nieprzyjemne rzeczy, porusza sie on na bezpiecznym dla siebie gruncie – w koncu kazdemu wolno miec swoje zdanie na temat mojej osoby i mojej wrazej pracy “na polonii”. Moze nawet nazywac mnie “scierwem, ktore musi zniknac” jak to robi jego wierny komentator podpisujacy sie “mk” i ktorego tozsamosc nie jest dla nikogo tajemnica. Moze, chociaz z tym zadaniem mojego znikniecia to sprawa nie jest taka znowuz bezpieczna i wielu sluchaczy namawia mnie abym doniosla o owych pogrozkowatych zyczeniach gdzie potrzeba. Tak na wszelki wypadek.
Continue reading »

 Posted by at 5:27 pm
Jul 152011
 

Minely tygodnie, wiele z nich minelo. Czy raczej wiele ich minelo. Niby to samo, a jednak subtelna roznica jest. Nie bede nawet probowala rozwodzic sie nad tym w czym tkwi roznica, bo juz widze co by bylo gdybym jednak. Bylby margines na marginesie i kolejny margines z wieloma odsylaczami jesli juz nie do pekatych woluminow na polkach bibliotecznych to przynajmniej do rozmaitych stron wikipedii. A przeciez tak nalezaloby robic zawsze kiedy chcemy cos precyzyjnie powiedziec. Inaczej ryzykujemy, ze znowu ktos nas zle zrozumie, a zrozumiawszy zle czyli na opak, natychmiast … ale o tym potem, jesli starczy czasu.

Teraz tylko powiem, ze nawet tlumaczac dlaczego nie zamierzam tlumaczyc juz sie uwiklalam tak, ze nie wiem jak ten watek sensownie zakonczyc i przejsc od razu do rzeczy. Bowiem sprawa nie jest blaha, czesto chcac cos innym przekazac, uzywamy skrotow myslowych – prosze nie mylic z mysloksztaltami, ktorych unieszkodliwianie, jak sie dowiadzialam z listu sluchaczki, stanowi calkiem intratny buzines dla specjalistow od mysloksztaltow i ich radiowych propagatorow. Zeby nie bylo watpliwosci, moja zlosliwosc byla zamierzona – i nie jest przejawem zlego humoru, wrodzonej zlosliwosci lub innymi efemerycznymi idiosynkrazjami a jedynie swiadczy, ze ciagle do swietosci mi daleko, gdyz nie potrafie nadstawiac drugiego policzka. Powiem wiecej, oddaje z nawiazka, aczkolwiek nie wymieniam nazwiska.
Wytlumaczywszy swoj sprzeciw przeciw merkantylnemu zabijaniu mysloksztaltow – w koncu Bog je po cos stworzyl, czyz nie? – wracam do skrotow myslowych, ktorych to uzywamy bez opamietania nawet nie zastanowiwszy sie co z tego wynika. Co innego, kiedy uzywamy ich swiadomie. Wtedy nie tylko wiecej mozemy powiedziec ale czasami nawet wogole cos mozemy dzieki nim powiedziec. Taki poeta na ten przyklad. Gdyby nie owe skroty, jego wiersze bylyby – nie ujmujac niczego Czestochowie – niczym wiecej niz rymami czestochowskimi. A on sam poeta z glowa nie ta. Aha, zanim zapomne, czy wiecie juz panstwo, ze mysloksztalty moga byc przechowywane w saszetkach a umiejetnie uzyte pozwalaja pozbyc sie cholesterolu, swierzbu, zawrotow glowy i kaca. Oczywiscie kluczem jest tu “umiejentnie uzyte”. Jesli ktos uzyje mysloksztalta w sposob nieumiejentny to moze nabawic sie takich klopotow, ze nawet zaden Mongolczyk nie pomoze. Continue reading »

