Właściwie odzywają sie co chwilę i od wielu lat, ale te konkretne nożyce, ktore mam teraz na myśli odzywają sie od czasu kiedy opowiedziałam Państwu historie słuchaczki oszukanej przez agencje pośrednictwa pracy. Jedyną informację na temat agencji jaką podałam było to iż mieści się ona w prywatnym domu na północy miasta. Historia jest rzeczywiscie smutna i z tego co wiem nie jej jednej coś podobnego się przytrafiło. A skąd wiem to co wiem, tzn że nie ją jedną spotkał zły los w postaci nieuczciwej agentki? Ano stąd, ze od czasu kiedy opowiedziałam w radiu ową historię, nie przestają dzwonić u mnie w biurze telefony w tej sprawie. A dokładniej mam ich dziennie kilka, przy czym niektóre powtarzaja się i na ogół nie są to telefony od pokrzywdzonych przez agencje pań ale od pań agentek. Panie agentki dzwonią z rozmaitymi przesłaniami pozostawionymi w mojej skrzynce głosowej. Jedno co ich łączy to święte przekonanie graniczące z absolutną pewnościa iż agentka zamieszana w smutną historię mojej słuchaczki to właśnie ona – dzwoniąca do mnie osoba. I dalej już przekazy się róznią w szczegółach i ogólnej formie. Większość z dzwoniących nie słyszało mojej audycji w której poruszany był temat nieuczciwej agentki, jednak ich znajomi poinformowali je iż to właśnie o nie chodziło gdyż jakobym miała podać nie tylko imię, nazwisko ale i adres agentki. Czasem – żalą się w swoich przekazach dzwoniące do mnie agentki – nie tylko ich znajomi nękają je telefonami ale też panie, które czują się oszukane przez nią. A dalej już pozostawione w mojej skrzynce wiadomości w tej sprawie przybierają dwie formy: albo dzwoniąca do mnie agentka opowiada swoją wersje wydarzeń albo bez ustsunkowania się do samego faktu opowiedzianego tydzień temu przeze mnie, następuje w pozostawionej wiadomości wiele mniej lub bardziej ukrytych pogróżek pod moim adresem. Niektóre z pań dzwonią wielokrotnie przy czym w kolejnych telefonach następuje eskalacja wyzwisk i pogróżek pod moim adresem. Jedna z pań w swoim czwartym telefonie, do poprzednich obietnic dodała informację, że z powodu telefonów, które ona otrzymuje nachodzą ja myśli samobójcze i że w związku z tym powiadomiła już o całej sprawie FBI.
Jak już wspomniałam od czasu audycji minęło kilka dni a ilość telefonów nie maleje.
Jaki wniosek można by wyciągnąć z dzisiejszego mojego opowiadania? Oczywiście oprócz tego, że stare polskie przysłowia nic – mimo swojej starości – nie straciły na wartości? Myśli, które mi przychodzą do glowy trudno zebrać w jeden morał i opowiedzieć w kilku zdaniach. Oczywiście, najpierw do głowy przyszły mi nożyce, które się odzywają pod byle pretekstem. Potem przypomniała mi się zasłyszana przed laty historia o dowcipnisiu, który rozesłał swoim znajomym, na ogół wielce szanowanym ludziom listy z lakoniczną treścia: uciekaj, wszystko się wydało. Po liście tym połowa z jego znajomych opuścila miejsce zamieszkania a autor listu doszedł do wniosku, że co drugi człowiek ma coś na sumieniu. Ponieważ oba te spostrzeżenia są mało konstruktywne, więc myślałam dalej, a wynik tych rozmyślań można by streścić cytujac naszego wieszcza: gdybyś niedźwiedziu w mateczniku siedział nigdy by się o tobie Otwarty Mikrofon nie dowiedział. A tak, niestety albo raczej z pożytkiem dla moich słuchaczy – znalazłam się w posiadaniu pokaźnej listy agencji pośrednictwa pracy, ktorych ofert nigdy nie będę ogłaszać w swoim programie.

 

Comments are closed.