 Posted by at 10:43 pm
May 062011
 

(==>audio< ==)Minely swieta. Minal pierwszy maj, trzeci maj – tylko kilka tygodni a tyle wydarzen. Od razu zapowiem, ze ani slowa nie powiem dzisiaj o beatyfikacji polskiego papieza. Nie przystoi mieszac tematu tak podnioslego z przyziemnymi sprawami polityczno-obyczajowymi. To powiedziawszy przyznam, ze nie mialam nawet czasu zeby usiasc i podumac. Bo tylko usiasc to czas mialam – jak kazdy kto w tych dniach nie odstepowal telewizora. Nawet ci, ktorzy na codzien – tak jak ja – od najgorszych wymyslaja gadajacym glowom ktore zapelniaja ekran w przerwach miedzy reklamami. A skoro nie mialam czasu, zeby wlasnym rozumem sie posluzywszy zrozumiec cos z tego co sie dookola wyczynia to o czym mi mowic w ten piatkowy wieczor? Hm, moglabym, wzorem wielu wspomnianych wyzej gadajacych glow, wybrac sobie pierwszy lepszy temat a potem gadac i gadac byle co. Gadac co mi slina na jezyk przyniesie baczac jedynie by sie nie przejezyczyc niechcacy lub w sposob zamierzony. Chocby tak jak dziennikarz z Fox’u, ktory w niedziele wieczorem, potem sie poprawiwszy, najpierw wyrazil swa radosc z powodu smierci Obamy. Moglabym tak wlasnie dlugo i o niczym opowiadac siejac spustoszenie w glowach sluchaczy lub przynajmniej pograzajac te glowy w odmetach zametu. Continue reading »

 Posted by at 5:45 pm
Apr 012011
 

Dzisiaj nietypowy felietonik, dlatego nawet o przemijaniu tygodni nie wspomne tylko od razu przejde do rzeczy i wyjasnie, ze dzisiaj bedzie o tym co mowia inni. Nie tyle zreszta mowia, a co pisza. Jeszcze dokladniej – napisali a teraz chca opublikowac w formie ksiazki. Niejeden ze sluchaczy slusznie zachnie sie w tym miejscu. Kto dzisiaj czyta ksiazki! Do dobrego wrecz tonu nalezy, na pytanie co ostatnio czytales, westchnac z bolem na twarzy i odezwac sie w te slowa: Skad ja mam wziac czas zeby czytac. Tak ciezko musze pracowac. I tu nastepuje wyliczanie majace potwierdzic, ze bardzo ciezka i ze bez tej pracy swiat by sie przekrecil. Takie juz czasy nastaly – jesli ktos czyta to najwyzej o tym, ze cos zosatalo napisane. Mimo to odbywaja sie ogolnonarodowe debaty na temat tresci ksiazek, ktorych nikt nie mial w reku. Na przyklad ksiazka niejakiego Grossa.Pol roku przed ukazaniem sie ksiazki dyskusje doprowadzaly dyskutantow do bialej goraczki. Nie wiem co bedzie, kiedy ksiazka wreszcie znajdzie sie w ksiegarniach? Moze juz tam jest? Nie jestem pewna, nie sprawdzalam. Zaden w miare inteligentny czlowiek, ktory jakims trafem przeczytal jedna jego ksiazke nigdy zadnej innej tegoz autora nie powinien brac do reki. Wiadomo – raz oszust, zawsze oszust. Zycie jest zbyt krotkie zeby dawac jeszcze jedna szanse byle oszustowi. Pozatym tyle jest ksiazek dookola, trzeba byc niezle porabanym – jak mowia malolaty, zeby zajmowac sie takimi propagandowymi paszkwilami. Ale ja nie o paszkwilach dzisiaj, a o porzadnych ksiazkach. Ksiazki, nikt ich nie czyta a ludzie ciagle pisza nowe. Pisza z potrzeby serca, albo dlatego ze moga. A dzisiaj moze kazdy. Nawet maszyny do pisania nie trzeba. Nie trzeba rowniez konczyc zadnych szkol. Ot pare szuczek wystarczy. Jak zrobic cut, jak zrobic paste i juz jest sie pisarzem. Moze to jest rowniez jednym z powodow dlaczego tak rzadko ludzie czytaja – tyle zapisanej makulatury lezy na polkach ksiegarskich. A klasyki czytac nie przystoi, to tak jakby sie przyznac iz ma sie braki w wyksztalceniu. Uchowaj Boze! No i jeszcze jedna wstydliwa sprawa, czytanie wymaga wysilku psychicznego jesli juz nie intelektualnego. Nikomu to sie nie kalkuje, zwlaszcza ze wystarczy wlaczyc telewizor lub radio i mozna uslyszec co w ksiazkach pisze. Ale zeby samemu czytac? Aha to juz bylo. Zaczynam sie powtarzac. Z tego wniosek, ze chociaz temat ktory sobie wybralam jest nieprzyjemny – najwyzsza pora zeby sie z nim zmierzyc. Continue reading »

 Posted by at 3:50 pm
Mar 042011
 

Minal tylko tydzien, a ja nie czekajac az minie ich wiecej rozpoczynam swoj piatkowy monolog. Mozna by pomyslec, ze z okazji zblizajacego sie milowymi krokami swieta klasy robotniczej podjelam stachanowskie zobowiazanie i bede pisac bez opamietania tak duzo az ilosc przejdzie w jakosc, a felietoniki piatkowe stana sie nimi naprawde. Jednak prawdziwy powod dla ktorego nie odczekalam przynajmniej dwu tygodni jest to, iz pomyslalam sobie ze jesli powiedzialo sie A, to jesli juz nie cale abecadlo przynajmniej kilka dalszych liter nalezy powiedziec. Wiec dzisiaj bedzie na litere B. Zeby nie tracic czasu, przerwe wpol slowa dopiero co rozpoczety wstep i od razu przejde do rzeczy. Jednak zanim opowiem o kilku e-mailach otrzymanych w ostatnich dniach, opowiem historyjke posiadajaca optymistyczne zakonczenie. Cos co zbudzi nadzieje, iz czasami z sytuacji wydawaloby sie bez wyjscia mozna wyjsc z pokrzepionym sercem, odzyskana wiara w drugiego czlowieka a nawet z zyskiem. A zreszta, co ja bede wyciagac wnioski skoro kazdy moze to zrobic osobiscie. Otoz byl sobie farmer, nie sam byl lecz mial on trzech synow oraz 17 krow. Na lozu smierci podyktowal taki testament: najstarszy syn otrzyma polowe stada, sredni – trzecia a najmlodszy odziedziczy dziewiata czesc krow. Synowie zajeci smutkiem zwiazanym z odejsciem ojca, ani przez chwile nie spojrzeli w testament do czasu jego smierci. Natomiast tuz po niej, zasumowali sie szczerze. Nie byli przygotowani na jakkikolwiek uboj krow, jednak z testamentu wynikalo, iz bez cwiartowania ktorejs z nich obejsc sie nie moze. Tak im zaczely mijac dni. Siedzieli w bezczynnosci owladnieci niemoca ktora na nich spadla z powodu trudnosci zwiazanej ze spelnieniem woli ojca. Krowy nie mialy sie lepiej i tez podupadaly na zdrowiu wskutek braku paszy tresciwej i naleznej im opieki. Continue reading »

 Posted by at 5:53 pm
Feb 252011
 



(==>audio< ==) Tym razem nie minelo wiele tygodni, nie ma wiec powodu aby szukac wymowki, a znalazwszy ja, w charakterze wstepu do kolejnego monolgu piatkowego wykorzystac. Tym nie mniej, cos na wstepie powiedziec przystoi. Ot, chocby to, ze niezaleznie od tego co sie dzieje w Otwartym Mikrofonie - tydzien za tygodniem mija. Minelo lato i jesien. Zanim sie obejrzymy - zima przeminie.Moglabym dodac: lato, jesien i zimy polowa przeminely bo musialy. Jednak nie dodam. Ta informacja nie wnosi niczego wartosciowego do naszej rozmowy. Po pierwsze, kazdy wie, ze wszystko co jest przeminac musi. Po drugie, chociaz kazdy wie, to znajdzie sie nie jeden i bedzie upieral sie, iz nie koniecznie, bo musi to na Rusi a w Ameryce jest inaczej. A' propos Rusi … . Albo nie. Nie bedzie ani slowa o Rusi. Nie dam sie dzisiaj poniesc latwym tematom. Dzisiaj bedzie o sprawach trudnych i waznych. Zanim jednak do takich spraw przejdziemy, chocby pobieznie musze zaadresowac temat niepowazny jednak naprzykrzajacy sie i przez to – uzywajac slow ministra-radiowca – nie zezwalajacy aby spuscic nan zaslone milczenia. Juz kazdy domyslil sie – bedzie o Domaradzkim i jego kolejnym kaciku Lucji Sliwy. Tak jest, niczym s.p.prezes Moskal w Dzienniku Chicagowskim, doczekalam sie wlasnego kacika w Dzienniku Zwiazkowym. Inne czasy, inna gazeta inni ludzie a kacik podobny. Podobny bo przyswieca mu cel taki sam: wzbudzic zainteresowanie przechodnia na tyle, zeby ten przystanal, grosz wyslupal i gazete zakupil zamiast pojsc i za niewydany pieniadz kupic dziecku cukierka. Wiadomo, ludzie sa jacy sa, od ust sobie odejma a plotki z magla nie przepuszcza. Nic na to nie poradzimy. Co prawda, w przypadku gazety – jak pokazuje historia – metoda magla na podniesienie stopnia poczytnosci jest bronia obosieczna. Continue reading »

 Posted by at 6:28 pm
Feb 042011
 

(==>audio< ==)

Poniewaz minelo wiele tygodni, przyszedl czas na kolejny felietonik piatkowy. Od razu wyjasniam, ilosc minionych tygodni nie byla jedynym ani najwazniejszym powodem dla ktorego ten czas przyszedl. Bez wchodzenia w szczegoly dodam, ze zaistnialy ku temu inne wazne powody, ktore mozna by nazwac czynnikami wewnetrznymi, zewnetrznymi i naciskami ze strony sluchaczy. Wplywu zadnego z tych powodow nie bede precyzowac, jedynie dodam, ze na podjecie trudnej decyzji o przedstawieniu Panstwu dzisiejszego monologu zawazylo rowniez to, ze coraz czesciej zdarza mi sie konstatowac, iz obecny stan swiata wskazuje na to, ze stoi on na glowie. Wszedzie i coraz czesciej widze symptomy tego – badz co badz chorobowego stanu. Nie bede dzisiaj monologowac z Panstwem o wielkiej polityce, czy to ogolnoswiatowej, czy to – uchowaj mnie Panie Boze o wydarzaniach nad Wisla. Zamiast tego zastanowimy sie wspolnie komu w ogole wolno zajmowac sie polityka, ktore tematy polityczne wolno podejmowac a przede wszystkim nad tym jakie poglady sa dopuszczalne. Ktore z nich trzeba popierac a ktore ganic lub nawet karac za ich gloszenie. Karac, na przyklad bijac – przepraszam za wyrazenie – po mordach, jak sugeruje Daniel Olbrychski. Continue reading »

 Posted by at 8:26 pm
Jul 302010
 

Minely dwa tygodnie, lato w pelni a ja nie patrzac na kanikule postanowilam z Panstwem powaznie porozmawiac. Jak postanowilam, tak i czynie. Powodem ku temu jest fakt, ze napisala do mnie list pani Krystyna. Zamiast tlumaczyc dlaczego list ten wstrzasnal mna na tyle aby go Panstwu przeczytac a przeczytawszy opatrzec komentarzem, poprostu list wezme i przeczytam. Pani Krystyna pisze:
==>na pierwszej stronie pisze< == ==> na drugiej stronie pisze< == Pani Krystyno, jesli mysli pani, ze bede kwestionowala fakty z zyciorysu prezydenta-elekta, ktore pani przytacza, to od razu mowie: nie bede. Z tego co pani pisze jasno wynika, ze pan prezydent-elekt jest dobrym mezem swojej zony.Jednak mezem stanu Kaczynski jest lepszym. Continue reading »

 Posted by at 5:37 pm